Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday February 23rd 2019

50-lecie Teatru Wielkiego

Przypadający na styczeń 2017 roku jubileusz 50-lecia Teatru Wielkiego w Łodzi to ważne wydarzenie w życiu muzycznym naszego kraju, jako że łódzka scena jest jedną z głównych scen operowych w Polsce.

Sięgając w przeszłość warto przypomnieć, że bodaj pierwszą lokalną inicjatywą związaną z operą było zawiązanie się w sezonie 1893/93 zespołu pod nazwą Opery Łódzkiej. W 1915 roku powstało Łódzkie Kółko Operowe a trzy lata później sekcję operową stworzyło Towarzystwo Muzyczne im. F. Chopina. Kolejnym projektem stało się Łódzkie Towarzystwo Operowe z roku 1926. Od 1954 roku działała w Łodzi Opera Łódzka, korzystająca ze scen teatrów dramatycznych (dała w sumie 44 premiery).

W 1948 roku rozpisano konkurs na projekt Teatru Narodowego – bo tak się miała nazywać planowana scena dramatyczna z tysiącem pięciuset miejscami na widowni – jednak nie dał on zadowalających rezultatów. Późniejszy projekt, uznany za optymalny a nawiązujący do stylu klasycystycznego, opracował inż. Witold Korski wraz z grupą współpracowników. Projekt uwzględniał zmianę przeznaczenia budynku na teatr operowy z tysiącem trzystu miejscami dla widzów. Osobliwością widowni, mającą wyróżnić obiekt spośród innych tego typu teatrów w kraju i za granicą, okazał się brak lóż, czyli w pełni „demokratyczny” charakter przybytku.

19 stycznia 1967 roku, po trwającej kilkanaście lat budowie, nastąpiła uroczysta inauguracja. W nowej, wspaniałej siedzibie wystawiono Halkę Moniuszki. W następnych dniach dano Kniazia Igora Borodina, Straszny dwór Moniuszki i Carmen Bizeta. Od pierwszego przedstawienia wychwalana była znakomita, przewyższająca m.in. operowy teatr stołeczny, akustyka. Jerzy Waldorff zaproponował nawet: – Wystawiajmy przeto w Warszawie balety, a w Łodzi opery! Waldorff mocno by się zdziwił, gdyby mu powiedziano, że po latach w niektórych spektaklach zacznie się używać tzw. mikroportów…

Oczywiście, chwalona była nie tylko akustyka. Józef Kański napisał: – Niezmiernie rzadko się zdarza, aby jakiś teatr niemal bezpośrednio po rozpoczęciu pracy mógł zaprezentować swym odbiorcom ukształtowane już w dużej mierze artystyczne oblicze i aby z miejsca zdobył wysoką rangę w kulturalnym życiu nie tylko swojego miasta, ale i kraju. Zazwyczaj na obie te rzeczy pracuje się latami, tymczasem łódzki Teatr Wielki wywalczył je niejako wstępnym bojem

Sukcesy, bynajmniej, do „wstępnego boju” się nie ograniczyły. Wysoką rangę placówka przez szereg lat nie tylko utrzymywała, ale jeszcze wzmacniała. Sceną kierował legendarny już dziś tandem dyrektorski: Stanisław Piotrowski – dyrektor naczelny oraz dr Zygmunt Latoszewski – dyrektor artystyczny – notabene już od 1961 roku związany jako dyrygent z Operą Łódzką i wcielający stopniowo w życie swą ambitną wizję „teatru integralnego”, podporządkowanego wyrazistej koncepcji dramaturgicznej. Poza klasyką, traktowaną zawsze z pietyzmem, acz odczytywaną w sposób daleki od schematyzmu, wystawiano również nowe dzieła (w tym baletowe), nawet specjalnie zamawiane u twórców: Romans gdański Paciorkiewicza, Tragedyję albo rzecz o Janie i Herodzie Twardowskiego, Białowłosą Czyża, Królewnę Śnieżkę Pawłowskiego – ta ostatnia pozycja, z powodu zapotrzebowania na nią kolejnych generacji, okazała się w repertuarze prawie „nieśmiertelna”. Recenzje były znakomite a prasa informowała o coraz to większych trudnościach z dostaniem biletów. Kolejki pod kasami ustawiały się jak po niektóre, trudne wtedy do kupienia, artykuły spożywcze. Próbowano temu zaradzić ustanawiając abonamenty (również dla zakładów pracy). Zainicjowano tzw. premiery studenckie. Z Warszawy przyjeżdżały na spektakle specjalne „pociągi muzyczne”, wprowadzone z pomocą „Orbisu” i Ministerstwa Komunikacji, a dla zmotoryzowanych organizowano „rajdy teatralne” do Łodzi. W ciągu miesiąca odbywało się do 22 przedstawień, natomiast w poniedziałki kawiarnia „Teatralna” zapraszała na spotkania z reżyserami, scenografami i solistami. Spektakle operowe i baletowe prezentowano wielokrotnie za granicą. Teatr był coraz lepiej znany w świecie. Spécialité de la maison stały się Łódzkie Spotkania Baletowe organizowane począwszy od roku 1968.

