Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Friday April 20th 2018

Cyrk „utaneczniony”

Cyrk w operze? A jednak! Teatr Wielki w Łodzi zaprosił na gościnny spektakl węgierskiego, liczącego około dziesięciorga artystów, zespołu cyrkowego Recirquel Company, kierowanego przez Bence Vágiego. Ciekawe przedstawienie wykraczało niewątpliwie poza typową konwencję charakterystyczną dla tego gatunku widowiskowego.

Niektórzy uważają cyrk za rozrywkę pospolitą, gminną, która wobec różnorodności współczesnej oferty artystycznej (także, a może przede wszystkim tej związanej z kulturą masową) jest w zdecydowanej defensywie. Rzeczywistość zdaje się temu przeczyć, bo widowiska cyrkowe wciąż przyciągają publiczność w różnych krajach. Ma też cyrk swoich ideologów i apologetów. W książce Świat cyrku Ruperta Croft-Cooke’a i Petere Cotesa można przeczytać, że ta zakorzeniona w przeszłości, mająca początek w starożytnej Grecji i Rzymie a potem ewoluująca sztuka jest dziedziną szlachetną, oddziałującą swą magią zarówno na dorosłych, jak i dzieci.

Kiedyś jednym z podstawowych składników cyrku była tresura zwierząt (niekoniecznie zresztą związana z ich dręczeniem). Węgrzy z udziału zwierząt zrezygnowali, kładąc w widowisku zatytułowanym Nagi klaun nacisk na akrobację i żonglerkę. W tej pierwszej dziedzinie rewelacyjne okazały się popisy solisty na pionowej rurze, także ewolucje dziewczyny na linie (z efektownym szpagatem włącznie) i podniebne loty męskiego duetu. Zadziwił leżący na plecach, na wysokim fotelu, żongler, który nie dość, że podrzucał nogami kilka piłek, to jeszcze operował równocześnie, już także przy pomocy rąk, kołami do hula hoop. Była para baletowa – tancerka stojąc na głowie partnera robiła to, czego zapewne inna nie potrafiłaby zrobić na podłodze. Nie zabrakło zręcznościowych popisów na toczących się kulach itp.

Żeby określić specyfikę Recirquel Company trzeba zaznaczyć jedno. Nie tylko wspomniana para baletowa, lecz także i pozostali wykonawcy podporządkowali w dużym stopniu swe działania estetyce baletowej. Uwidaczniało się to w ruchu, mającym wyraźne, choreograficzne źródło, ujawniało w wystudiowanych pozach przybieranych przez akrobatów na rurze, na rozpiętej poziomo linie i na linach zwisających z sufitu.

Clownada tytułowej postaci (będącej notabene kobietą, lecz nagości fizycznej niepokazującej – chodziło tu bowiem o sferę jaźni) pewnie nie wszystkich rozśmieszyła, ale wykazywały te wstawki raczej ambicje psychologiczno-teatralne. Tak czy inaczej mieliśmy za sprawą Węgrów do czynienia z interesującym przykładem „postmodernistycznego” zacierania w cyrku granic między gatunkami. I jeszcze jedno: w dobie panoszącej się tu i ówdzie artystycznej nonszalancji, a nawet hochsztaplerki, była to jednocześnie przekonująca manifestacja warsztatowego kunsztu oraz perfekcji, których cyrk najwyraźniej jest dziś ostoją.

Previous Topic:

More from category

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Energetyczne balety

Na zakończenie minionego sezonu artystycznego łódzki Teatr Wielki przygotował ciekawą premierę baletową, [Read More]

Koncentracja pierwiastka radości

Taniec i rytm to moje żywioły, mówi JOANNA WOLAŃSKA – tancerka, rytmiczka, choreograf, pedagog w Zespole [Read More]

Interesting Sites

    Archives