Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Thursday October 17th 2019

Witraż to rodzaj malarstwa na szkle

Janusz Janyst rozmawia z JANEM DOMINIKOWSKIM

J.J.Łódź, zwana miastem secesji, szczyci się od niedawna pięknym witrażem w willi przy ulicy Wólczańskiej 199, który został przez pana zrekonstruowany. Czyja była to inicjatywa?

Jan Dominikowski – Wszystko zaczęło się od zakupu w 2004 roku tej neorenesansowej willi przez Okręgową Radę Adwokacką w Łodzi. Nowi gospodarze obiektu zainteresowali się jego historią i dość szybko nawiązali kontakt z potomkami pierwotnych właścicieli, a więc rodziny Richterów. Richterowie przybyli do Łodzi z Czeskiej Lipy w 1825 roku. Protoplastą łódzkiej gałęzi rodu był Józef Richter, który przyjechał tu z rodzicami. Rodzinne przedsiębiorstwo, jako jedno z niewielu w bawełnianym grodzie, produkowało tkaniny wełniane. Wspomnę, że innymi znanymi przedsiębiorstwami przemysłu wełnianego były fabryki Heinzlów i Schweikertów. Willa przy ul. Wólczańskiej została wzniesiona w roku 1888 przez syna Józefa Richtera, Zygmunta, i była pierwszą rezydencją tej rodziny na terenie Łodzi. Później wzniesiono jeszcze trzy inne wille, wszystkie w bezpośredniej bliskości przedsiębiorstwa – jedną przy obecnej ul. Stefanowskiego i dwie przy ul. ks. Skorupki. Potomkini łódzkiego rodu Richterów, mieszkająca w Australii Belinda Miller, obejrzawszy podczas wizyty w naszym mieście wnętrze rodzinnego domu, uczyniła piękny gest ofiarowując fundusze na rekonstrukcję nieistniejącej części witraża w westybulu. Zachowała się tam tylko górna część witraża, umieszczona wysoko w tzw. nadświetlu okna a stanowiąca jedną trzecią pierwotnej powierzchni. Trudność polegała na tym, że nieistniejąca, dolna, główna kwatera witraża nie była udokumentowana ikonograficznie.

Kto był autorem pierwotnego projektu i w jakiej pracowni oryginalny witraż został wykonany?

– Nie wiadomo. Jednakże na podstawie analizy stylistyczno-porównawczej zachowanego fragmentu można z dużą dozą prawdopodobieństwa powiązać go z pracownią Dezyderego Mocznaya, działającą w Zbąszyniu w latach 1908-1936. Mocznay był z pochodzenia Węgrem, sztuki witrażowniczej uczył się w najlepszych artystycznych pracowniach Wiednia i Berlina. Na terenie Łodzi witraże pochodzące z jego pracowni zachowały się w willach Oskara Kona (obecnie rektorat łódzkiej „Filmówki”), Alfreda Jarischa (Urząd Stanu Cywilnego Łódź-Śródmieście), czy Ryszarda Geyera (Okręgowa Rada Lekarska).

– Zachowana część nawiązuje do secesji i w takim stylu należało dotworzyć resztę..

 – Witraż powstał prawdopodobnie na krótko przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Jego stylistyka nawiązuje do wiedeńskiej secesji geometrycznej, z wyraźnymi wpływami artystów z kręgu Wiener Werkstätte, takich jak Josef Hoffmann, Kolo Moser czy Remigius Geyling. Stylistyka ta jest widoczna zwłaszcza w ornamentalnych motywach roślinnych – stylizowanych, charakterystycznie ostro powcinanych liściach czerwonego dębu i zgeometryzowanych motywach kwiatowych: gwieździstych i dzwonkowatych. Ich sztywność i kontur wyraźnie antycypują późniejszą stylistykę Art Déco, u źródeł której odnajdujemy właśnie mocno zgeometryzowane ornamenty wiedeńskiej secesji. Figuralny motyw w medalionie umieszczonym w centrum nadświetla – dość jeszcze realistycznie i secesyjnie ujęty nagi mały chłopiec (putto), wyraźnie bawiący się sutą wstęgą tkaniny, dyskretnie podkreśla profesję właścicieli willi, rodziny Richterów. Ponieważ nie zachowały się żadne fotografie, czy inne materiały archiwalne, nie da sie stwierdzić, jak wyglądała brakująca kwatera witraża, jakie znajdowało się na niej przedstawienie – nie żyje nawet nikt, kto mógłby to w ogólnym zarysie pamiętać. W tej sytuacji dziekan Rady Adwokackiej, mecenas Jarosław Zdzisław Szymański wraz z mecenasem Andrzejem Wosińskim, prezesem Fundacji Willa Richterów, której celem są sukcesywne prace konserwatorskie obiektu, podjął decyzję o powierzeniu mi prac odtworzeniowych…

