Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Sunday December 16th 2018

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych form gimnastyki, także kompozytorką 

 

Janusz Janyst: – Jest Pani z wykształcenia pianistką i muzykoterapeutką. Jak spożytkowuje Pani zdobytą podczas studiów w Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów wiedzę i umiejętności?

Justyna Stopnicka: – Obecnie całą swą muzyczną wiedzę, umiejętności i doświadczenie praktyczne przede wszystkim staram się przekazywać dzieciom oraz dorosłym jako nauczycielka tańca. Dzieje się tak podczas cyklicznych zajęć warsztatowych dla zespołów tanecznych, dla seniorów w ramach projektów rehabilitacyjnych itp. To jest ważny, choć nie jedyny, nurt mojej aktywności.

– Czyli taniec stał się kolejną, po muzyce, pasją.

 – Od dziecka, niezależnie od nauki muzyki, marzyłam o ruchu. W rezultacie najpierw związałam się z zespołem tańca Czarne Stopy, później uczestniczyłam w szeregu warsztatów prowadzonych przez Radosława Stępniaka, założyciela grupy Skład, w której spędziłam parę lat życia – działaliśmy twórczo, warsztatowo, improwizacyjnie, ruchowo i muzycznie, przygotowując spektakle ruchowe.  Jako tancerka brałam udział w widowisku Droga w reżyserii Piotra Matuli. Wystawiane było ono w 2016 roku w Zbąszyniu podczas międzynarodowych spotkań pod nazwą Festiwal Experyment a także w Lokalu/Pasaż Schillera w Łodzi.

– Ale nie porzuciła Pani fortepianu i nie zaniechała działalności muzykoterapeutycznej?

 – Prowadziłam warsztaty z muzykoterapii w Centrum Rehabilitacyjno-Opiekuńczym oraz w domu kultury Lutnia w Łodzi. Współpracowałam z Regionalnym Centrum Wolontariatu Centerko. Obecnie działam w dziedzinie muzykoprofilaktyki w ramach programu rządowego na rzecz aktywności społecznej osób starszych – edycja 2018. Stanowi to kolejny cykl warsztatów łączący dwa pokolenia wolontariuszy, podczas którego mam możliwość grania na fortepianie na żywo, na zasadzie improwizacyjnej. Jest to też o tyle ciekawe, że każdy z uczestników w trochę inny sposób odbiera muzykę i na nią reaguje. Wspomnę, że w marcu tego roku, w Galerii Wschodniej podczas VII wystawy w ramach Sztuki i Dokumentacji grałam do wizualizacji Justyny Jakóbowskiej. Stworzyłam również ścieżkę dźwiękową do jej wizualizacji Postindustrial meditation/ the underground river, natomiast Jakóbowska zrobiła klip do mojego utworu pt. Melancholy.

– Od pewnego czasu coraz częściej mówi się o Justynie Stopnickiej również jako kompozytorce. Czy twórczość to wewnętrzny imperatyw?

– Pewnie tak. Od paru lat tworzę kompozycje elektroniczne, które niejednokrotnie wykorzystywane są w różnego typu przedsięwzięciach i działaniach twórczych z zakresu sztuki wizualizacyjnej, w projektach interdyscyplinarnych, muzyczno-ruchowych, podczas imprez  warsztatowych, charytatywnych itp. W Kipiszu, czyli przestrzeni Teatru Zamiast w Łodzi, będącej miejscem do działań twórczych obejmującym improwizację osobistą i jam session, stworzyłam w bieżącym roku ścieżkę dźwiękową do wizualizacji i ruchu – uczestniczyły w tym dwie tancerki. Nie tak dawno zrealizowałam także wspólny projekt z łódzką Akademią Muzyczną – Kierunkiem Choreografii i Techniki Tańca. Podczas Wieczoru Tańca odbywającym się w sali koncertowej uczelni zaprezentowaliśmy etiudę opartą na tańcu nowoczesnym, do której skomponowałam własną muzykę, uwzględniającą również śpiew. Wystąpili studenci I roku studiów licencjackich. Od trzech lat uczę się o dźwięku i produkcji muzycznej w Akademii Dźwięku w Warszawie – i tutaj specjalne podziękowania dla Mateusza Telegi – certyfikowanego trenera Ableton – za wiedzę, inspirowanie mnie, współpracę przy miksie i masteringu. Mam konkretne plany kompozytorskie, w przyszłości chciałabym komponować m.in. muzykę do filmu.

– Wywodzi się Pani z muzycznej rodziny – ojciec jest znanym muzykiem jazzowym, brat gitarzystą klasycznym…

– Muzyka od dziecka kształtowała moją świadomość. Wybitny talent i umiejętności taty, jako trębacza i pianisty grającego w prestiżowych formacjach jazzowych, miały na mnie szczególny wpływ, ale ponadto odgrywała jakąś rolę klasyka gitarowa uprawiana przez brata. Słuchałam też chętnie np. The Beatles, All Jarreau – no a przy tym wszystkim liczyło się zawsze wsparcie duchowe mamy. Mam więc za co być wdzięczna rodzinie. Atmosfera domu kształtowała – nie mniej, niż uczelnia – moją wrażliwość, muzykalność, feeling, odczucie bycia jednością z dźwiękiem, które przekładam teraz na możliwość wypowiadania się dźwiękami i ruchem. W obu dziedzinach chciałabym się nadal rozwijać.

More from category

Niżyński na DVD

Fundacja Kamila Maćkowiaka przygotowała dla teatromanów nie lada gratkę. Monodram Niżyński, uważany przez [Read More]

Cyrk „utaneczniony”

Cyrk w operze? A jednak! Teatr Wielki w Łodzi zaprosił na gościnny spektakl węgierskiego, liczącego około [Read More]

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Interesting Sites

    Archives