Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Tuesday September 19th 2017

O cenzurze w PRL

Warszawskie wydawnictwo Zona Zero opublikowało książkę „Knebel. Cenzura w PRL-u” autorstwa Błażeja Torańskiego (niegdyś publicysty „Wprost”, „Rzeczpospolitej”, „Dziennika Łódzkiego”, obecnie związanego z „Do Rzeczy”). Jest to zbiór 21 wywiadów z naukowcami, pisarzami, dziennikarzami, ludźmi sztuki. Mówią oni o swoich doświadczeniach z cenzurą, prowadzonej z nią, swoistej „grze”, sposobach obejścia zakazów, ale i nieuniknionych kompromisach.

Główny Urząd Kontroli Prasy i Widowisk sprawdzał za komuny wszystko, co miało być rozpowszechnione. Jego pracownicy w oddziałach terenowych posługiwali się m.in. Księgą zaleceń i zapisów cenzorskich (którą w 1975 roku potajemnie przepisał a następnie wywiózł na Zachód Tomasz Strzyżewski). Urząd realizował cenzurę zewnętrzną, uszczelniając system. Wszelako w praktyce niezmiernie ważne były, determinowane tamtą, cenzura wewnątrzredakcyjna w mediach i – na wszystkich już obszarach – autocenzura. Wszystkie te działania miały destrukcyjny dla aktywności twórczej charakter, tym bardziej, ze niektórych władza potrafiła zmusić do daleko idących ustępstw a nawet współpracy.

Działalność cenzorów zmierzała do tego, żeby zmienić treści, zafałszować, aby nie dopuścić do publikacji informacji i poglądów, z których społeczeństwo mogłoby się czegoś o otaczającej rzeczywistości dowiedzieć. W nauce historii zakazane były liczne fakty, głównie związane z rolą ZSRR w dziejach najnowszych, uzależnieniem od niego Polski.

Cenzorzy cięli to, co przeczyło socjalizmowi jako „jedynie słusznemu kierunkowi” (prof. Zbigniew Romek, historyk).

W przypadku jakiejś krytyki systemu zalecano wprowadzać takie słowa, jak „niekiedy”, „nie zawsze”, niektóre”, „czasami”, „gdzieniegdzie”. W ten sposób krytyczna opinia rozmywała się. Manipulując tekstem można było odwrócić intencje autora. Przekaz pozbawiony fragmentów zmieniał ogólną wymowę (Tomasz Strzyżewski – formalnie cenzor, faktycznie „antycenzor” przepisujący dokumenty).

Zauważało się pewną koniunkcję między urzędnikami cenzury a SB. Na przykład po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki cenzorzy absolutnie nie działali sami, cały czas konsultowali się z SB i z Urzędem ds. Wyznań. Z pewnością w takich rozmowach i uzgodnieniach uczestniczyli też przedstawiciele PZPR, a nawet KPZR, wydając konkretne dyspozycje (ks. red. Ireneusz Skubiś).

Istniała granica między krytyką „konstruktywną” a „wrogą”. Gra z cenzurą polegała na tym, że ci pierwsi „krytycy” trzymali (lub przynajmniej udawali, że trzymają) z cenzurą sztamę. „Wrogowie” byli na z góry straconej pozycji (Marcin Wolski, pisarz, satyryk).

Nie było sztuką pójście na bój z cenzurą i przegranie. Ważne było, aby z cenzurą wygrać i przekazać treści (Lech Majewski, grafik, plakacista).

W odniesieniu do występów estradowych – siła ingerencji cenzorskich zależała od wielkości sali. Przy małej – wypowiedź mogła być swobodniejsza (Andrzej Rosiewicz, piosenkarz, satyryk).

