Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Thursday January 17th 2019

Wyśpiewane dzieje

Rozmowa z  JERZYM WOLNIAKIEM – reżyserem, śpiewakiem, pedagogiem, animatorem kultury

Janusz Janyst: – Nawiązując do Pana kreacji wokalno-aktorskich w teatrach muzycznych Łodzi, Warszawy, także za granicą, jak również do pańskich realizacji reżyserskich, zaryzykowałbym tezę, że hasłem podstawowym było i jest dla Pana: po pierwsze nie nudzić!

 Jerzy Wolniak: – Rzeczywiście, nudy wystrzegam się jak ognia, ona zabija sztukę. Miałem to na uwadze już podczas swego debiutu w warszawskim Teatrze Kwadrat. Wykonywałem potem wiele ról pierwszoplanowych, w tym tzw. amanckich – w Eugeniuszu Onieginie, Madama Butterfly, Łucji z Lammermooru, Cyganerii (w której szczególnie lubiłem występować). Partie amanckie mogą być dla wykonawcy nieciekawe, ale nie muszą. Bo przecież padające w nich często słowo „kocham” można powiedzieć przynajmniej na 20 sposobów. Ale rolę trzeba konsekwentnie zbudować. Jak? Gdy aktorzy pytali o to Kazimierza Dejmka – a miałem zaszczyt znać go bliżej – mówił im, i to mi zostało w pamięci: ze zrozumieniem.

– Czy za swój znak firmowy uważa pan vis comica?

– Zapewne, takie właśnie predyspozycje wcześnie się u mnie ujawniły, a trzeba zaznaczyć, że umiejętności komediowych trudno się nauczyć, one po prostu są dane, albo nie. Owe skłonności wykorzystywałem występując w najpopularniejszych operetkach, takich jak Baron cygański, Wesoła wdówka, Księżniczka czardasza. Na wydobycie humoru zwracałem potem uwagę reżyserując operetki. Były to wymienione wyżej tytuły, ale i np. Paganini, dzieło raczej w Polsce niegrywane (oparta na faktach operetka bez happy endu) oraz będący w gruncie rzeczy operą komiczną Straszny dwór. Naszą narodową operę zrealizowałem we własnym, impresaryjnym teatrze Polska Scena Muzyczna i prezentowałem w Sieradzu oraz Wieluniu. Wyreżyserowałem zarazem wiele koncertów.

– Czy występowaniu na scenie oraz reżyserii towarzyszą odmienne emocje? A może w tych działaniach jest coś wspólnego?

– W moim odczuciu jest wiele wspólnego. I w jednym i w drugim przypadku chodzi przecież o silnie angażujące emocjonalnie kształtowanie materii muzycznej, słownej, scenicznej – takie, które ma prowadzić do tworzenia teatru inspirującego, żywego, wolnego od sztampy operowej i operetkowej. Szczególnie, gdy jak w Zemście nietoperza czy Hrabinie Maricy – które też reżyserowałem – są niebanalne dialogi, stwarzające duże możliwości. Dodałbym jeszcze, że pozytywnych emocji nie brak również w pracy z adeptami. To jest kreacja innego typu, związana ze szlifowaniem talentów, doświadczyłem tego jako pedagog PWSFTviT, gdzie przez pewien okres byłem nawet dziekanem wydziału aktorskiego. Jest teraz dużą satysfakcją oglądać swoich byłych studentów na scenach, estradach i ekranie filmowym.

– Reżyserując koncerty lubi pan łączyć rożne odmiany muzyki klasycznej i rozrywkowej, tak jest też w zaprezentowanym w łódzkim Teatrze Wielkim z okazji stulecia odzyskania niepodległości Balu u Naczelnika, widowisku według pana pomysłu i w pańskiej reżyserii.

– W Balu u Naczelnika piosenki śpiewane przez lubianych i cenionych solistów przeplatają się z fragmentami operowymi, zespół baletowy tańczy m.in. Mazura z Halki, najbardziej rozbudowana scena z udziałem prawie dwustu osób – chóru Teatru Wielkiego, chórów Verdiana i dziecięcego – rozgrywa się na tle prologu opery Mefistofeles. Koncepcja muzyczna widowiska wynika stąd, że nie lekceważę żadnego gatunku muzycznego, interesują mnie wszelkie nurty, w młodości wykonywałem big-beat, uwielbiam jazz, dzielę więc muzykę po prostu na dobrą i złą. W pierwszej części spektaklu jest długa sekwencja dotycząca lat 20. i 30., chciałem, żeby ludzie się w tym momencie bawili, bo piosenki z tamtych czasów są znakomite a zaśpiewane zostały w nowych aranżacjach. Jako aranżer świetnie spisał się m.in. Aleksander Maliszewski, z kolei Wojciech Trzciński skomponował na tę okazję kilka utworów, w tym Walca Naczelnika. Zapewne nie tylko młodzi widzowie docenili udział piosenkarzy Piotra Cugowskiego i Michała Szpaka, którzy na początku wydawali się trochę zdystansowani do całego przedsięwzięcia, lecz jak je poznali, powiedzieli, że są zaszczyceni biorąc w nim udział.

– W tym nieledwie autorskim spektaklu, w którym zanegował pan praktykę koncertów składankowych, opowiedziany został kawał historii naszego kraju.

–  Ściśle od 1918 roku do wejścia do Unii Europejskiej i NATO, a więc osiągnięcia przez Polskę bezpieczeństwa, którego nie miała przez wieki. Bal u Naczelnika stanowi dramaturgiczną całość, strukturą nawiązuje do Wesela Wyspiańskiego, fragmenty rozrywkowe łączą się z przedstawionymi śpiewem, muzyką instrumentalną i ruchem scenicznym traumami narodowymi. Zależało mi na wyrazistych finałach wszystkich części. Mieliśmy mało czasu na realizację, odbyło się, ze względu na bieżący repertuar teatru, niewiele prób. Trzeba było pokonać trudności techniczne związane z łączeniem poszczególnych scen (daniem baletowi czasu na przebieranie się), także z nagłośnieniem chóru, przed którym nie można było postawić mikrofonów, bo każdy z chórzystów grał określoną postać. Reakcja publiczności, wpisy internetowe wskazują, że się udało. A to w dużym stopniu dzięki niezawodnej współpracy dyrygentów – Michała Kocimskiego i Aleksandra Maliszewskiego, chórmistrza Macieja Salskiego, choreografa Artura Żymełki, kostiumologa Zuzanny Markiewicz. Słyszałem już opinię, że ten spektakl powinna obejrzeć cała Polska.

More from category

„Sztuka naiwna” w Willi

W Galerii Willa przy ul. Wólczańskiej eksponowana jest wystawa „sztuki naiwnej” – a ściśle malarstwa ze [Read More]

Rok Grażyny Bacewicz

W roku 2019 przypada 110. rocznica urodzin i 50. rocznica śmierci Grażyny Bacewicz, o której mówiono niegdyś, że [Read More]

Dobrowolski upamiętniony

Przy ul. Wólczańskiej 35 w Łodzi odsłonięta została tablica upamiętniająca postać związanego z tym adresem [Read More]

O filmowych festiwalach i nie tylko

Już pod koniec ubiegłego stulecia Maryla Hopfinger twierdziła, że kultura współczesna zyskała charakter [Read More]

Interesting Sites

    Archives