Jeśli chodzi o poziom wystawianych spektakli, to kilka następnych dyrekcji nie mogło się już pochwalić osiągnięciami na miarę tej pierwszej, chociaż jakieś bardziej interesujące, wyrastające ponad przeciętność premiery zawsze się zdarzały. Drugi okres prosperity sceny, niemal dorównujący pierwszemu, miał nadejść wraz z pojawieniem się w naszym mieście Sławomira Pietrasa i przypaść na lata osiemdziesiąte. Poziom premier za jego dyrekcji wykazywał już jednak pewne wahania, wszelako prowadzone przez Pietrasa i cieszące się wielkim powodzeniem Warsztaty operowe zasłużyły na miano wzoru poczynań animatorskich.

Styczniowa premiera Halki nawiązała do inauguracji sprzed półwiecza – dzień i godzina premiery ściśle odpowiadają historycznemu momentowi – zaznaczył na konferencji prasowej dyrektor naczelny Teatru Wielkiego, Paweł Gabara. Odpowiedzialny za stronę muzyczną Halki dyrygent Wojciech Rodek (dyrektor artystyczny sceny) nie krył satysfakcji z możliwości pracy nad naszą narodową operą, którą uważa za arcydzieło zasługujące na wystawianie w najsłynniejszych teatrach świata. Premiera wypadła ciekawie zarówno pod względem reżyserskim i scenograficznym (Jarosław Kilian), choreograficznym (Emil Wesołowski), jak i właśnie muzycznym. Dobrze spisały się orkiestra i chór, a jeśli chodzi o solistów, głównym bohaterem wieczoru był pełen blasku tenor Dominik Sutowicz w roli Jontka. Znakomicie przygotowała pełną dramatyzmu partię tytułowej postaci Dorota Wójcik, tyle, że jej sopran okazał się trochę zbyt delikatny.

Spektakli było w styczniu tyle, że chyba każdy zainteresowany miał szansę obejrzenia inscenizacji (obsady zmieniały się). Na następny dzień po premierze przewidziano koncert jubileuszowy zatytułowany Szumią jodły od pół wieku z udziałem solistów, chóru i orkiestry Teatru Wielkiego. Pomiędzy występami znalazł się czas na wspomnieniowe rozmowy z emerytowanymi śpiewakami – zasłużonymi weteranami łódzkiej opery.

Ale nie tylko Halka uświetniła jubileusz. Dyrekcja TW wystąpiła z bardzo interesującą i wartościową inicjatywą. Ogłoszony został mianowicie konkurs kompozytorski na operę Człowiek z Manufaktury do libretta Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk opowiadającego o losach łódzkiego fabrykanta Izraela Poznańskiego – jednego z najbogatszych ludzi w Europie, budującego nie tylko fabryki, pałace i kamienice, ale też szkoły, szpitale, kościoły i mieszkania dla robotników. Do konkursu stanęło 40 kompozytorów z różnych krajów. I również w styczniu, z gościnnym udziałem znakomitej mezzosopranistki Małgorzaty Walewskiej, odbyło się pierwsze publiczne wykonanie fragmentów powstającego dzieła w „równoległych” wersjach skomponowanych przez czworo konkurujących ze sobą twórców, dopuszczonych przez jurorów (wśród których jest Krzysztof Penderecki) do finału. Oglądając także w internecie rejestrację tego koncertu można się było przekonać o talencie owej kompozytorskiej czwórki: Katarzyny Brochockiej, Kamila Cieślika, Rafała Janiaka i Aleksandra Nowaka. Zwycięzca finału ma zagwarantowane wykonanie całości. Założenie projektu jest wielopoziomowe. Z jednej strony umożliwia kompozytorom realizację ich artystycznych ambicji, z drugiej – w niecodzienny sposób zwraca uwagę na Łódź i jej bogatą, wielokulturową historię – stwierdził dyr. Gabara. Już wkrótce po wspomnianej prezentacji koncertowej można się było dowiedzieć o decyzji jury, które do ostatniego etapu współzawodnictwa (polegającego na skomponowaniu pierwszego aktu opery) dopuściło Rafała Janiaka. Będzie on konkurować ze wskazaną w głosowaniu w TW i internecie faworytką publiczności, Katarzyną Brochocką. W czerwcu wyjaśni się, kto z nich, jako laureat Grand Prix, stanie przed zadaniem skomponowania całego dzieła. Premiera ma się odbyć jesienią 2018 roku.

More from category

Mozartowskie koncerty Polish Camerata

Działająca od 1990 roku Polish Camerata jest w naszym życiu muzycznym jedną z liczących się marek. Jako [Read More]

Koncert jazzowej kameralistyki

W wypełnionej po brzegi sali koncertowej Filharmonii Łódzkiej wystąpił Atom String Quartet – znakomity [Read More]

Szydłowskie kolędowanie

Już po raz osiemnasty Gimnazjum im. Marii Konopnickiej w Szydłowie opodal Piotrkowa Trybunalskiego urządziło – [Read More]

Werliński uhonorowany

(przyczynek do historii łódzkiej sceny operowej) Tenor Roman Werliński, były solista Teatru Wielkiego w Łodzi, [Read More]

Rok Grażyny Bacewicz

W roku 2019 przypada 110. rocznica urodzin i 50. rocznica śmierci Grażyny Bacewicz, o której mówiono niegdyś, że [Read More]

Interesting Sites

    Archives