Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Friday January 18th 2019

„Lifting” Łódzkiej Filharmonii

Filharmonia Łódzka im. Artura Rubinsteina zaprosiła przedstawicieli mediów, aby poinformować o sfinalizowaniu projektu związanego z edukacją, wygodą i bezpieczeństwem bywalców oraz własną promocją.

– Dzięki specyficznemu „liftingowi” placówka podążać będzie do przodu w zgodzie z duchem czasu, dopasowując się do oczekiwań melomanów. Kontakt z muzyką, poza tradycyjnym słuchaniem koncertów, będzie można obecnie nawiązać także za sprawą nowoczesnych technologii – powiedział dyrektor, Tomasz Bęben.

Łodzian, odwiedzających gmach przy ul. Narutowicza 20/22, zaprasza się teraz na spacer specjalną ścieżką edukacyjną prowadzącą po zapleczu a umożliwiającą poznanie – głównie dzięki przygotowanym planszom – ponadstuletniej historii instytucji. Ważną rolę ma odegrać technologia wirtualnej rzeczywistości (3D), pozwalająca – przede wszystkim przed koncertami z udziałem organów – zobaczyć wnętrze tego instrumentu, czyli piszczałki i mechanizm. Pomyślano o najmłodszych. Na piątym piętrze urządzona została bawialnia kulturalna, wyposażona w zabawki, gry komputerowe, filmy edukacyjne, proste instrumenty – wszystko po to, aby pociechy wówczas, gdy rodzice słuchają występu, ciekawie i na miarę swoich potrzeb spędzały czas.

„Lifting” dotyczy również foyer i w ogóle wnętrza „szklanego domu”. Przekształcono cokolwiek zakątek ekspozycyjno-kawiarniany, z którego dorośli korzystają przed koncertami oraz w czasie przerw. Przeprowadzono prace zwiększające bezpieczeństwo w budynku – wymieniono niektóre balustrady i ściany szklane, zamontowano barierki i mocowania w lożach. No i rozbudowany został system sprzedaży biletów on-line, umożliwiający, dzięki aplikacji mobilnej na smartfony, zakup biletów w dowolnym miejscu i czasie.

Oczywiście, wszystko to, co notabene udało się zrealizować dzięki współfinansowaniu przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, jest cenne, choć ktoś mógłby spytać: czy do poznania historii Filharmonii nie wystarczają już wydawnictwa, że trzeba jeszcze biegać po schodach, korytarzach i oglądać plansze (za 10 zł od osoby)? Czy zaglądanie nową metodą „do brzucha” organów jest rzeczywiście bardziej interesujące, aniżeli obejrzenie stosownych zdjęć (pomińmy kwestię „obecności w trójwymiarowej przestrzeni”, jeśli ktoś tego wcześniej nie zaznał, to może to być dla niego ciekawe, choć na pewno nie tak, jak np. „trójwymiarowa” wycieczka w kosmos). Każdy, lubiący zmiany, prawdopodobnie pochwali inne umeblowanie kawiarni, wszystkich zadowoli nowoczesny system kupowania biletów, a tym bardziej ucieszy zwiększone bezpieczeństwo przebywania w gmachu (piszący te słowa nie orientował się, że trochę ryzykował zdrowiem a nawet życiem chodząc na koncerty. Trudno zaprzeczyć dyrektorowi, że bezpieczeństwo fizyczne jest „zgodnym z duchem czasu” oczekiwaniem melomanów. Czy teraz jest ono pełne?).

Jest pewna rzecz znamienna. W bawialni dziecięcej aranżer przestrzeni umieścił dużą, oczywiście, w odpowiedniej skali, fasadę budynku filharmonicznego, ale nie tę nową, szklaną, kiczowatą, zrealizowaną niezgodnie z projektem architekta Romualda Loeglera. Projektant wykorzystał znaną ze zdjęć fasadę starą, najwidoczniej po to, aby nie psuć estetycznego smaku latorośli. I miał rację. Wniosek: naprawdę potrzebny placówce lifting powinien dotyczyć też fasady. A zapewne i akustyki, bo ona wciąż nie dorównuje tej z dawnej siedziby orkiestry. A bawialnia? Ile znajdzie się rodziców, którzy będą przychodzić na koncerty z małymi dziećmi tylko po to, by je do bawialni skierować, mimo że atrakcje nie wykraczają tam poza to, co jest dostępne gdzie indziej?

„Twarzą” Filharmonii – trudno nie użyć takiego określenia w kontekście liftingu – bywają osoby zapowiadające nieraz koncerty. Niech to nie będą więcej takie postacie, o których już wszyscy wiedzą, że były tajnymi współpracownikami SB. Znów się czepiam? Bo o konferansjerze, byłym kapusiu przecież pisałem (tyle, że z małym skutkiem). Na koniec więc słówko o orkiestrze i chórze. Niechaj ich członkowie sami, na każdej próbie i każdym koncercie starają się o windowanie poziomu artystycznego w górę, bo tutaj żaden, będący przecież ingerencją z zewnątrz, lifting nie wchodzi w rachubę. Chyba, że wziąć pod uwagę planowaną niegdyś przez dyrektora artystycznego Tadeusza Wojciechowskiego, acz zaniechaną na skutek groźby strajku muzyków, weryfikację orkiestry w formie przesłuchań instrumentalistów a następnie wymiany słabszych na nowych, lepszych. Pamiętać trzeba, że wysoki poziom to zarazem szansa na nagrania i wyjazdy zagraniczne, których wciąż jakoś niewiele…

More from category

Werliński uhonorowany

(przyczynek do historii łódzkiej sceny operowej) Tenor Roman Werliński, były solista Teatru Wielkiego w Łodzi, [Read More]

„Sztuka naiwna” w Willi

W Galerii Willa przy ul. Wólczańskiej eksponowana jest wystawa „sztuki naiwnej” – a ściśle malarstwa ze [Read More]

Rok Grażyny Bacewicz

W roku 2019 przypada 110. rocznica urodzin i 50. rocznica śmierci Grażyny Bacewicz, o której mówiono niegdyś, że [Read More]

The Best of Muzyczny

Wzorem lat ubiegłych Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na karnawałowy koncert inscenizowany – tym razem [Read More]

Dobrowolski upamiętniony

Przy ul. Wólczańskiej 35 w Łodzi odsłonięta została tablica upamiętniająca postać związanego z tym adresem [Read More]

Interesting Sites

    Archives