Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday December 18th 2017

„Bąk” częściowo upolityczniony

Na swoją ósmą już premierę, zatytułowaną „Drobna zmiana”, zaprosił do Klubu Lekarza przy ul. Czerwonej Kabaret Okręgowej Izby Lekarskiej „Bąk”.

O zespole tym można powiedzieć, że ma już własną fizjonomię. Nawiązując do tradycji kabaretu literackiego, wywodzącej się m.in. z „Zielonego Balonika”, łączy w każdym programie monologi i skecze z piosenkami, ale też – co godne podkreślenia – bo w tym gatunku scenicznym to u nas dość rzadkie – z tańcem. Wszystko odbywa się w dyskretnej (uwzględniającej wizerunek owada, który dał nazwę grupie) oprawie scenograficznej Bogumiły Kempińskiej-Mirosławskiej. Reżyseria i strona wykonawcza dalece odbiegają od obserwowanych nieraz we współczesnych kabaretach tanich wygłupów. Należy podkreślić, że zarówno cała warstwa literacka, jak i muzyczna są autorstwa członków „Bąka” – a więc lekarzy różnych specjalności, traktujących estradę jako hobby, jako odskocznię od zawodowych obowiązków.

Artystyczną opiekę nad grupą sprawuje Janusz Wiśnioch (jedyny w tym towarzystwie nie-lekarz). Warto przypomnieć, że przez 18 lat, razem z Tomaszem Bieszczadem, redagował on na łamach „Dziennika Łódzkiego” a następnie „Expressu Ilustrowanego” cotygodniową kolumnę humorystyczną pt. Lepszy wszechświat. Obu panów wielokrotnie można też było zobaczyć na estradzie, jednak ich drogi rozeszły się, być może z powodu różnic w poglądach. Bieszczad publikuje czasami w „Gazecie Polskiej Codziennie”, jest współtwórcą i aktorem łódzkiego, politycznego kabaretu „Pętla ósemki”, kontestującego takie, dotyczące III RP od jej zarania zjawiska, jak korupcja, pasożytowanie układu biznesowo-polityczno-kryminalnego (to określenie prof. Zybertowicza), ekspansja liberalno-lewackiej kontrkultury itd.

Wspominam o tym nie bez powodu. Nawiązujący do działań obecnego rządu tytuł ósmej premiery „Bąka”, Drobna zmiana, mógł sugerować zdecydowane wejście artystów OIL na drogę satyry politycznej. Tylko z jakich pozycji? Czy, nie daj Boże, z uwzględnieniem perspektywy nakreślonej przez „Gazetę Wyborczą” (nazywaną dziś często biuletynem KOD-u). Bo, oczywiście, każda satyra polityczna ma rację bytu, obśmiewaniem wszelkiej władzy żywiły się kabarety w różnych krajach przez całe dziesięciolecia, notabene taka postawa przyczyniła się do wykształcenia się inteligentnego przekazu bazującego na niedopowiedzeniach i aluzjach. Jednak przyjęcie perspektywy myślowej redaktorów z Czerskiej byłoby chyba intelektualnym (i moralnym) samobójstwem.

Jednoznacznie polityczny charakter miał już pierwszy tego wieczoru, stylizowany na audycje telewizyjną, skecz Wiadomości. Wszystko OK, a jednak pewne słowa nie powinny były paść, bo stanowiły właśnie zejście poniżej wszelkiego poziomu (cytuję: Jarosław – mistrz cymbałów wszelkich). Na szczęście, w kolejnych monologach i skeczach, gdy przyszła kolej np. na wątek imigrantów czy reformy służby zdrowia wzorowanej na reformie szkolnictwa, takich żałosnych wpadek – przy różnym stopniu śmieszności tekstów – już nie było. Zresztą okazało się, że odniesienia polityczne nie wypełniają całości programu, lecz stanowią tylko jego część. Nastąpiły potem m.in. Postępy w radiologii, także monolog „zawodowego” świadka na ślubach, było 10 piosenek.

Na uznanie zasłużyli niemal wszyscy wykonawcy. Bardzo dobrzy aktorsko: Bożena Bartosik, Beata Wyrwas-Meckier, Krystyna Zajkowska-Jóźwiak, Jerzy Andrzejczak. Gwiazdą zespołu jest Justyna Dłubek, nie tylko świetna aktorsko (np. w monologu „nie za mądrej dziewuchy”: Chora na serce), lecz również znakomicie śpiewająca piosenki skomponowane przez, akompaniującego na gitarze, Adama Madeja, który jako kompozytor wierny jest stylowi utworów opartych na powtarzających się, kilkuakordowych sekwencjach (drugi gitarzysta to Mateusz Mroczek).

Taniec, jak we wcześniejszych programach, urozmaicał całą narrację. Do muzyki z nagrań stepowała żywiołowo Teresa Sadłecka, natomiast egzotyczne układy choreograficzne realizowały z kunsztem Małgorzata Wilczyńska i Beata Wrodycka-Żytkowska.

A zatem ”Bąk” kabaretem ściśle politycznym na szczęście się nie stał. Pójścia w tę stronę przy zaobserwowanych tendencjach bym zespołowi zdecydowanie nie życzył. Niech będzie tak jak jest, inspiracje można przecież czerpać z różnych obszarów życia.

P.S. Niezadługo po omawianej premierze gościem Klubu Lekarza był antypisowski propagandysta z grupy łódzkich wierszokletów – Janusz Berner.

Next Topic:

More from category

Koncerty ku czci

W Łodzi odbyło się ostatnio kilka koncertów patriotycznych, dedykowanych ważnym postaciom historycznym. Brali w [Read More]

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Myślę, że moim powołaniem jest psychologia

Rozmowa z Marią Michalską – szesnastoletnią łodzianką, autorką powieści Cześć Braciszku wydanej przez [Read More]

Koncert w Poddębicach

W kościele p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Poddębicach odbył się interesujący – nie pierwszy już [Read More]

Historyczne organy na płycie

Ukazała się interesująca płyta z muzyką organową, będąca cegiełką przeznaczoną na zakończenie rekonstrukcji [Read More]

Interesting Sites

    Archives