Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Friday April 20th 2018

Sceniczne kreacje Agnieszki Greinert

Bronisław Horowicz pisał, że najstarszym teatrem świata jest teatr muzyczny, zaś teatr dramatyczny stanowi „deformację gatunku”, polegającą na rozroście jednego z elementów (literatury) kosztem innego, czyli muzyki. Wszelako, zdaniem Horowicza, już za jego życia nadszedł okres „odzyskiwania” przez sferę Melpomeny utraconego składnika.

Dziś muzyka jest coraz ważniejszym komponentem spektakli dramatycznych. W ślad za tym coraz istotniejsze stają się muzyczne kwalifikacje aktorów dramatycznych, którym powierza się niekiedy odpowiedzialne zadania wokalne (a niejednokrotnie miałem też okazję obserwować i słuchać aktorów grających na instrumentach muzycznych).

Mamy w Łodzi kilkoro wybitnie umuzykalnionych artystów sceny dramatycznej, nieliczni podejmują się nawet współpracy z Teatrem Muzycznym, by występować wspólnie z dyplomowanymi śpiewakami, absolwentami Wydziałów Wokalno-Aktorskich Akademii Muzycznych. Jedną z „rozśpiewanych” aktorek jest Agnieszka Greinert. Oglądałem ją w różnych przedstawieniach w Teatrze Nowym i właśnie w Teatrze Muzycznym, gdzie ostatnio, w musicalu Wonderful Town z muzyką Leonarda Bernsteina (premiera 1. października 2011 roku) wcieliła się w postać Ruth – dziewczyny z prowincji pragnącej w Nowym Jorku zrobić karierę literacką. To była kreacja bardzo udana w poszczególnych jej elementach składowych. Greinert w musicalowym stylu śpiewania, czyli, mówiąc najprościej, w piosenkach, w niczym – poza brakiem wibracji – nie ustępowała solistom śpiewakom, w kilku wypadkach nawet ich przewyższała naturalnością emisji. Natomiast o przewadze wyraźniejszej można było mówić w odniesieniu do działań aktorskich, w których wykazała się bogatym zasobem środków scenicznych.

Przed wakacjami Greinert dała w Teatrze Muzycznym recital pt. Czekam na jutro. Nie pierwszy zresztą w tym miejscu (omówienie wcześniejszego, sprzed lat sześciu, zawierającego piosenki m.in. Aznavoura, Brela, Brassensa, znaleźć można w wydanej przeze mnie w ub. roku książce Łódzka strefa Polihymnii. Z zapisków bywalca). W nowym przedsięwzięciu aktorce akompaniował zespół w składzie: Marcin Janiszewski – akordeon, Wojciech Lipiński – gitara, Marcin Fidos – kontrabas i Radosław Bolewski – perkusja. I od razu podkreślić trzeba fakt, że miłośnicy talentu Agnieszki Greinert mogli ją tym razem poznać od innej jeszcze strony. Otóż wśród szesnastu interpretowanych piosenek (wśród nich np. Nikt tylko Ty Hemara-Johnstone, Old song Osieckiej-Komedy) dziesięć miało muzykę skomponowaną przez Greinert do tekstów Leszka Andrzeja Moczulskiego (np. Ameterasu), Michała Zabłockiego (np. Beztroska), Andrzeja Poniedzielskiego ( Gram za gram) a w trzech wypadkach również do jej własnych słów (Ania-Mania, Kołysanka zatapianka, Śmieszna piosenka).

Odczułam wielką radość z możliwości zaprezentowania słuchaczom autorskiego materiału muzycznego – powiedziała mi. – Moje utwory powstawały w ciągu ostatnich pięciu lat, niektóre nawet troszeczkę wcześniej. Piosenki śpiewam od momentu rozpoczęcia studiów w PWSFTviT w Łodzi, natomiast w tym, że teraz próbuję je także tworzyć, pomogło mi, niewątpliwie, zdobyte uprzednio wykształcenie muzyczne w zakresie szkoły muzycznej II stopnia.

Wspomniany recital, ukazujący repertuarową i interpretacyjną wszechstronność wykonawczyni (znalazła się w nim m.in. zapowiedź następnego, będącego na razie w fazie projektu programu z utworami z tango operity Astora Piazzolli Maria de Buenos Aires), przygotowany został starannie pod każdym względem. Niebanalne piosenki samej Greinert, jak i wszystkie pozostałe, zostały ciekawie zaaranżowane przez członków akompaniującego, z lekka jazzującego ansamblu muzycznego. Pomysłowe było operowanie światłem, prawidłowe nagłośnienie. Bohaterka wieczoru raz jeszcze udowodniła, że jest artystką harmonijnie łączącą umiejętności aktorskie z muzycznymi. Jej prezentacje piosenkarskie odznaczały się szlachetnością wyrazu wokalnego, jak też sugestywnością – towarzyszących śpiewowi i dookreślających interpretacje – gestu oraz „mowy ciała”.

More from category

Nietoperza lot niewysoki

Już po raz siódmy w historii łódzkich scen muzycznych wystawiona została Zemsta nietoperza. Ta ceniona powszechnie [Read More]

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Film jako baza edukacyjna

Status kulturowego odbiorcy uzyskuje się poprzez trud i pracę, prowadzące do erudycji w sferze tekstualnej i [Read More]

Rozśpiewany festiwal

Ważny dla kultury muzycznej i mający ogólnopolski zasięg Łódzki Festiwal Chóralny Cantio Lodziensis odbył się [Read More]

Koncerty ku czci

W Łodzi odbyło się ostatnio kilka koncertów patriotycznych, dedykowanych ważnym postaciom historycznym. Brali w [Read More]

Interesting Sites

    Archives