Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday December 18th 2017

LENARCiŃSKIEGO „KULTURA” i „BIZNES”. ŁÓDZKi „UKŁAD ZAMKNiĘTY”

Dorota Masłowska, ulubiona pisarka środowisk liberalno-lewicowych, mianem zbydlęcenia określiła wulgarne ataki na obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Według Masłowskiej Michał Lenarciński, nazywający na swym blogu obrońców krzyża motłochem, bredzący na temat ewentualnego robienia przez nich na ulicy kupy, nieoszczędzający też w naigrawaniu się samego krzyża, byłby więc zwykłym bydlakiem.

Nie używam takich określeń, mimo że dla Lenarcińskiego nie ma żadnych granic w skrajnie chamskich posunięciach. Solidaryzując się, jak widać, z „towarzystwem” obsikującym znicze ustawione przy portretach ofiar katastrofy smoleńskiej, poszturchującym a nawet bijącym modlących się, szydzi z tych, którzy opowiadają się po stronie wartości patriotycznych i religijnych. Szydzi, w gruncie rzeczy, z dużej części polskiego społeczeństwa.

W ten sposób łódzki lewak rozszerza zakres „publicznej aktywności”, gdyż dawniej koncentrował się na załatwianiu osobistych porachunków. Np. gdy „Dziennik Łódzki” pozwolił mu na publikowanie recenzji muzycznych (redakcja uznała, że nie są do tego potrzebne muzyczne studia) a pedagodzy Akademii Muzycznej rychło zaprotestowali przeciwko niekompetencji owych tekstów, Lenarciński postanowił „dokopać” całej uczelni – wykładowcom, studentom, dyplomantom – ogłaszając na łamach „Dziennika”, że absolwenci łódzkiej Akademii Muzycznej muszą swą edukację zaczynać od zera. Można się tylko zastanawiać, jaki cel przyświecał wydawanej przez Niemców gazecie w wydrukowaniu tak kretyńskiej opinii.

Jego recenzje bywały tyleż powierzchowne, co napastliwe, jednak do czasu. Bo kiedy poczuł przyjemny zapaszek banknotów, złagodniał niczym baranek. Gdy jako przedstawicielowi kapituły Złotych Masek (skupiającej kilkoro znajomków z prasy liberalno-lewicowej) zaczęto mu wypłacać z kasy Teatru Wielkiego dziesiątki tysięcy złotych „za konsultacje”, to o spektaklach nieudolnie „reżyserowanych” przez ówczesnego dyrektora tegoż teatru, Kazimierza Kowalskiego, zaczął pisać „z całą wyrozumiałością”. Trzeba wspomnieć, że Kowalski mocno obrywał od prasy w trakcie swej wcześniejszej kadencji dyrektorskiej, stąd jego „finansowa inicjatywa”, zmierzająca do uzyskania przychylności mediów. Okazała się o tyle opłacalna, że Czarne Maski, które w ogólnym odczuciu należały mu się za „wyreżyserowanie” Halki oraz Hrabiny Moniuszki, dostały od kapituły inne przedstawienia, o niebo lepsze (Poszaleli Fredry w Teatrze Nowym oraz Dzieła wszystkie Szekspira w nieco skróconej wersji w Powszechnym). To już zakrawało na skandal.

Ponieważ byłem tym, który na łamach „Kultury i Biznesu” dotknął tematu, zresztą delikatnie, bez nazwisk (po mediach głównego nurtu nie można się było przecież spodziewać zainteresowania sprawą. O wszechogarniającej korupcji, dotykającej za rządów koalicji PO-PSL w naszym kraju nawet Sądu Najwyższego, w tychże mediach się nie mówi), to tym razem ja stałem się obiektem ataku. Bojąc się ujawnienia szczegółów funkcjonowania „układu zamkniętego”, najpierw chciano mnie zastraszyć. Usłyszałem pogróżki, po czym Lenarciński „zadziałał” na blogu, jako że w międzyczasie wyżej wspomniana gazeta zdążyła już mu za współpracę podziękować i jako dziennikarz znalazł się na lodzie. Sugerując, że jest w komitywie z wydawcą „Kultury i Biznesu” (nawet i to w jego enuncjacjach okazało się lipą), wprawnie posłużył się metodą esbecką, polegającą na dyskredytowaniu niewygodnej osoby poprzez insynuację i kłamstwo. Nie zamierzam tłumaczyć się z „zarzutów” Lenarcińskiego, podam tylko przykład dla czytającego trudniejszy do rozpoznania. Zaczął od tego, że ja rzekomo nie mogę znać regulaminu kapituły. Czyżby? Już nie pamięta, że przed 20 laty wdepnąłem w to „towarzystwo” i uczestniczyłem w głosowaniach dotyczących Masek? A głosowania bywały o tyle ciekawe, że nieraz tylko dwie a nawet jedna osoba znała dane przedstawienie.