– … zdając się na pańskie kompetencje i artystyczną wyobraźnię.

– Tak można by to ująć.

– Wykonany przez pana witraż nie jest więc rekonstrukcją w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz w dużym stopniu kreacją.

– W porozumieniu z obecnymi właścicielami budynku doszedłem do wniosku, że w ikonografii odtwarzanego, choć w pewnym sensie nowego witraża należy zaakcentować włókienniczą i tkacką historię przemysłowej Łodzi, tym bardziej, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza to oblicze naszego miasta faktycznie odeszło do historii. Stąd właśnie przedstawienie na witrażu dziewczyny z przęślicą, z nawiniętymi na nią włóknami surowej wełny i czółenkiem tkackim w dłoniach.

– Taka jest treść witraża. Kwestię następną stanowi rysunek, kolorystyka, kompozycja oraz technologia. Podejrzewam, że niezbyt wiele osób orientuje się w specyfice witrażownictwa artystycznego. Pewnie większości wydaje się, że witraż to po prostu drobno pocięte, kolorowe szybki połączone w całość ramkami ołowianymi.

 – I w tym rozumieniu byłoby to takie bardziej skomplikowane szklarstwo. Natomiast problem z witrażownictwem artystycznym wygląda tak, że dokładnie w tym miejscu kończy się rzemiosło a zaczyna sztuka. Witrażownictwo ma bowiem pod względem artystycznym więcej wspólnego z innymi monumentalnymi technikami plastycznymi (polichromią, mozaiką, tkaninami ściennymi), niż ze szklarstwem. Trzeba artystycznie zagospodarować dużą powierzchnię, dobierając do najdrobniejszych niuansów barwy i odcienie szkieł, po czym wykonać na nich czynności malarskie, łącząc i mieszając kolory, rysunek konturowy i modelunek światłocieniowy. Każdy odcień, dodatkowa barwa czy czarne kontury to osobny wypał w piecu w temperaturze 580 – 600 stopni Celsjusza. Często wygląd i kolorystyka emalii przed wypałem zupełnie nie przypominają tych po wypale, trzeba to przewidzieć, aby uzyskać oczekiwany, docelowy efekt finalny. Stąd wykonanie witraża artystycznego jest rodzajem malarstwa na szkle, najbardziej zbliżonego technologicznie do podobnego zdobienia ceramiki czy porcelany.

– Co jeszcze można powiedzieć o pracy autora witrażu, od czego się ta praca zaczyna, co jeszcze istotnego jest w jej przebiegu?

