Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday February 23rd 2019

Oniegin z Leninem w tle

Pierwsza w bieżącym sezonie premiera łódzkiego Teatru Wielkiego to Eugeniusz Oniegin Czajkowskiego – nazwana przez kompozytora „scenami lirycznymi opera oparta na poemacie Puszkina a opowiadająca o zaprzepaszczonej miłości. Reżyserii podjął się Paweł Szkotak, który zaplanował pokazanie „wielkiej miłości na tle wielkiej historii”. Jego osobistym wkładem stało się przesunięcia akcji w czasie do przodu i wprowadzenie do trzeciego aktu… wątków rewolucji bolszewickiej.

Dwa pierwsze akty potraktowanie zostały jako retrospekcja tytułowego bohatera. Pomysł ciekawy, sielankowość obrazów podkreślona udaną scenografią Bruno Schwengla jawiła się jako naturalna idealizacja okresu młodości. Niebanalnie, „polifonicznie” w sensie nakładania się porządków czasoprzestrzennych rozegrana została kluczowa scena pisania przez Tatianę miłosnego listu do Oniegina. Sensowną organizacją ruchu scenicznego charakteryzowały się sceny zbiorowe.

Ponieważ przestrzeń literacka i struktura muzyczna Oniegina nie dały reżyserowi miejsca na rozwiniecie zamysłu historycznego, otrzymaliśmy rezultat powierzchowny, plakatowy, symbolizowany niejako przez użycie też jako scenografii powiększonego do wielkich rozmiarów projektu trybuny dla Lenina (notabene z narysowanym wodzem) autorstwa konstruktywisty El Lissitzky’ego. Dla odbiorcy zapewne najtrudniejsze do zaakceptowania jest zupełnie zaskakujące połączenie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych numerów opery – orkiestrowym polonezem rozbrzmiewającym na początku trzeciego aktu (w tradycyjnych realizacjach podczas balu), ataku bolszewickiej zgrai. Wiąże się z tym chwilowy chaos znaczeń. Póki nie pojawiają się czerwone flagi, nie wiadomo, o co chodzi, czyżby to bandycka napaść z udziałem Polaków?

Oglądałem tzw. drugą premierę. Główną gwiazdą była Iwona Sobotka w roli Tatiany, sopranistka obdarzona klarownym, wyrównanym we wszystkich rejestrach, pięknym w barwie i pełnym wyrazu głosem. Ładnie śpiewali m.in. Paweł Skałuba (Leński), Bernadetta Grabias (Olga), Olga Maroszek (Filipiewna). Mniej mógł się podobać się wokalnie Andrzej Kostrzewski jako Oniegin (choć aktorsko dobry) – niezbyt ciekawa barwa barytonu, z wysiłkiem brane „góry”. Dobrze na ogół spisały się zespoły chóru i orkiestry pod dyr. Wojciecha Rodka. Spektakl, dla jego mocnych punktów, wart obejrzenia.

I pytanie na koniec. Czy po hitlerowcach, którzy pojawili się w nie tak dawnej realizacji Barona cygańskiego, bolszewikach na omawianej tutaj premierze, należy w przyszłości spodziewać się na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi innych jeszcze reprezentantów totalitaryzmu, np. siepaczy Pol Pota?

More from category

Mozartowskie koncerty Polish Camerata

Działająca od 1990 roku Polish Camerata jest w naszym życiu muzycznym jedną z liczących się marek. Jako [Read More]

Koncert jazzowej kameralistyki

W wypełnionej po brzegi sali koncertowej Filharmonii Łódzkiej wystąpił Atom String Quartet – znakomity [Read More]

Szydłowskie kolędowanie

Już po raz osiemnasty Gimnazjum im. Marii Konopnickiej w Szydłowie opodal Piotrkowa Trybunalskiego urządziło – [Read More]

Werliński uhonorowany

(przyczynek do historii łódzkiej sceny operowej) Tenor Roman Werliński, były solista Teatru Wielkiego w Łodzi, [Read More]

Rok Grażyny Bacewicz

W roku 2019 przypada 110. rocznica urodzin i 50. rocznica śmierci Grażyny Bacewicz, o której mówiono niegdyś, że [Read More]

Interesting Sites

    Archives