Czy rzeczywiście we wspomnianym sezonie „dramatycznie rzadko chodziłem do teatrów dramatycznych”?. W istocie obejrzałem wtedy prawie wszystkie łódzkie premiery. Bywałem też na występach gościnnych, np. w Teatrze Nowym na tylko raz pokazanych w Łodzi Wdowach Mrożka w realizacji Teatru Dramatycznego z Wilna, i również wówczas nie widziałem na widowni nikogo z kapituły. „Cyngiel” lewicy doskonale się orientuje, że mimo iż generalnie zajmuję się muzyką, w sezonie, o którym mowa, już tylko na łamach miesięcznika „Piotrkowska 104” odniosłem się do około dziesięciu spektakli dramatycznych.

Komiczne i chyba świadczące o silnym poczuciu niedowartościowania są przechwałki Lenarcińskiego, że reprezentuje jakiś „salon”, do którego ja rzekomo chciałbym należeć (a pewnie chodzi tu o salon… bez podłogi, przy którym opisywany przez Łysiaka, antypolski salon Michnika może wydać się ekskluzywny). Łódzki lewak dobrze zdaje sobie sprawę, że „salonowcy” z jego paki omijani są szerokim łukiem. Renatę Sas, z którą prowadzał się na premiery, jeszcze dziś wytyka się palcami jako członkinię PZPR-owskiej komisji szykanującej dziennikarzy po wprowadzeniu stanu wojennego. Od należącej też do kapituły „czerwonej dziennikarki”, Małgorzaty Karbowiak, obsadzonej na pewien czas (to wciąż zagadka, przez jakie siły obsadzonej?) w redakcji „Kalejdoskopu”, pouciekali liczni współpracownicy tego miesięcznika.

Lenarciński postanowił odwrócić uwagę od podstawowego faktu, że kilkuosobowa kapituła Złotych Masek działała w sytuacji moralnie dwuznacznej, a jej werdykty budziły uzasadnione wątpliwości co do bezstronności. Pisałem już zresztą o tych werdyktach parę lat wcześniej w „Aspekcie Polskim” odnosząc się do przyznania Złotej Maski zaprzyjaźnionej z kapitułą solistce Teatru Muzycznego, która niczym się w danym sezonie nie wyróżniła, w przeciwieństwie do „niezauważonej” innej solistki. Ta inna solistka (Anna Dzionek) za to, że się za nią ująłem, była potem nękana w „recenzjach”.

O medialnych nieprawidłowościach, także tych sięgających czasów dyr. Sławomira Pietrasa w Teatrze Wielkim, kiedy to dziennikarze obłaskawiani fundowanymi przez teatr wyjazdami zagranicznymi odwdzięczali się nieadekwatną do stanu faktycznego propagandą sukcesów Pietrasa, poinformowałem przewodniczącą Sekcji Krytyków Teatralnych ZASP, Krystynę Piaseczną z Łódzkiego Ośrodka TVP. Świadczyło to o mojej naiwności, nie wiedziałem po prostu o prywatnych powiązaniach Piasecznej z ferajną Lenarcinskiego, Sas i Karbowiak. Żadnej reakcji przewodniczącej nie było, poza powiadomieniem przez nią o tej rozmowie… członków kapituły. Za „właściwą postawę” Karbowiak szybko odwdzięczyła się Piasecznej pochlebnym materiałem na jej temat w „Kalejdoskopie” i umieszczeniem portretowego zdjęcia na okładce. Tak funkcjonuje układ.

Lenarciński – były żurnalista, nietraktowany poważnie i w środowisku lekceważony – nadal szuka w agresji, kłamstwie, w niskich „zagrywkach” jakiegoś dla siebie sposobu na „zaistnienie”. W rzeczywistości III RP – a mówimy wciąż o okresie „platformerskim” – czuł się jak ryba w wodzie i wiedział, że jest bezkarny. W tym kraju kłopoty mieli wówczas co najwyżej ci, którzy patologie ujawniali a, doprawdy, nie takie sprawy, jak niniejsza, zamiatało się pod dywan. Przecież nawet przy okazji korupcji w Sądzie Najwyższym (Bogdan Święczkowski, Łukasz Ziaja: Afery czasów Donalda Tuska. Poznań 2014) najpierw zablokowano postępowanie a potem nakazano zniszczyć dowody. Ale czasy się zmieniły, teraz może przyjść kryska na Matyska…

Latest Topics

Cyrk „utaneczniony”

Cyrk w operze? A jednak! Teatr Wielki w Łodzi zaprosił na gościnny spektakl węgierskiego, liczącego około [Read More]

Koncerty ku czci

W Łodzi odbyło się ostatnio kilka koncertów patriotycznych, dedykowanych ważnym postaciom historycznym. Brali w [Read More]

Plakaty Wojciecha Korkucia

Powstała nie tak dawno w Łodzi, a stawiająca sobie za cel propagowanie tożsamości obywatelskiej, Fundacja im. [Read More]

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Malarstwo Józefa Panfila

Galeria Willa w Łodzi zaprosiła ostatnio na nader interesującą wystawę prac Józefa Panfila, uwzględniającą [Read More]

Interesting Sites

    Archives