 – Zaczyna się od wykonania szczegółowego projektu w kolorze a następnie tzw. kartonu projektowego w skali 1:1, który potem zostaje precyzyjnie pocięty na szablony odpowiadające poszczególnym tafelkom barwnego szkła. Żmudnie dobiera się kolory poszczególnych szybek i gatunki szkieł. W willi przy ul. Wólczańskiej zachowany, oryginalny fragment witraża był wykonany ze szkieł tzw. katedralnych, o charakterystycznych nierównościach i lekko matowej fakturze, przypominającej skórę. Takie szkła produkowano w momencie powstawania witraża w wyspecjalizowanych hutach europejskich i amerykańskich. Do niedawna jedna z hut niemieckich produkowała tego typu szkła witrażowe, dziś produkcja padła, a firma dystrybuująca sprowadza je obecnie z… Chin, po czym rozprowadza na rynku europejskim. To szkło produkowane jest według starej technologii, jednak jego jakość estetyczna pozostawia wiele do życzenia, stąd witraż w willi Richterów został odtworzony z użyciem droższych, ale za to wysokiej jakości szkieł amerykańskich. Po precyzyjnym docięciu i oszlifowaniu obrzeży tafelek szklanych, wykonuje się na nich czasochłonne i żmudne prace malarskie: nakłada czarne kontury, światłocienie w odcieniach czerni i brązu, kolorowe emalie. Każdy etap trzeba wypalić w piecu w temperaturze 580 – 600 stopni Celsjusza, a sam wypał każdorazowo trwa dobę, ponieważ rozgrzewanie szkła a potem jego studzenie (odprężanie) wymaga powolnej zmiany temperatury. Niezachowanie rygorów powoduje, że w szkle tworzą się naprężenia, prowadzące od razu, albo po krótkim czasie, do jego spękania. Przy tak artystycznym wykonaniu jedna szybka jest czasem nawet cztery – pięć razy wkładana do pieca, nim uzyska się oczekiwany efekt. Jeśli wykonanie opracowania malarskiego tworzy sam projektant, jest możliwość korygowania nasycenia patyn czy podjęcia decyzji o ewentualnym skorygowaniu kolorystyki szkieł. Wtedy takie elementy wykonuje się jakby „od nowa”, do czasu, gdy twórca jest już zadowolony i nie widzi potrzeby dalszych korekt. Następnie wypalone szybki składa się na stole w docelową płaszczyznę witraża, wsuwając pomiędzy nie odpowiednio docięte i wygięte dwuteowe ramki ołowiane. Każdy element szklany należy przy tym lekko „dobić” drewnianym młotkiem, aby szkła dobrze się ułożyły w ołowianej sieci.

– Czy nie jest to operacja na tyle delikatna, że aż stresująca?

– Tak, i to bardzo, ponieważ źle dobity, źle złożony witraż jest mało sztywny i potrafi się po pewnym czasie w oknie wybrzuszyć. Przy skomplikowanych kształtach szybek zdarza się, że jakiś element pęknie i trzeba go wykonać i wypalić od nowa. Potem następuje obustronne lutowanie złączeń ramek ołowianych cyną i sztuczne patynowanie błyszczących, srebrzystych („nowych”) ramek do odcienia szarografitowego, którego ołów i cyna w normalnym procesie nabierają dopiero po około stu latach. Jak więc widać, witraż jest bardzo pracochłonną i czasochłonną techniką sztuk plastycznych.

– I, niewątpliwie, po ukończeniu pracy można w nim dostrzec rolę umiejętności oraz talentu twórcy. Gratulując dzieła, prosiłbym na koniec jeszcze o słówko na temat pana aktualnych działań muzycznych.

 – Poszerzam swój repertuar o kolejne pieśni powstałe na przełomie XIX i XX stulecia – utwory kompozytorów polskich, włoskich, francuskich i rosyjskich. Nie wykluczam wydania w najbliższym czasie płyty.

More from category

Śpiewająca lekarka

Rozmowa z  dr Wandą RYBAK –  łódzkim  lekarzem rodzinnym i pediatrą JANUSZ JANYST – Pani doktor nie [Read More]

Sekretne sfery egzystencji

Łódzkie wydawnictwo Piktor opublikowało zbiór opowiadań Bogumiły Kempińskiej-Mirosławskiej pt. Chimera, [Read More]

Niezwyczajne życie patrioty

W Wydawnictwie LTW ukazała się beletryzowana biografia podpułkownika Bolesława Ziemiańskiego, bohaterskiego [Read More]

Robię to co lubię

 Z J. Janystem rozmawia J. Janyst – JANUSZ JANYST: – Wybierając sport jako zawód chciałeś zapewne [Read More]

Interesting Sites

    Archives