Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Tuesday September 19th 2017

Patologie polskiego neoliberalizmu

Ukazała się właśnie, wydana przez wrocławskie „Wektory”, obszerna książka Pawła Bożyka pt. Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj.
Autor jest ekonomistą, absolwentem Wydziału Ekonomii Politycznej Uniwersytetu Warszawskiego, profesorem belwederskim, członkiem senatu Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych w Tokio. Opublikował setki artykułów i kilkadziesiąt książek. Był osobistym doradcą politycznym Edwarda Gierka, konsultantem Lecha Kaczyńskiego.
Apokalipsa nie została pomyślana jako książka naukowa, lecz publicystyczna (rozpoczyna się nawet i kończy dialogiem z żoną, Hanką). Podzielona na 15 rozdziałów (te zaś na podrozdziały), zawiera wątki autobiograficzne, wszelako tematem głównym jest najnowsza, ekonomiczna przede wszystkim historia Polski, analizowana począwszy od lat siedemdziesiątych ubieglego stulecia.
Bożyk portretuje ważne postaci, przypomina również rozmowy, ktore odbył, lub których był świadkiem. Słyszał np. jak PRL-owski minister spraw wewnętrznych, Stanisław Kowalczyk, mówił Edwardowi Gierkowi, że Lech Wałęsa jest opłacanym od siedmiu lat agentem tajnych służb a na teren stoczni dostarczony został przez bezpiekę motorówką Marynarki Wojennej. Strajki, zanim wymknęły się spod kontroli, były odgórnie sterowane. To był początek planowanego niezadługo „oddania władzy”.
W PRL opozycja walczyła z ustrojem, nie z Gierkiem, uważanym notabene przez Rosjan za szkodnika politycznego, bo zmieniał w Polsce system w odwrotnym (właśnie kapitalistycznym) kierunku. Zaciągane kredyty służyły głównie finansowaniu inwestycji. W latach siedemdziesiątych zbudowano 557 zakładów przemysłowych, stworzono trzy miliony miejsc pracy. Niektóre gałęzie przemysłu miały się naprawdę dobrze, np. obrabiarki sterowane numerycznie eksportowano do kilkudziesięciu krajów rozwiniętych gospodarczo (w tym do USA i Japonii). Choć nastąpiło załamanie, to w latach osiemdziesiątych do spłaty kredytów pozostało 19,6 miliarda dolarów (niecałe 10% PKB). Obecnie zadłużenie zagraniczne jest 40 razy większe – wynosi 400 miliardów dolarów (60% PKB). W wyniku błędnej polityki transformacyjnej na gruzach często nowoczesnego przemysłu państwowego (elektronicznego, chemicznego, stalowego), po zlikwidowaniu ponad 650 przedsiębiorstw utworzone zostały tysiące karłowatych zakładów, mogących w gospodarce światowej pełnić jedynie rolę uzupełniającą. Nie mamy już ani jednego wielkiego przedsiębiorstwa przemysłowego liczącego się w skali globalnej. Osobną sprawą jest szwankowanie służby zdrowia, edukacji itd. Wątpliwą pociechę może stanowić rozkwit gastronomii, a są tacy, których kontentują domy publiczne.
Autor omawia kolejno działalność poszczególnych rządów III RP, premierów, prezydentów, charakteryzuje partie polityczne. Istotne są wnioski. Polska miała szansę zbudowania kapitalizmu „z ludzką twarzą” pod nazwą społecznej gospodarki rynkowej, takiej, jaka jest w Szwecji i innych krajach, gdzie wilcze prawa kapitalizmu wolnorynkowego zostały ucywilizowane. Dlaczego nowe polskie elity tego nie zrobiły – nie chciały czy też nie wiedziały? Raczej to drugie, były po prostu niekompetentne. O neoliberalizmie duża część wyznawców nowej religii ekonomicznej usłyszała po raz pierwszy wówczas, gdy znalazła się w parlamencie, rządzie, na wysokich urzędach w Warszawie i całym kraju. Balcerowicz był świeżo po „ideologicznym praniu mózgów” w Waszyngtonie, gdzie zapoznał się z amerykańskim rozumieniem wolnego rynku, całkowicie eliminującym udział państwa w gospodarce. Gdy przygotował pakiet ustaw sejmowych, nikt go nie pytał, jakie będą koszty „jego” transformacji. To na jego zamówienie dokonana została destrukcja polskiego przemysłu – tak pojmował on terapię szokową. Nastąpiła bezmyślna