Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Friday November 24th 2017

Powołania w doczesności są różne

Rozmowa z JACKIEM RZĄDKOWSKIM – organistą kościoła św. Anny w Łodzi, kompozytorem, teologiem i …taternikiem

JANUSZ JANYST: – Po uzyskaniu magisterium w Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie ukończył Pan doktoranckie studia z teologii w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Czym, jako osoba świecka, kierował się Pan podejmując taką decyzję?

JACEK RZĄDKOWSKI: – Przede wszystkim głębokimi zainteresowaniami. Teologia nie jest dla mnie tylko jedną z dziedzin nauki, lecz uporządkowanym sposobem mówienia i pisania o własnej wierze. Fascynuje mnie teologia liturgii i sama liturgia. Ta właśnie dziedzina, a konkretnie analiza prawodawstwa dotyczącego muzyki liturgicznej, stanowiła przedmiot moich badań. Po ogłoszeniu przez Benedykta XVI Motu proprio Summorum pontificum zaistniała konieczność dokładniejszych badań nad dokumentami dotyczącymi starszej formy rytu rzymskiego, obecnie zwanej nadzwyczajną. Do tej pory dokumenty te były badane z tego względu, że w dziedzinie muzyki liturgicznej aż tak dużo się nie zmieniło, wiele wskazań świętego obecnie Piusa X z 1902 r. wciąż pozostaje aktualnych i zresztą całe prawodawstwo, aż po dzień dzisiejszy, regularnie się do nich odwołuje. Obecnie, dla szerzej dostępnej liturgii w formie nadzwyczajnej badania takie mają walor nie tylko teoretyczny, ale są konieczne dla praktyki liturgicznej. Niestety, względy finansowe uniemożliwiły mi ukończenie i obronę doktoratu, ale sama kontynuacja studiów i uzyskanie tzw. licencjatu kanonicznego z teologii jest niewątpliwie krokiem naprzód w drodze rozwoju intelektualnego i duchowego. Być może kiedyś zaistnieją warunki dla sfinalizowania tego projektu.

– Jak traktuje Pan swą pracę organisty w kościele św. Anny – może jako życiowe powołanie?

 – Dla chrześcijanina najważniejszym powołaniem jest świętość, realizowana codziennie jako świadectwo wobec innych ludzi, przede wszystkim jednak w wymiarze eschatologicznym. Jej przedsmak stanowi Liturgia Kościoła (o ile jest sprawowana godnie i w atmosferze piękna, którą winna współtworzyć sztuka sakralna, w tym muzyka). Życiowe powołania w doczesności są różne, zapewne mógłbym się realizować w jakichś innych dziedzinach. Pracując od dłuższego czasu jako organista znajduję ogromną satysfakcję z możliwości grania na wielu ciekawych instrumentach. Dziś internet i inne środki komunikacji powodują, że w środowisku muzycznym ludzie się znają i nawiązują koleżeńskie relacje znacznie częściej, niż przed laty. Każdy, kto ma w tej dziedzinie coś do zaprezentowania, bardzo szybko staje się osobą powszechnie znaną, rodzą się więzi koleżeńskie i przyjaźnie, poznaje się wielu fascynujących ludzi i ciekawe instrumenty. Stanowi to inspirację do stałego rozwijania umiejętności. A że moja działalność odbierana jest życzliwie, mam poczucie, iż pomagając innym zbliżać się do Boga w liturgii, realizuję podstawowe powołanie chrześcijańskie do świętości.

– Zajmuje się Pan równocześnie kompozycją i to z dobrym skutkiem, o czym świadczą choćby nagrody na konkursach kompozytorskich.

