Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday October 23rd 2017

Energetyczne balety

Na zakończenie minionego sezonu artystycznego łódzki Teatr Wielki przygotował ciekawą premierę baletową, obejmującą – w pierwszej części wieczoru – Święto wiosny Igora Strawińskiego a w drugiej – Krzesanego Wojciecha Kilara. Zestawiając te dzieła placówka z jednej strony kierowała się chęcią ukazania podobieństwa zawartego w nich ładunku energetycznego i zakorzenienia w ludowej tradycji, z drugiej zaś – zamiarem skonfrontowania różnych koncepcji choreograficznych.

Napisane dla zespołu Diagilewa w 1913 roku, inspirowane obrzędami pogańskiej Rusi Święto wiosny jest kompozycją w historii muzyki przełomową ze względu na cechy witalne muzyki wynikające głównie z nowatorskiego potraktowania metrorytmiki (tzw. polimetria sukcesywna). Łódzki teatr (który już w 1989 roku wprowadził Święto wiosny do repertuaru w całkiem udanej choreografii Ewy Wycichowskiej) otrzymał tym razem zgodę na zaprezentowanie znanego w świecie, „geometryzującego” ruch opracowania baletowego tego utworu przez Marthę Graham (1984), stawiającą notabene przed tancerzami bardzo trudne, pod względem technicznym, zadanie do pokonania.

Czy artystyczna koncepcja Graham zachowała atrakcyjność? W dużym stopniu tak, aczkolwiek pewien niedosyt budzić może takie potraktowanie niezwykle sugestywnych, „dzikich” w sferze dźwiękowej kulminacji, że w warstwie ruchowej wydały się one zbyt mało dynamiczne. O amerykańskiej tancerce pisało się, że nigdy nie było jej celem ścisłe podporządkowywanie tańca muzyce. A to nie każdemu i nie zawsze musi się podobać.

Krzesanego baletomani pamiętają ze świetnej, dorównującej dramaturgią muzyce, realizacji zespołu Conrada Drzewieckiego, w której znalazło się miejsce również na przetworzenie w twórczy sposób typowo góralskich kroków oraz skoków („przez watrę”). Tych elementów zabrakło raczej w choreografii Henryka Konwińskiego. Gdyby wykorzystał je choćby w finale (od momentu muzycznego cytatu góralskiej kapeli), zwieńczenie baletu na pewno zrobiłoby większe wrażenie. Pewne wątpliwości budzić też może wewnętrzna spójność całej choreografii, której wstępna część oparta została na zupełnie innej kompozycji Kilara – Siwej mgle, zawierającej solo wokalne (Arkadiusz Anyszka) a zatańczonej w kostiumach raczej niekojarzących się z Tatrami (projekt Ireneusza Domagały).

Ważne, że tancerze Teatru Wielkiego, w tym soliści, w obu częściach widowiska stanęli na wysokości zadania, podobnie jak orkiestra pod batutą Tadeusza Kozłowskiego.

Previous Topic:

More from category

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Koncentracja pierwiastka radości

Taniec i rytm to moje żywioły, mówi JOANNA WOLAŃSKA – tancerka, rytmiczka, choreograf, pedagog w Zespole [Read More]

Jako artysta czuję się spełniony

Rozmowa z ROBERTEM SARNECKIM, artystą baletu Teatru Muzycznego w Łodzi Janusz Janyst: – Teatr Muzyczny [Read More]

Limeryki dla Karoliny Rejnus

napisane po premierze baletu Kobieta z wydm, wystawionego przez Teatr Muzyczny w Łodzi   Nie byłem dzisiaj na [Read More]

Interesting Sites

    Archives