Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday November 12th 2018

Baba Chanel z chórzystkami w tle

Bawimy się jak damy, a jak nie damy, to się nie bawimy – w tego rodzaju „ogranych” skądinąd, lecz budzących wesołość widzów kalamburach celuje jedna z bohaterek wystawianej w Teatrze Jaracza tragikomedii Mikołaja Kolady Baba Chanel.

Autor jest twórcą teatru w Jekaterynburgu i cenionym rosyjskim dramaturgiem (mającym w swym dorobku już ponad sto sztuk). To zarazem reżyser łódzkiego przedstawienia. Dla Baby Chanel przewidział, jako swoiste motto, własną sentencję: każdy z nas w każdym wieku pragnie szczęścia. Każdy chce żyć pięknym, godnym i aktywnym życiem. Aż do końca.

Na scenie rozgrywa się historia leciwych chórzystek świętujących – tuż po kolejnym, udanym ponoć występie w macierzystym Domu Kultury Ogólnokrajowego Stowarzyszenia Głuchoniemych – jubileusz 10-lecia zespołu wokalnego „Olśnienie”. Nastrój psuje pojawienie się tytułowej bohaterki, młodej i energicznej funkcjonariuszki ochrony budynku, którą dyrygent chóru „po przeszkoleniu” pragnie dokooptować jako solistkę, odsuwając starsze panie na drugi plan. W konsekwencji urażona jest ich ambicja, rodzi się zazdrość (także o względy lidera), wrogość w stosunku do wyzywających manier „młódki”…

W pierwszym, komediowym na wskroś akcie chórzystki (Dorota Kiełkowicz, Barbara Marszałek, Milena Lisiecka, Zofia Uzelac, Bogusława Pawelec) gawędzą sobie o wszystkim i o niczym, trochę się sprzeczając, trochę podśpiewując. Akt drugi ujawnia już pewne problemy egzystencjalne, obnaża wzajemne antagonizmy członkiń „Olśnienia”, ich życiowe niespełnienia w kontekście nieodległego przecież i przeczuwanego końca życia. Panie są może w reżyserskim ujęciu zbyt mało zróżnicowane jako „charakterystyczne typy” i trochę przerysowane w zachowaniach (za dużo emfazy, krzyku i walenia pięścią w stół). Śpiewają wszakże „sympatycznie” z wyjątkiem chybionego w zamyśle wykonania Prząśniczki Moniuszki. Czemu bowiem miało służyć udowadnianie akurat w tym jednym tylko punkcie programu, że chórzystki w ogóle nie mają zielonego pojęcia o zespołowym wykonawstwie, gdyż na „trzy-cztery”, bez podania tonu, tworzą totalną kakofonię, śpiewając każda w innej tonacji?

Za najlepszą uznałbym na poły groteskową, witalną i z ducha rosyjską rolę dyrygenta chóru i akordeonisty, Siergieja (Mariusz Ostrowski). Do „najmocniejszych” dramaturgicznie momentów przedstawienia zaliczyć trzeba scenę końcową, gdy zmierzająca bez zahamowań do życiowego celu Roza, nazwana przez chórzystki Babą Chanel (Ewa Audykowska-Wiśniewska), dołącza do wspólnego wykonania pieśni już jako solistka odziana w tradycyjny strój ludowy z nieodłącznym kokosznikiem na głowie. A członkinie zespołu tę nową sytuację akceptują, bowiem „lepiej być nawet w ciemności, lecz nadal na scenie”.

Dowcipną, stylizowaną na estetykę socrealistyczną scenografię przygotowała Justyna Łagowska. Muzycznie opracował spektakl (mieszając – aby było bardziej „swojsko”? – z rosyjskimi pieśniami polskie) Rafał Kowalczyk.

Wielkiego „olśnienia” może ten spektakl nie wywołuje, ale posłuchać i popatrzeć na pewno warto.

More from category

Piosenki Pawła Ciesielskiego

Do najbardziej szlachetnych gatunków muzyki rozrywkowej należy piosenka poetycka, charakteryzująca się szczególnym [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Interesting Sites

    Archives