Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Sunday December 16th 2018

Niżyński na DVD

Fundacja Kamila Maćkowiaka przygotowała dla teatromanów nie lada gratkę. Monodram Niżyński, uważany przez niektórych za spektakl kultowy, znalazł się na DVD i jest w tej postaci dostępny dla zainteresowanych.

 Będący synem polskich tancerzy – Tomasza i Eleonory z d. Bereda a urodzony w 1889 roku w Kijowie, Wacław Fomicz Niżyński to jeden z najznakomitszych artystów minionego stulecia. Wielkim talentem wyróżniał się już jako uczeń carskiej szkoły baletowej w Sankt Petersburgu. W 1905 roku zadebiutował w szkolnym przedstawieniu, po trzech sezonach był solistą Teatru Maryjskiego. Niebawem został pierwszym tancerzem a od 1912 również choreografem Ballets Russes Siergieja Diagilewa (który stał się też jego życiowym partnerem). Wszakże po ślubie Wacława z węgierską tancerką Romolą de Pulsky zazdrosny Diagilew zwolnił go z zespołu. Solista powrócił jeszcze do Ballets Russes, lecz po występach w Ameryce Południowej zakończył bogatą karierę artystyczną z powodu załamania nerwowego. Ostatnie 30 lat życia, chory na schizofrenię, spędził głównie w szpitalach. Zmarł w 1950 roku Londynie.

Niżyńskiego uważa się za najwybitniejszego tancerza XX wieku, nieledwie geniusza baletu, dzięki któremu rozwinął się m.in. męski taniec solowy. Ceniony był za perfekcyjną technikę, lekkość ruchu, wysokość zatrzymywanych jak gdyby w powietrzu skoków. Zarazem za pełną wyrazu grę aktorską opartą na dogłębnej analizie psychologicznej postaci. Marie Françoise Christout podkreślała nadzwyczajną zdolność do stawania się tańczoną postacią, siłę oddziaływania i zasoby energii. Paul Claudel uznał, że nie istniał najmniejszy nawet jego gest, który nie byłby doskonały. Auguste Rodin zwracał m.in. uwagę na harmonię w mimice i fizycznej ekspresji.

Wybitny tancerz przyczynił się zarazem do rozwoju nowoczesnej choreografii. W kilku zrealizowanych dla Ballets Russes pracach choreograficznych wprowadził nowe, błyskotliwe rozwiązania układów tanecznych, oryginalne, odpowiednie do tematyki przedstawień, systemy ruchowe (np. w Święcie wiosny, w którym zobrazował pogański rytuał). Anya Peterson Royce napisała w Antropologii sztuk widowiskowych, że gdyby dzieło jego mogło być dokończone – zmieniłoby historię tańca w XX wieku.

Według tejże autorki „Niżyński był jedną z najbardziej kłopotliwych, zdumiewających i tragicznych postaci tanecznego świata”. Być może najlepszym przewodnikiem pozwalającym poznać go jako człowieka jest jego, zwierający intymne wyznania, a napisany w ciągu sześciu tygodni 1919 roku, tuż po zakończeniu kariery, Dziennik. Ten właśnie przejmujący tekst stał się podstawą dwugodzinnego monodramu przygotowanego w 2005 roku przez Kamila Maćkowiaka, dawniej aktora Teatru Jaracza w Łodzi, współpracownika scen warszawskich, dziś prezesa Zarządu Fundacji Kamila Maćkowiaka. Wyreżyserowanemu przez Waldemara Zawodzińskiego (z jego też scenografią) spektaklowi, „z powodu mrocznego klimatu” nie wróżono w momencie powstawania długiego żywota, jednakże spotkał się on z ogromnym zainteresowaniem widzów. Grany był ponad trzysta razy, zdobył wiele nagród na polskich i zagranicznych festiwalach. Maćkowiak powrócił do monodramu po prawie dekadzie. Zaś w 2018 roku spektakl wydany został, w starannie przygotowanej formie edytorskiej, na DVD.

Rejestracja ta powinna ucieszyć każdego teatromana. Ci, którzy pamiętają premierę, zauważą zmianę, jaka się dokonała. Aktor – co oczywiste – nie jest taki, jak w pierwotnej, udanej skądinąd prezentacji. Wiekiem zbliżył się do wieku Niżyńskiego z okresu powstawania Dziennika. Bez wątpienia aktorska kreacja została wyrazowo pogłębiona, i to do tego stopnia, że można mówić o całkowitym zespoleniu się z dotkniętym chorobą bohaterem, zwierzającym się w zmieniających się stanach psychicznych z popełnionych grzeszków, trudnych relacji z Diagilewem, żoną i jej rodziną, z lęku przed życiem i pragnienia powrotu na scenę. Maćkowiak daje koncert gry aktorskiej – o ile słowo to jest w danym kontekście na miejscu. Poprzez bogate środki wyrazu – od szeptu po krzyk, od euforii po bełkot chorego, wreszcie poprzez dozowany stopniowo taniec (a jest tancerzem profesjonalnie wykształconym i tańczy według własnej choreografii), w pełni uwiarygodnia postać słynnego artysty.

Rejestracja jest dobra pod względem technicznym, niepotrzebne wydają się może tylko zmiany punktu widzenia kamery, jak też planu, podczas sekwencji baletowych (co trochę przeszkadza).

Fundację warto zachęcić do kontynuacji tej edytorskiej inicjatywy.

More from category

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Cyrk „utaneczniony”

Cyrk w operze? A jednak! Teatr Wielki w Łodzi zaprosił na gościnny spektakl węgierskiego, liczącego około [Read More]

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Interesting Sites

    Archives