Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday October 23rd 2017

Symfonie doby socrealizmu

Akademia Muzyczna im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi wydała w serii Dissertationes lodzienses de musicae theoria książkę Tomasza Tarnawczyka pt. Optymistyczna i monumentalna – symfonia w muzyce polskiego socrealizmu.
Prawie trzystustronicową pracę, poświęconą symfoniom rodzimych kompozytorów powstałym w katach 1944-1956 (czyli do tzw. odwilży), rozpoczyna omówienie doktryny materializmu dialektycznego a następnie realizmu socjalistycznego w sztuce, ze szczególnym uwzględnieniem muzyki. Ofensywa ideologiczna skierowana na środowiska artystyczne rozpoczęła się w połowie 1947 roku, zaś symbolicznym zainicjowaniem socrealizmu w muzyce stała się konferencja kompozytorów w Łagowie Lubuskim dwa lata później.
Jako przykład do naśladowania wskazano sztukę radziecką. Potępiono tzw. formalizm jako przejaw degeneracji sztuki zachodniej. Kluczowym postulatem było domaganie się sztuki „narodowej w formie a socjalistycznej w treści”. Notabene pojęcie „narodowości” w muzyce dotyczyło nie cech, lecz funkcji sztuki dźwięku – miała ona być przeznaczona dla całego społeczeństwa (folkloryzm nie wynikał więc ze wskazań teoretyków, lecz stanowił swoistą ucieczkę kompozytorów w rejony dla nich do zaakceptowania). Przystępność dzieł miało gwarantować uproszczenie techniki kompozytorskiej i skonwencjonalizowanie języka. Zofia Lissa za ważniejszą od talentu i rzemiosła kompozytorskiego uznała świadomość polityczno-społeczną twórcy. W ślad za tym pojecie piękna traktowano jako coś obcego. Do zalecanych gatunków, prócz kantaty i pieśni (masowej), należały głównie te, spośród wypracowanych w okresie klasycyzmu i romantyzmu, które mogły funkcjonować jako muzyka programowa (z tytułem bądź dołączonym tekstem jako nośnikami konkretnej treści).
Utwory niepoprawne ideologicznie miały być eliminowane z życia muzycznego. Już na konferencji łagowskiej poddano druzgocącej krytyce – jako przejaw formalizmu i dekadentyzmu – m.in. Symfonię Olimpijską Zbigniewa Turskiego, najlepszą ówczesną symfonię polską, uhonorowaną rok wcześniej Złotym Medalem na konkursie kompozytorskim w Londynie.
W omawianym w książce okresie powstało w Polsce ponad 40 symfonii. Skomponowane do roku 1948 wykazują indywidualne zróżnicowanie w ramach nurtu neoklasycznego (Symfonia na instrumenty smyczkowe Grażyny Bacewicz, Symphonie concertante Michała Spisaka czy I Symfonia Jana Krenza). Wyraźnie zaznaczył się też wtedy kierunek folklorystyczny, którego przykładem jest Sinfonia rustica Andrzeja Panufnika. Tarnawczyk dość dokładnie charakteryzuje także dzieła późniejsze, które uznał za najbardziej godne uwagi, m.in. I Symfonię Witolda Lutosławskiego, Symfonię Polską Zygmunta Mycielskiego, II Symfonię „Dramatyczną” Artura Malawskiego, II i IV Symfonię Bacewicz, Symfonię Pieśni Kazimierza Serockiego, Symfonię o tańcu Stanisława Wisłockiego, II Symfonię Tadeudsza Bairda, III Symfonię Kazimierza Sikorskiego, I Symfonię Tadeusza Paciorkiewicza oraz okrzyknięte po prawykonaniach jako wzorcowe – Symfonię Pokoju Panufnika i II Symfonię „Warszawską” Bolesława Woytowicza. Pożyteczną ilustrację analiz stanowią liczne przykłady nutowe.
Autor podkreśla, że czas socrealizmu w muzyce, kiedy to decydenci chcieli odgórnie kierować artystami, nie był mało znaczącym epizodem historycznym, gdyż wówczas powstawały podwaliny współczesnej polskiej szkoły kompozytorskiej. I przynajmniej utworów najlepszych nie da się traktować w kategoriach serwilistycznego kiczu. Cała zaś twórczość daje obraz autentycznych poszukiwań kompozytorskich w gąszczu socrealistycznych dyrektyw.
Książka może zainteresować każdego, kto bliżej interesuje się dziejami muzyki polskiej, choć, prawdopodobnie, dla melomana byłaby jeszcze atrakcyjniejsza, gdyby muzykologiczny (naukawy) sposób ujęcia tematu nie wykluczał bardziej osobistych, nacechowanych emocjami, refleksji, ocen estetycznych, niechby choć tyko częściowo nawiązujących w swym kształcie do „gorącej”, acz zawsze erudycyjnej narracji nieodżałowanego Bohdana Pocieja.

More from category

Myślę, że moim powołaniem jest psychologia

Rozmowa z Marią Michalską – szesnastoletnią łodzianką, autorką powieści Cześć Braciszku wydanej przez [Read More]

III Zlot Poetów

W łódzkim Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ul. Minerskiej (w gmachu i na terenie przyszkolnym) [Read More]

O służbach specjalnych III RP

 Wojciech Sumliński, znany (i swego czasu najbardziej w Polsce inwigilowany) dziennikarz śledczy, opublikował w tym [Read More]

„Baśnialooki” ciepłem emanujące

Nakładem oficyny Piktor Szlaski i Sobczak wydany został kolejny tomik łódzkiego poety, bibliotekarza i animatora [Read More]

Cześć Marysiu

Zbliża się sezon urlopowy, co dla czytelników książek (w Polsce wciąż jeszcze tacy są) oznaczać może [Read More]

Interesting Sites

    Archives