Najbardziej diabolicznym sposobem cenzurowania był szantaż finansowy. Zgodnie z wewnętrznym przepisem, wymyślonym za Gierka i stosowanym do 1989 roku, piątą ratę honorarium wypłacano po kolaudacji – gdy, jako reżyser, podpisałem protokół, wyrażając zgodę na cięcia cenzury. Jeśli nie podpisałem, wypłatę wstrzymywano wszystkim, którzy pracowali nad filmem (Grzegorz Królikiewicz, reżyser).

Bycie ofiarą cenzury, poza wypadkami na zakręcie, stanowiło dowód taktycznego błędu, bo zarówno cenzorzy, jak i my – reżyserzy – znaliśmy reguły. Podkładanie głowy pod topór było niemądre, warto było natomiast próbować, do jakich granic pozwolą nam dojść. Ja już na etapie scenariusza miałem sygnały, gdzie są punkty zapalne (Krzysztof Zanussi, reżyser).

Przez długie lata cenzura odznaczała się dużą skutecznością. Do kiedy? Momentem przełomowym stało się ukazanie się pierwszego numeru „Zapisu” w styczniu 1977 roku. Władze, oczywiście, próbowały walczyć z „drugim obiegiem”, ale pism ukazujących się poza cenzurą przybywało z roku na rok. Później to już była walka z wiatrakami, nawet stan wojenny nie zmienił zasadniczo sytuacji (Kazimierz Orłoś, pisarz, scenarzysta).

Kilku rozmówców słusznie zauważyło, że cenzura, w innej niż dawniej postaci, jest także i teraz. – Są żli ludzie, którzy dewastują społeczeństwo, nie pracują dla Polski, tylko dla innych państw. Zajmują się walką ze słowami, ograniczają polską wolność. Najgorszy, podły, nikczemny gatunek ludzi. Działają w cenzurze, której formalnie nie ma, ale oni maja taką mentalność. Wykluczając niezależnych, niepokornych, niszczą naszą demokrację. Cenzura była świństwem, które truło życie społeczne i do dzisiaj truje. Obecnie nazywa się to „poprawnością polityczną” (Jan Pietrzak, satyryk, publicysta).

Niedosyt w książce budzą dwie skrajnie krótkie rozmowy – z Andrzejem Strumiłło i Janem Kanty Pawluśkiewiczem. W przypadku kompozytora wyjaśnienia wymagałoby zapewne jego błędne terminologicznie sformułowanie o podejrzliwości władz w stosunku do muzyki abstrakcyjnej, której Pawluśkiewicz przeciwstawia marszową. W istocie marszowa też jest abstrakcyjna. Zdziwienie natomiast, już w innym miejscu, wywołuje stwierdzenie Torańskiego, że PRL była zamordystyczna, bo skrobankę uważano za zbrodnię. Czy przekonanie o zbrodniczości zabicia dziecka w łonie matki jest naganne?

Wszystkie wywiady czyta się z zainteresowaniem, ma na to wpływ znakomite, merytoryczne przygotowanie Torańskiego do rozmów, jego dokładna znajomość dokonań rozmówców. Pytania są kompetentne, wnikliwe, odważne. A więc w pełni profesjonalne.

More from category

III Zlot Poetów

W łódzkim Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ul. Minerskiej (w gmachu i na terenie przyszkolnym) [Read More]

O służbach specjalnych III RP

 Wojciech Sumliński, znany (i swego czasu najbardziej w Polsce inwigilowany) dziennikarz śledczy, opublikował w tym [Read More]

„Baśnialooki” ciepłem emanujące

Nakładem oficyny Piktor Szlaski i Sobczak wydany został kolejny tomik łódzkiego poety, bibliotekarza i animatora [Read More]

Cześć Marysiu

Zbliża się sezon urlopowy, co dla czytelników książek (w Polsce wciąż jeszcze tacy są) oznaczać może [Read More]

Marszałka Imieniny ze skazą

W tym roku mija sto lat od powstania (z inicjatywy niegdysiejszego Towarzystwa Biblioteki Publicznej w Łodzi) [Read More]

Interesting Sites

    Archives