Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Thursday January 17th 2019

The Best of Muzyczny

Wzorem lat ubiegłych Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na karnawałowy koncert inscenizowany – tym razem zatytułowany The Best of Muzyczny (czy przestajemy lubić język polski?). Program wyreżyserowany bez ekstrawagancji przez Zbigniewa Maciasa, solidnie przygotowany muzycznie przez dyrygentkę Elżbietę Tomalę-Nocuń a choreograficznie przez Artura Żymełkę, składał się z dwóch części. Na pierwszą złożyły się piosenki z wystawianych na tej scenie musicali (Skrzypka na dachu, Wonderful Town, Jesus Christ Superstar, Les Misérables i in.), w drugiej zaś przypomniano arie i duety operetkowe (z Wesołej wdówki, Księżniczki czardasza, Wielkiej księżny Gerolstein, Balu w Savoy’u itd.). Wszystko zostalo lekko okraszone tańcem. Na ogół bardzo dobrze spisali się w swym śpiewie soliści, m.in. Agnieszka Gabrysiak, Emilia Klimczak, Justyna Kopiszka, Aleksandra Wiwała, Paweł Erdman, Zbigniew Macias, Michał Mielczarek, Dawid Kwieciński. Co prawda fakt, że wszyscy korzystali z mikroportów, kazał za każdym razem zastanawiać się, na ile dany głos został sztucznie „podkręcony”. Z kolei mikrofonowe wzmocnienie schowanej pod sceną orkiestry, choć konieczne, psuło jej brzmienie. Podobać mógł się chór, balet (ten ostatni np. w kankanie z Orfeusza w piekle wytańczonym wszakże na małej przestrzeni i przez to trochę mniej efektownym, niż w dawniejszych prezentacjach). Natomiast poważnym minusem była słaba kondycja taneczna, także mających do spełnienia zadania ruchowe, chórzystów i większości solistów śpiewaków (jedna solistka w ogóle nie umie się ruszać, druga się garbi, trzecia ma ruchy czasami jak chłopak itd. itp.). Teatr reklamujący się dziś jako musicalowy – a to zobowiązuje! – powinien na to zwrócić uwagę i wprowadzić systematyczne zajęcia z tańca dla osób śpiewających. W odniesieniu do chórzystów, pracujących w tej placówce niekiedy dużo więcej, niż lat kilkanaście, można by powiedzieć: lepiej późno, niż wcale… Kiepska i tym razem była „dwugłosowa” konferansjerka Mieczysławy Andrzejak i Krzysztofa Wawrzyniaka. – nie dość, że schematyczna, bez dowcipu, to jeszcze, jak w latach poprzednich, w całości czytana (!). Pardon, jeden dowcipas się pojawił, aczkolwiek… ściśle ten sam, co w latach minionych: „zapraszamy państwa na piętnastominutową przerwę, która potrwa dwadzieścia minut”. Żart ściągnięty został z Kabaretu Rafała Kmity, który to zespół ongiś w łódzkim Teatrze Muzycznym występował. A samemu coś wymyślić, nie łaska?…

More from category

Niżyński na DVD

Fundacja Kamila Maćkowiaka przygotowała dla teatromanów nie lada gratkę. Monodram Niżyński, uważany ponoć przez [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Cyrk „utaneczniony”

Cyrk w operze? A jednak! Teatr Wielki w Łodzi zaprosił na gościnny spektakl węgierskiego, liczącego około [Read More]

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Interesting Sites

    Archives