– Muszę zdradzić, że jako muzyk jestem właściwie samoukiem. Ci, którzy parają się jakąkolwiek sztuką wiedzą, że zorganizowany system nauczania jest wprawdzie pomocą, ale indywidualną osobowość twórczą każdy i tak kształtuje na drodze samodzielnych poszukiwań i pracy własnej. Szymanowskiemu przypisuje się twierdzenie, iż ludzie dzielą się na samouków i nieuków. Wypowiedź ta, jakkolwiek wydaje się dość dosadna, ma w sobie wiele racji. Iluż co roku wychodzi z uczelni muzycznych absolwentów kompozycji, którzy poza ćwiczeniami i utworami pisanymi dla zaliczenia kolejnych etapów studiów, nie piszą potem wcale. Kompozycja jest jedną z dziedzin, w których amatorzy mogą stawać w szranki z profesjonalistami. Niektóre konkursy nie stwarzają żadnych ograniczeń wobec autorów, utwory zgłasza się anonimowo. Łatwo można więc poddać ocenie własne próby komponowania. W 1997 roku na Ogólnopolskim Konkursie w Opolu zorganizowanym z okazji 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego mój utwór Ave verum na chór mieszany zdobył I nagrodę. W roku 2006 jury Międzynarodowego Konkursu Kompozytorskiego w Mikołowie przyznało mi II nagrodę za Canticum paschale na chór i organy. Z kolei mój Brewiarz na baryton solo i orkiestrę smyczkową do słów Herberta został zauważony na toruńskim konkursie z okazji Roku Herbertowskiego – nagrody wprawdzie nie było, ale kompozycję wykonano w etapie finałowym. Piszę też na organy, w maju 2005 roku Michał Markuszewski wykonał na koncercie w kościele św. Teresy moją Sonatę Claromontana – jest moim marzeniem, by utwór ten został wykonany i zarejestrowany na wielkim instrumencie Truszczyńskiego w bazylice jasnogórskiej, który to instrument był zresztą jednym ze źródeł inspiracji. Organy te przez wiele lat były zaniedbane i miały też szereg ograniczeń technicznych. Kilka lat temu przeszły gruntowną przebudowę i generalny remont, w miejsce kilku tylko wolnych kombinacji został zainstalowany elektroniczny system registracji umożliwiający zapamiętanie 512 kombinacji głosów. Aktualnie są więc warunki do zaprezentowania tego utworu. Jan Mroczek wspominał mi nawet o projekcie nagrania płyty ze współczesną muzyką organową dedykowaną Jasnej Górze. Wbrew pozorom jest całkiem sporo tego materiału. Sama Bogurodzica stanowiła inspirację dla wielu kompozytorów: m. in. Sawy, Rączkowskiego, czy wreszcie Nowowiejskiego, który napisał na jej motywach swoją IX Symfonię organową. Dzieło to w wersji na organy, oktet dęty i kotły, było prezentowane podczas tegorocznej ogólnopolskiej pielgrzymki muzyków kościelnych. Partię organów wykonał Jerzy Kukla, któremu instrument ten zresztą zawdzięcza intonację, a więc ostateczny kształt brzmieniowy po remoncie, ów wszechstronny muzyk jest też bowiem organmistrzem. Jurek ostatnio zainteresował się moją sonatą, niewykluczone, że ją zaprezentuje… Sprawa płyty, to z jednej strony kwestia zainteresowania tym projektem paulinów, z drugiej znalezienia jakiejś instytucji czy osoby, która wyłożyłaby pieniądze na realizację nagrania i wydanie. Przy ilości pielgrzymów przybywających na Jasną Górę dałoby się w krótkim czasie, poprzez liczne stoiska z pamiątkami rozprowadzić całkiem spory nakład, zwłaszcza gdy cena byłaby przystępna. Pieniądze szybko mogłyby się zwrócić.

 – Pańskie plany twórcze?

