Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday October 20th 2018

Wokół miłości i małżeńskiej zdrady

W Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych, w ramach cyklu obejmującego prezentacje różnorodnych form teatralnych, w tym spektakli kameralnych, można było obejrzeć Rzecz o miłości i zdradzie według Bliskiego nieznajomego Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Reżyserii podjął się Mirosław Henke, który zaprosił widzów na przedstawienie już w fazie prób, co pozwoliło przyjrzeć się procesowi powstawania spektaklu.

Wzięliśmy ten tekst na warsztat, gdyż zainteresował nas problem relacji męsko-damskich, w szczególności zdrady i miłości dzisiaj – powiedział mi Henke. Punktem wyjścia dla naszego przedstawienia stał się „seks” traktowany jako podstawowy motyw działania i siła sprawcza w różnych sferach ludzkiej aktywności, nie wyłączając sztuki i polityki. Postawiliśmy sobie pytanie, czy w obecnych czasach ludzie są jeszcze zdolni do cierpliwego poszukiwania miłości, będącej warunkiem stworzenia prawdziwej więzi miedzy kobietą a mężczyzną.

Bohater sztuki, Antoni (w tej roli Marek Niemierowski) ma pewne kłopoty z alkoholem, ale zdecydowanie większe po prostu ze swoim życiem, a konkretnie z małżeństwem. Ugania się za dziewczętami (…tu pupeńka tam pupeńka i już ci główka lata jak szalona), w końcu wpada w depresję. Doktor Wolff (Mirosław Henke) przysyła mu do domu pielęgniarkę (Julitta Sękiewicz-Kisiel). Rozmowa z nią przeradza się w odgrywanie „scen z życia” Antoniego. Sękiewicz-Kisiel wciela się kolejno we wszystkie jego kobiety, włącznie z żoną, Magdą.

Marek Niemierowski ciekawie poprowadził postać Antoniego, uwzględniając różnorakie aspekty psychologiczne „tłumaczące” jego postępowanie. Był w pełni wiarygodny, a szczególnie sugestywna okazała się słowno-mimiczna scena kończąca spektakl, gdy uświadomił sobie, że goniąc tylko za seksem zaprzepaścił miłość do swojej żony.

Zmieniająca wcielenia i w gruncie rzeczy realizująca sukcesywnie kilka ról Julitta Sękiewicz-Kisiel miała zadanie niełatwe, lecz za każdym razem potrafiła być w pełni przekonująca – wszystkie postaci kobiece zostały przez nią wykreowane niebanalnie, wręcz błyskotliwie, biorąc pod uwagę bogactwo niuansów wyrazowych w zakresie operowania głosem oraz ciałem. Zademonstrowała aktorstwo inteligentne, precyzyjnie sterujące ekspresją.

Na wysokości zadania stanął też Mirosław Henke – zarówno jako aktor, jak i reżyser. Spektakl miał dobre tempo, narracja rozwijała się płynnie, poszczególne sytuacje oddawały to, co zwykliśmy nazywać prawdą życia. Udanym pomysłem formalnym stało się „obudowanie” przedstawienia pokaźnymi sekwencjami muzycznymi, czyli piosenkami o miłości (starszymi i nowszymi) zaśpiewanymi z kulturą interpretacyjną przez Małgorzatę Flegel z wysmakowanym akompaniamentem fortepianowym jazzmana Pawła Serafińskiego. W sumie – ciekawa propozycja dla koneserów teatru psychologicznego.

More from category

Piosenki Pawła Ciesielskiego

Do najbardziej szlachetnych gatunków muzyki rozrywkowej należy piosenka poetycka, charakteryzująca się szczególnym [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Interesting Sites

    Archives