Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday June 23rd 2018

Malarstwo zrodzone z fascynacji

Bywalcy Klubu Lekarza Okręgowej Izby Lekarskiej każdego sezonu mają okazję do obejrzenia rozmaitych wystaw malarskich – zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych.

Nie tak dawno Klub zaprosił na otwarcie ekspozycji obrazów Inezy Kozłowskiej-Rogalskiej, reprezentującej Stowarzyszenie Plastyków Amatorów. Wystawa zatytułowana została „Różnorodność”.

Autorka z zawodu jest lekarzem, specjalistką II stopnia chorób wewnętrznych, a równocześnie stomatologiem. Pracowała nie tylko w Polsce, ale też w Australii, Afryce oraz na polskich statkach, pełniąc na funkcję lekarza okrętowego. Malarstwem zajęła się przed dziesięciu laty, po przejściu na emeryturę.
Już tylko rzut oka na jej prace uświadamia, że podejście do materii malarskiej ma tradycyjne i zdecydowanie opowiada się po stronie realizmu. Stosuje wszakże różne techniki. Zaczynała – jak mówi – od akwarel, później uwzględniła też pastele, akryl, by następnie skoncentrować się na malarstwie olejnym. Pierwsze kroki w pracy twórczej stawiała korzystając z konsultacji prof. Ryszarda Hungera z łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego a także rad… własnego zięcia, Cezarego Marasińskiego, zawodowego grafika. Wielokrotnie uczestniczyła w wystawach zbiorowych, natomiast październikowa ekspozycja w Klubie Lekarza była jej trzecim pokazem indywidualnym.
Ineza Kozłowska-Rogalska podkreśla, że ma afirmatywny, optymistyczny stosunek do życia, że kocha przyrodę i pragnie oddać jej piękno. Poza pejzażami maluje kwiaty zwierzęta, ale też architekturę oraz martwe natury. Tym razem zaprezentowała 40 prac z ostatnich kilku lat. Większość to obrazy olejne, w drugiej kolejności akwarele. Wśród nich – widoki górskie, widoki morza, rzek, lasów, łąk – wszystkie dobrze zakomponowanie, bogate kolorystycznie, niektóre „oleje” o swobodnej, „grubej” fakturze. Fascynacja urodą świata znalazła wyraz w pogodnym klimacie tej twórczości.
Uczestnicy wernisażu docenili, jak można było stwierdzić, te walory. A stworzona została im też okazja do posłuchania muzyki. Wnuczka malarki, Letycja Marasińska – utalentowana uczennica Szkoły Muzycznej II stopnia im. Henryka Wieniawskiego – wykonała kilka miniatur na skrzypce solo.

Previous Topic:

More from category

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Nietoperza lot niewysoki

Już po raz siódmy w historii łódzkich scen muzycznych wystawiona została Zemsta nietoperza. Ta ceniona powszechnie [Read More]

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Film jako baza edukacyjna

Status kulturowego odbiorcy uzyskuje się poprzez trud i pracę, prowadzące do erudycji w sferze tekstualnej i [Read More]

Interesting Sites

    Archives