Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Wednesday July 18th 2018

Trudna rola animatora

22 kwietnia rozpocznie się w Łodzi dużej rangi impreza artystyczna – III Rubinstein Piano Festival. Dla organizatora – Międzynarodowej Fundacji Muzycznej im. Artura Rubinsteina, a personalnie prezesa jej zarządu, pomysłodawcy i dyrektora festiwalu, Wojciecha Grochowalskiego, realizacja przedsięwzięcia stała się nieomal torem przeszkód.

Zacznę od przypomnienia pewnego charakterystycznego casusu. Na początku ub. roku byłem konferansjerem na przygotowanej przez Grochowalskiego gali Rubinsteinowskiej w filharmonii. Zadziwiła i zbulwersowała mnie (i chyba całą widownię) jedna rzecz. W połowie koncertu zostały wyłączone mikrofony i musiałem radzić sobie bez nich. Akustyk zniknął. Coś takiego nie zdarzyło się nigdy wcześniej na koncercie w „szklanym gmachu”.

Filharmonia jest jednym z partnerów zaplanowanego na prawie tydzień Rubinstein Piano Festval, w którym wezmą udział światowej sławy pianiści i renomowane zespoły. Jak kształtuje się współpraca z tą placówką na obecnym etapie?

„– Powoli dogadujemy się, chociaż koncert finałowy musiałem przenieść z Filharmonii do Muzeum Miasta Łodzi – mówi Grochowalski – bo dyrektorzy FŁ poinformowali mnie miesiąc temu, a więc po ustaleniach dokonanych przed ponad rokiem, że na 27 kwietnia zamówili transmisję z Metropolitan Opera. Tego dnia łódzka orkiestra miała współwykonywać Koncert b-moll Czajkowskiego. W ostatniej chwili musiałem wszystko zmieniać, szukać nowej sali na koncert finałowy, wybrać dzieło z mniejszą obsadą orkiestry”.

Jednak kłopoty na tym się nie kończą. Kilka dni temu, a więc już niejako „za pięć dwunasta” Grochowalski stwierdził: „– Męczy mnie i stresuje brak potwierdzeń i gwarancji przydzielenia środków finansowych z Urzędu Miasta i Urzędu Marszałkowskiego, a to obok ministra kultury podstawowi sponsorzy festiwalu. Mam żal do obecnych władz Łodzi o wykreślenie dwa lata temu z budżetu miasta gwarancji na finansowanie Rubinstein Piano Festivalu (notabene bez konkursu dano ogromne pieniądze na działania innych organizacji pozarządowych). Festiwal Rubinsteinowski jest jedynym festiwalem na świecie noszącym imię tego wielkiego Polaka i artysty, ikony Łodzi, gorliwego patrioty. Zapewne dla niejednego ośrodka takie przedsięwzięcie na skalę międzynarodową byłoby priorytetowe jako szczególna okazja do promocji”.

Władzom Łodzi jakby na tej imprezie specjalnie nie zależało. Nie wspomagają one innych form działalności Grochowalskiego. „- W 2012 r. nie dano mi ani grosza na Dni Rubinsteina w Nowym Jorku – informuje animator i wydawca – także na wychodzący od 10 lat periodyk „Kultura i Biznes”, na organizację bardzo popularnego już w Łodzi i województwie Koncertu Patriotycznego 10 listopada, czy wydanie ukończonego albumu o Janie Machulskim, honorowym obywatelu Łodzi. Władza ma swoich pupili i swoje priorytety, wydaje dużo na rzeczy dziwne i według mnie mało ważne dla kultury. Zdaje mi się, że wiele osób nieżyczliwych (nie tylko mnie, także innym aktywnym, niezależnym, nieuwikłanym politycznie ludziom w Łodzi) robi wszystko, aby przeszkodzić, zniechęcić, uprzykrzyć życie, wręcz upodlić. Knują intrygi, są zazdrosne. Wydarzeń Rubinsteinowskich na taką skalę nikt przede mną nie organizował. Działam w Łodzi, województwie, w Polsce i na świecie – vide wydarzenia w Rapperswilu, Paryżu czy grudniowe w Nowym Jorku z koncertem i wystawą w Carnegie Hall. Organizuję w Łodzi Dni Chopina, cykle koncertów w Muzeum Miasta, realizuję wydawnictwa i filmy o Rubinsteinie. Uznanie wykazują wszyscy, tyle że raczej poza naszym miastem. Chcę dalej robić swoje, ale, doprawdy, w takich warunkach, z takimi problemami, bez żadnych gwarancji finansowych, jest to coraz trudniejsze. A moim kolejnym pomysłem jest stworzenie w Łodzi ogólnoświatowego centrum pianistycznego im. Rubinsteina.” – dodaje Wojciech Grochowalski.

Na miesiąc przed imprezą władze przekazały pewną część potrzebnych pieniędzy. Ale ponieważ tylko część – Grochowalski zmuszony jest zmieniać kosztorysy, harmonogramy, program. Wszystko to sprawia wrażenie, jakby urzędnicy po prostu nie mogli mu wybaczyć tego, co robi sam, a czego oni wszyscy razem wzięci zrobić nie byliby w stanie…

Previous Topic:

More from category

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Nietoperza lot niewysoki

Już po raz siódmy w historii łódzkich scen muzycznych wystawiona została Zemsta nietoperza. Ta ceniona powszechnie [Read More]

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Film jako baza edukacyjna

Status kulturowego odbiorcy uzyskuje się poprzez trud i pracę, prowadzące do erudycji w sferze tekstualnej i [Read More]

Interesting Sites

    Archives