– Odpowiedzieć precyzyjnie nie mogę, gdyż w tej materii działam niesystematycznie. Gdy dostanę impuls w postaci frapującego tekstu, lub gdy pojawi się pomysł na fragment utworu, zaczynam pracować intensywnie i w stosunkowo krótkim czasie powstaje gotowa kompozycja (wielką pomocą jest dziś komputer: zapis można na bieżąco korygować, odsłuchać z programu do edycji nut itp.). Istotnym źródłem inspiracji jest dla mnie chorał gregoriański. Z kolei bywa, że całymi miesiącami pochłaniają mnie inne obowiązki i wówczas nie piszę nic. Do intensywnej pracy w tej dziedzinie wiele okoliczności zniechęca. Przede wszystkim fakt, że nikłe jest zainteresowanie dla tworzonej obecnie muzyki. Utwór, który zdobędzie nagrodę na konkursie, zwykle jest wykonany raz, a jeśli samemu nie zadba się o nagranie, to czasem nie ma nawet takiej pamiątki i dokumentacji. Zamówienia zdarzają się rzadko i nie zawsze są związane z jakąś gratyfikacją. W takiej sytuacji pisanie „dla sportu” do szuflady, bez większych szans na wykonanie czy popularyzację i bez szans na wynagrodzenie, wydaje się pracą bezcelową. Nieco pocieszające jest, że swoistej promocji tego, co się tworzy, można dokonać w internecie. Mam swój profil na stronie projektu IMSLP i tam publikuję w formacie PDF swoje partytury. Pobrania tych materiałów się zdarzają, więc może gdzieś na świecie ktoś to gra (?)

– Zdaje się, że inspiracji szuka Pan często w przyrodzie.

 – Moją wielką miłością są góry, od 23. lat uprawiam wspinaczkę. Specyfika pracy w kościele i krótkie, kilkudniowe urlopy pozwalały mi parę razy w roku wyjeżdżać jedynie w Tatry, bywam też w skałkach jurajskich. Obecnie brak dostatecznych środków finansowych powoduje, że niedługo o tej swojej pasji będę mógł chyba mówić w czasie przeszłym… Brak regularnego treningu nie pozwala na wielkie wyczyny, ale nawet pokonywanie tras wyznaczających ongiś początek nowych epok taternictwa, czy opisanych w literaturze legendarnych ścian (np. ściany Zamarłej Turni) daje wiele radości. Inna rzecz, że powoli odczuwam już ograniczenia związane z wiekiem. Podziwiam Kolegów, którzy mając ku temu większe predyspozycje, ale i pracując w górach jako ratownicy czy przewodnicy, a więc mając regularny trening, są w stanie wspinać się jeszcze w wieku 60 czy nawet 70 lat. Góry to nie tylko miejsce szczególnego objawiania przez Boga prawdy o wiekuistym pięknie Stwórcy, nie tylko miejsce zmagania się ze słabościami. Góry dają możliwość poznania wielu fascynujących ludzi, często wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach i osób o bardzo oryginalnych sposobach na życie. Oczywiście, przeżycia górskie są dla mnie istotnym źródłem inspiracji (mam na myśli szczególne stany ducha, które w Tatrach stają się moim udziałem). Wyjątkiem jest napisana jesienią 2007 roku Mała fantazja podhalańska na orkiestrę smyczkową – inspirowana wprost folklorem góralskim, a poświęcona pamięci Petra Ebena, znakomitego kompozytora czeskiego, który zmarł akurat, gdy kończyłem pracę nad utworem. Pracowałem też kilka lat społecznie na rzecz ludzi gór w zarządzie Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki.

Previous Topic:

More from category

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Radość ofiarowywania siebie innym

Rozmowa z dr Marią Wałęską-Siempińską – filozofem, wolontariuszką opieki hospicyjno-paliatywnej   [Read More]

III Zlot Poetów

W łódzkim Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ul. Minerskiej (w gmachu i na terenie przyszkolnym) [Read More]

Po X konferencji KSD

Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie opublikowało książkę zawierającą materiały z X Ogólnopolskiej [Read More]

Lektura dla rodziny

Święta Bożego Narodzenia stały się kanwą niejednego utworu literackiego. Któż z nas nie czytał np. Opowieści [Read More]

Interesting Sites

    Archives