Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Thursday March 21st 2019

Opowieść „kobiety pracującej”

Niewiele powstaje sztuk teatralnych poświęconych współczesnym problemom Polaków, a już szczególnie mało jest monodramów. Szkoda, bo monodram stanowi niezwykle interesującą formę dramatyczną. Daje aktorowi pole do popisu a przy tym jest realizacyjnie stosunkowo prosty i tani. Można też z nim dotrzeć prawie wszędzie – do klubów, świetlic, domów kultury itp.

I tym właśnie gatunkiem zainteresował się od strony twórczej łodzianin Zbigniew Pacura – autor widowisk muzycznych, animator kultury (zorganizował ostatnio m.in. koncert Jana Pietrzaka), wydawca „Sowizdrzała Łódzkiego”.

W kawiarni „U Milscha” można było obejrzeć spektakl Pacury pt. „Faceci to gady”, określony przez autora jako „monodram tragikomiczny”. Wykonawczynią była kielecka aktorka Ewa Pająk. Uosobiona przez nią bohaterka to nie pierwszej już młodości „kobieta pracująca”, niezdradzjąca może jakichś specjalnych walorów i ambicji intelektualnych, ale życiowo bardzo zaradna i przedsiębiorcza. Drobiazgowo relacjonuje swe przygody i przeżycia, odkrywa konsekwentnie własną biografię sięgającą czasów PRL-u. Działalność zawodową rozpoczynała handlując czym tylko się dało podczas wycieczek zagranicznych o rzekomo turystycznym charakterze do demoludów i Stambułu (bardzo przydatny okazywał się w tym względzie sławetny „Pociąg Przyjaźni”). Natomiast po zmianie ustrojowej rozwinęła już skrzydła jako businesswoman. Jednak jej życie prywatne nie wyglądało zbyt ciekawie, zakończyło się wręcz całkowitą klapą, oczywiście, „z winy facetów”. I to jest jeden z najważniejszych wątków przedstawienia. Monodramowi nie brak humoru, gdyż zawiera różne zabawne obserwacje i szczegóły obyczajowe, ale natknąć się też można na całkiem wyraźne podteksty oraz aluzje polityczne. Ewie Pająk, dzięki urozmaiconym środkom wyrazowym i dobremu panowaniu nad – kształtowaną przecież tylko przez nią samą – dramaturgią całości, udało się nieprzerwanie przykuwać uwagę widzów. Może tylko nośność głosu momentami okazywała się trochę za mała. W każdym razie dłużyzn ani „dziur” w spektaklu nie było, „Facetów…” w jej wykonaniu oglądało się z zainteresowaniem.

More from category

Werliński uhonorowany

(przyczynek do historii łódzkiej sceny operowej) Tenor Roman Werliński, były solista Teatru Wielkiego w Łodzi, [Read More]

The Best of Muzyczny

Wzorem lat ubiegłych Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na karnawałowy koncert inscenizowany – tym razem [Read More]

Wyśpiewane dzieje

Rozmowa z  JERZYM WOLNIAKIEM – reżyserem, śpiewakiem, pedagogiem, animatorem kultury Janusz Janyst: – [Read More]

Stulecie piosenką opowiedziane

Dla uczczenia stulecia odzyskania przez Polskę, po 123 latach zaborów, niepodległości, Teatr Wielki w Łodzi [Read More]

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Interesting Sites

    Archives