Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday January 20th 2018

Opowieść „kobiety pracującej”

Niewiele powstaje sztuk teatralnych poświęconych współczesnym problemom Polaków, a już szczególnie mało jest monodramów. Szkoda, bo monodram stanowi niezwykle interesującą formę dramatyczną. Daje aktorowi pole do popisu a przy tym jest realizacyjnie stosunkowo prosty i tani. Można też z nim dotrzeć prawie wszędzie – do klubów, świetlic, domów kultury itp.

I tym właśnie gatunkiem zainteresował się od strony twórczej łodzianin Zbigniew Pacura – autor widowisk muzycznych, animator kultury (zorganizował ostatnio m.in. koncert Jana Pietrzaka), wydawca „Sowizdrzała Łódzkiego”.

W kawiarni „U Milscha” można było obejrzeć spektakl Pacury pt. „Faceci to gady”, określony przez autora jako „monodram tragikomiczny”. Wykonawczynią była kielecka aktorka Ewa Pająk. Uosobiona przez nią bohaterka to nie pierwszej już młodości „kobieta pracująca”, niezdradzjąca może jakichś specjalnych walorów i ambicji intelektualnych, ale życiowo bardzo zaradna i przedsiębiorcza. Drobiazgowo relacjonuje swe przygody i przeżycia, odkrywa konsekwentnie własną biografię sięgającą czasów PRL-u. Działalność zawodową rozpoczynała handlując czym tylko się dało podczas wycieczek zagranicznych o rzekomo turystycznym charakterze do demoludów i Stambułu (bardzo przydatny okazywał się w tym względzie sławetny „Pociąg Przyjaźni”). Natomiast po zmianie ustrojowej rozwinęła już skrzydła jako businesswoman. Jednak jej życie prywatne nie wyglądało zbyt ciekawie, zakończyło się wręcz całkowitą klapą, oczywiście, „z winy facetów”. I to jest jeden z najważniejszych wątków przedstawienia. Monodramowi nie brak humoru, gdyż zawiera różne zabawne obserwacje i szczegóły obyczajowe, ale natknąć się też można na całkiem wyraźne podteksty oraz aluzje polityczne. Ewie Pająk, dzięki urozmaiconym środkom wyrazowym i dobremu panowaniu nad – kształtowaną przecież tylko przez nią samą – dramaturgią całości, udało się nieprzerwanie przykuwać uwagę widzów. Może tylko nośność głosu momentami okazywała się trochę za mała. W każdym razie dłużyzn ani „dziur” w spektaklu nie było, „Facetów…” w jej wykonaniu oglądało się z zainteresowaniem.

More from category

Cyrk „utaneczniony”

Cyrk w operze? A jednak! Teatr Wielki w Łodzi zaprosił na gościnny spektakl węgierskiego, liczącego około [Read More]

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Angela Gheorghiu w Łodzi

Na scenie łódzkiego Teatru Wielkiego, w nadzwyczajnym koncercie wieńczącym obchody 50-lecia  placówki, [Read More]

Nowy festiwal muzyczny

Instytut Europejski w Łodzi był miejscem I Międzynarodowego Festiwalu Open Music, zorganizowanego przez Agencję [Read More]

„Bąk” częściowo upolityczniony

Na swoją ósmą już premierę, zatytułowaną „Drobna zmiana”, zaprosił do Klubu Lekarza przy ul. Czerwonej [Read More]

Interesting Sites

    Archives