Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday December 18th 2017

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy

 

Janusz Janyst: – Jean Paul napisał kiedyś, że taniec jest niesłyszalną muzyką a muzyka niewidzialnym tańcem. Co, Pani zdaniem, mógł mieć na myśli?

 Katarzyna Zielińska: – Pewnie to, że muzyka i taniec są ekspresyjnymi sztukami rozwijającymi się w czasie i wykazującymi pewne analogie strukturalne. Ale trzeba też zwrócić uwagę, że dziś choreografowie potrafią utanecznić dowolną, niekoniecznie utrzymaną w tanecznych rytmach, kompozycję muzyczną, co dodatkowo świadczy o związku obu sztuk.

– Jakie utwory o charakterze tanecznym wykonywała Pani jako flecistka?

 – Było ich wiele, poczynając od kompozycji solowych i kameralnych, kończąc na współwykonywanych przeze mnie dziełach orkiestrowych, w których pojawiał się np. rytm menueta – tak było w symfoniach Mozarta, granych przeze mnie nie tak dawno z orkiestrą Polish Camerata – czy walca. W czasie studiów w łódzkiej Akademii Muzycznej im. Kiejstuta i Grażyny Bacewiczów współpracowałam nie tylko z orkiestrą symfoniczną, ale i z big bandem. W repertuarze pojawiały się m.in. utwory w stylu mambo, danzón czy chachacha. Oczywiście, w rozmaite tańce obfituje, nieobca mi również, muzyka dawna.

– Mówi się, że dla stylowego grania na instrumentach tańców dawnych, takich jak allemande, courante, sarabanda, gigue, niezmiernie przydatna jest przynajmniej podstawowa umiejętność ich tańczenia.

 – Zgadzam się z tym całkowicie i cieszę się, że podczas studiów w Akademii Muzycznej miałam okazję uczestniczyć w kursie tańców historycznych. Pomógł mi on w interpretacji na przykład tanecznych części fletowych sonat Bacha.

– Jako tancerka zajmuje się jednak Pani tańcem zdecydowanie młodym: bardzo modną obecnie na parkietach salsą.

– Salsa jest młoda, ma jednak historyczne korzenie sięgające francuskiego kontredansa. Kontredans dostał się niegdyś na Haiti, będące kolonią francuską. Następnie przewędrował na wschodnie wybrzeże Kuby. I tam nastąpiło wymieszanie z rytmami miejscowymi. Po rozpowszechnieniu się w USA powstałych na Kubie gatunków muzycznych oraz pod wpływem prężnie działającej nowojorskiej sceny latin-jazzowej, narodziła się salsa.

– Co, najogólniej biorąc, jest dla salsy charakterystyczne?

– Poza tym, że kluczową kwestią jest ścisły związek tego tańca z muzyką, liczy się dynamiczna interakcja między partnerem i partnerką. U tancerek bardzo ważną rolę odgrywa ruch bioder, u tancerzy – praca barków, natomiast u wszystkich niezmiernie istotny element stanowi praca stóp. Kroki podkreślają rytmiczną repetytywność i synkopacje realizowane przez instrumenty perkusyjne. Rytm zresztą inaczej jest podkreślany przez tancerzy w różnych stylach salsy – kubańskim, kolumbijskim, nowojorskim, czy wywodzącym się z Los Angeles. Jeśli chodzi o salsę jako styl muzyczny, cechuje ją tzw. clave, czyli swoisty, stale nawracający wzór rytmiczny wykonywany na klawesach i dopełniany rozbudowaną afro-kubańską sekcją perkusyjną.

– Jak to się stało, że zainteresowała się Pani właśnie tym tańcem?

 – Najpierw – a było to jeszcze w czasach szkoły średniej – oglądałam go w jakiejś reklamie w telewizji, później zapisałam się na dni otwarte do łódzkiej szkoły tańca Project Salsa, gdzie zafascynowali mnie swymi umiejętnościami profesjonalni tancerze. Postanowiłam iść w ich ślady, gdyż czułam, że ten użytkowy, dynamiczny taniec ściśle współgra z moim temperamentem i wrażliwością.

– Obecnie to Pani, występując, stała się wzorem dla innych. Kto tworzy choreografię do występów?

– Często renomowani choreografowie, lecz nierzadko układy tworzę ja sama.

– Czy, poza czynnikiem ekspresyjnym, znajduje Pani punkt styczny między tańczeniem a graniem na instrumencie?

– Najbardziej bezpośrednim punktem stycznym jest w moim konkretnym przypadku niezmiernie typowy, fletowy styl w tanecznej muzyce kubańskiej. Tu właśnie obie, bliskie mi dziedziny bezpośrednio się splatają. Notabene tymże kubańskim stylem muzycznym zajęłam się w swojej pracy magisterskiej, którą rok temu obroniłam w Akademii Muzycznej.

– Działa Pani jako pedagog gry na flecie oraz instruktor tańca.

 – Salsy uczę w szkole Project Salsa, do której przychodzą ludzie w bardzo różnym wieku (jest wiele osób młodych, jednak zdarzają się nawet sześćdziesięciolatkowie), natomiast nauczycielką gry na flecie jestem w Państwowej Szkole Muzycznej w Kutnie i tam pracuję z młodziutkimi adeptami. Prowadzone przeze mnie, grupowe zajęcia z tańca i indywidualne z fletu stanowią zupełnie odrębną jakość, jednak w pewien sposób dopełniają się, dając mi w sumie dużo satysfakcji. Dodatkową, także lubianą przeze mnie, formą kontaktu z dziećmi jest uczestnictwo, w charakterze flecistki, w akcji koncertów organizowanych w przedszkolach.

– Ma Pani jakieś inne jeszcze zainteresowania lub formy aktywności?

 – Może Pana zaskoczę – ale pasjonuję się również śpiewem klasycznym. Śpiewam i staram się w tym kierunku rozwijać. Natomiast w Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie jestem słuchaczką podyplomowych studiów menedżerskich, dotyczących funkcjonowania instytucji kulturalnych, podstaw zarządzania etc. Myślę, że w przyszłości mogą te studia dodatkowo poszerzyć moje możliwości zawodowe.

More from category

Cyrk „utaneczniony”

Cyrk w operze? A jednak! Teatr Wielki w Łodzi zaprosił na gościnny spektakl węgierskiego, liczącego około [Read More]

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Energetyczne balety

Na zakończenie minionego sezonu artystycznego łódzki Teatr Wielki przygotował ciekawą premierę baletową, [Read More]

Koncentracja pierwiastka radości

Taniec i rytm to moje żywioły, mówi JOANNA WOLAŃSKA – tancerka, rytmiczka, choreograf, pedagog w Zespole [Read More]

Interesting Sites

    Archives