likwidacja wielkich przedsiębiorstw, np. stoczni (nowocześniejszych, niż niemieckie) i zakładów wysokiej techniki. Część z nich z powodzeniem mogła być konkurencyjna na rynku międzynarodowym. Chaotyczną prywatyzację, opartą na fałszywej z gruntu przesłance, że własność prywatna jest w każdym przypadku lepsza, niż państwowa, należało przyhamować. Natomiast minister Janusz Lewandowski sprzedawał fabryki nawet za symboliczną złotówkę (Bożyk nie wspomina o towarzyszącej „transakcjom” korupcji, co naświetlił Witold Kieżun w Patologii transformacji). Prywatyzowane przedsiębiorstwa zawsze bankrutowały, nawet, gdy do spełnienia warunku opłacalności niewiele im brakowało. Fiskus dobijał z kolei opłacalne zakłady państwowe. Szybko zwiększało się bezrobocie. A skala bankructw była do uregulowania, wystarczyło zmniejszyć dewaluację złotego, nie likwidować do zera ograniczeń importowych i nie pozbawiać całkowicie eksporterów dopłat do oferowanych zagranicy towarów.
Politykę własnościową trzeba było podporządkować strategii rozwoju gospodarczego. Tymczasem za bezcen oddano również banki. W obcych rękach znajduje się dziś 90% kapitału bankowego (w innych krajach nie więcej niż 30%). Ogranicza to do zera możliwość manewru polityki gospodarczej. Należało też postawić tamę niebywałemu zróżnicowaniu dochodów. Z biedą kontrastują w szczególności zarobki milionerów wywodzących się na ogół z dawnej nomenklatury oraz służb. Uwłaszczeniu tych grup służyła misternie przygotowana akcja zrezygnowania z władzy przez PZPR.
Ci, którzy mieli inne spojrzenie na przyszłość systemu gospodarczego w Polsce (którzy postulowali choćby nawiązanie do powojennych doświadczeń Japonii, wstrzymującej prywatyzację fabryk do momentu postawienia ich „na nogi”, co umożliwiło korzystną sprzedaż), nic nie mogli zrobić. Zapanowała bowiem nowa cenzura. Wolność głoszenia poglądów dotyczyła wyłącznie tych, którzy wypowiadali poglądy „jedynie słuszne”.
W Polsce neoliberalny system stał się w praktyce całkowicie nieliberalny. Pod przykrywką 21 postulatów Solidarności wprowadzono rozwiązania polityczne i gospodarcze o celach zgoła przeciwstawnych, promujących olbrzymie zróżnicowanie społeczne, bezrobocie i szereg innych patologii. Wolność, o którą walczyła Solidarność, jest obecnie wolnością dla niektórych, a więc namiastką prawdziwej wolności. W III RP zmieniły się w stosunku do PRL jedynie podmioty wolność ograniczające.
Sporo uwagi poświęca ponadto autor problematyce światowych kryzysów finansowych. Kolejny, wynikający z globalizacji rynków finansowych i szybkiego zwiększania się kapitału spekulacyjnego, wydaje się nieunikniony. Polska jest do niego całkowicie nieprzygotowana.
Pewne wywody są może w Apokalipsie niepotrzebnie powtarzane, mimo to czyta się tę ważną – i wiejącą trochę grozą – pracę nieomal jednym tchem. Swoisty bonus stanowią ciekawostki, choćby informacja, że Pałac Kultury w Warszawie nie został zaprojektowany w ZSRR. To jeden z dziesięciu budynków podarowanych po II wojnie światowej ZSRR przez… Amerykanów.

Related Tags:
Next Topic:

More from category

III Zlot Poetów

W łódzkim Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ul. Minerskiej (w gmachu i na terenie przyszkolnym) [Read More]

O służbach specjalnych III RP

 Wojciech Sumliński, znany (i swego czasu najbardziej w Polsce inwigilowany) dziennikarz śledczy, opublikował w tym [Read More]

„Baśnialooki” ciepłem emanujące

Nakładem oficyny Piktor Szlaski i Sobczak wydany został kolejny tomik łódzkiego poety, bibliotekarza i animatora [Read More]

Cześć Marysiu

Zbliża się sezon urlopowy, co dla czytelników książek (w Polsce wciąż jeszcze tacy są) oznaczać może [Read More]

Marszałka Imieniny ze skazą

W tym roku mija sto lat od powstania (z inicjatywy niegdysiejszego Towarzystwa Biblioteki Publicznej w Łodzi) [Read More]

Interesting Sites

    Archives