Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday September 23rd 2019

Wieczór z Bi-Ba-Bo

W łódzkim Domu Literatury przy ul. Roosevelta zaprezentował się w ostatnich dniach kwietnia Kabaret Bi-Ba-Bo. Nowa premiera tego wielce sympatycznego zespołu zatytułowana została „Jeszcze w zielone gramy”.

Bi-Ba-Bo nawiązuje swą działalnością do okresu międzywojennego, kiedy kabaret pod tą właśnie nazwą współtworzył Julian Tuwim. W latach siedemdziesiątych, zainspirowany tradycją Wiesław Szczepkowski powołał do życia grupę kabaretową złożoną tym razem z osób w wieku dojrzałym, czyli seniorów. Ponieważ ta formuła sprawdziła się w praktyce, jest zachowana do dziś.

Bi-Ba-Bo, działając pod patronatem Śródmiejskiego Forum Kultury a obecnie Domu Literatury, przygotowuje co najmniej jedną premierę rocznie. Występuje nie tylko we własnej siedzibie, lecz także w Muzeum Miasta Łodzi, w domach kultury a nawet szpitalach. Przywozi nagrody z konkursów wojewódzkich a także turnieju ogólnopolskiego w Bydgoszczy. Członkowie kabaretu mówią, że gdyby znalazł się sponsor, działalność mogłaby być jeszcze bardziej intensywna. Ale i tak dobrze, że patron zapewnia salę do prób a na wyjazdy konkursowe – środek lokomocji oraz posiłki.

Bi-Ba-Bo jest kabaretem muzycznym, co oznacza, że programy mają kształt inscenizowanych koncertów, w których liczy się odpowiednie połączenie piosenek w logiczną całość oraz ich aktorska interpretacja, wspomagana przez sceniczne kostiumy, elementy scenografii, rekwizyty, światło. Słowo mówione pojawia się sporadycznie, aczkolwiek, jak usłyszałem, to może się wkrótce zmienić.

Do ubiegłego roku spektakle reżyserował Tadeusz Pliszkiewicz. On też wybrał piosenki do najnowszej premiery, będącej przekrojem wcześniejszych programów. Po jego śmierci pałeczkę przejął w lutym tego roku Adam Mortas. Trochę zmienił dobór utworów, z kilku zrezygnował, kilka dodał, wprowadził własny scenariusz a reżyserując całość zadbał, rzecz jasna, o odpowiednią dawkę humoru.

Godzinny spektakl „Jeszcze w zielone gramy” został, jak wszystkie wcześniejsze, znakomicie przygotowany od strony muzycznej. Zasługa to pianisty Mariusza Ambroszczyka, który zarazem w błyskotliwy sposób akompaniował solistom a niekiedy ansamblom (grał notabene bez nut na pulpicie). Zabrzmiały piosenki Wasowskiego („Zosia i ułani”, „Odrobina mężczyzny na co dzień”, „Addio pomidory”, „Kaziu, zakochaj się”, „Tanie dranie”), ponadto m.in. „Kasztany” Korepty, „Jesienny pan” Orłowa, „Zamiast” Korcza, „Milord” Monnot z repertuaru Edith Piaf a na zakończenie tytułowa kompozycja Matuszkiewicza. Odtwórcy – kiedyś wykonujący rozmaite zawody, dziś połączeni wspólną pasją artystyczną – bardzo dobrze poradzili sobie z zadaniami wokalno-aktorskimi. Warto wymienić ich nazwiska: Henryka Ambroszczyk, Jadwiga Czaban, Bożena Leman-Zaremba, Zofia Przybylińska, Małgorzata Seide, Zygmunt Kozłowski, Czesław Kurkowski, Zbigniew Kwaśniewski, Bogdan Maciaszek. Brawa dla całego zespołu!

Previous Topic:

More from category

Lato z muzyką (ze znakami zapytania)

W kościołach coraz częściej odbywają się koncerty. Są one zróżnicowane pod względem gatunku muzyki (klasyka, [Read More]

Łódź w piosence

W czerwcu sala koncertowa Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów przy ul. Żubardzkiej była miejscem [Read More]

Łódź jest moją miłością

Z Urszulą Kowalską – poetką, publicystką, animatorką kultury, rozmawia Janusz Janyst – Ma Pani opinię [Read More]

Śpiewająca lekarka

Rozmowa z  dr Wandą RYBAK –  łódzkim  lekarzem rodzinnym i pediatrą JANUSZ JANYST – Pani doktor nie [Read More]

Pełnię posługę jako organistka

Rozmowa z Agnieszką Dobroń – organistką i klawesynistką JANUSZ JANYST: – Czy funkcję organistki, którą [Read More]

Interesting Sites

    Archives