Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Sunday December 16th 2018

Koncerty fagotowe na płycie

Jedną z najciekawszych płyt wydanych w ostatnim czasie przez Akademię Muzyczną im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów jest krążek z klasycznymi koncertami fagotowymi w interpretacji Krzysztofa Kamińskiego oraz Orkiestry Kameralnej AM pod dyr. Marcina Wolniewskiego.

Fagot to instrument o bogatej tradycji. Na przełomie XVI i XVII wieku budowano go w Niemczech w pięciu odmianach. Z biegiem lat realizował coraz bardziej odpowiedzialne zadania związane z różnymi gatunkami muzycznymi, trzeba jednak stwierdzić, że w polskiej praktyce koncertowej nie był na ogół w roli instrumentu solowego eksponowany tak, jak na to zasługuje.

Wysłuchanie utrwalonych na płycie kompozycji daje możliwość wniknięcia w bogate możliwości techniczne i wyrazowe fagotu. Trzy zarejestrowane koncerty stwarzają pole do popisu dla solisty. Stanowią zarazem spójny układ stylistyczny. Płyta rozpoczyna się utworem wczesnoklasycznym, potem następuje (zapewne w tym zestawie najlepiej słuchaczom znane) dzieło Mozartowskie, należące do dojrzałego klasycyzmu, a zamknięciem jest kompozycją reprezentującą okres przejściowy miedzy klasycyzmem a romantyzmem. W owym tryptyku mamy do czynienia ze stopniowym zwiększaniem się roli orkiestry, zaznaczona jest historyczna tendencja zmierzająca w kierunku okrzepnięcia allegra sonatowego w częściach pierwszych koncertów, a z punktu widzenia wykonawczego zauważalne może być narastanie trudności technicznych, kulminujących w ostatnim z dzieł.

Carl Philipp Stamitz (Karel Filip Stamic) był kompozytorem, skrzypkiem i gambistą pochodzenia czeskiego, wywodzącym się z drugiej generacji, założonej przez jego ojca, Johanna Wenzla Stamitza (Jana Václava Stamica), szkoły mannheimskiej, której przypisuje się odegranie pierwszoplanowej roli w kształtowaniu symfonii przedklasycznej i wcieleniu w życie prototypu orkiestry typowej dla klasycyzmu. Muzyka Carla Philippa, łączona ze stylem galant, odznacza się przejrzystością formy i melodyką łączącą śpiewność z ornamentyką – dotyczy to też Koncertu fagotowego F-dur, dającego okazję do napawania się urodą dźwięku m.in. w środkowym Adagio.

Napisany w roku 1774 przez Wolfganga Amadeusa Mozarta z myślą o Thaddäus’ie von Dürnitzu Koncert fagotowy B-dur KV 191 o kilka lat poprzedza tak zwaną fazę Hochklassik, co, oczywiście, nic nie ujmuje jego wartości. Utrzymana w idealnych proporcjach budowy okresowej kompozycja powstała notabene w tym samym roku, co Symfonia g-moll KV 183, ujawniająca cechy emocjonalne pozwalające kojarzyć ją z nurtem Sturm und Drang (to także rok powstania  Die Leiden des jungen Werthers Johanna Wolfganga von Goethe). W emanującym pogodnym nastrojem i pozbawionym konfliktów Koncercie B-dur cechy te nie dochodzą jednak do głosu. Ciekawie ukształtowana partia solowa zawiera liczne przebiegi gamowe i pasażowe, repetycje, także przemienność legato i non legato.

Zwieńczenie tryptyku stanowi, wykonywany po raz pierwszy w naszym kraju, Koncert fagotowy F-dur autorstwa Johanna Nepomuka Hummla, austriackiego kompozytora, pianisty i dyrygenta pochodzenia słowackiego (przez dwa lata ucznia Mozarta), czołowego przedstawiciela stylu brillant, charakteryzującego się rozbudowanymi sekwencjami popisowymi i odcinkami utrzymanymi w nastroju sentymentalnym. Kompozycja już we wstępnym Allegro zawiera – inaczej, niż w koncertach poprzednich – element niepokoju. Wszystkie części nasycone są wirtuozowskimi figuracjami, biegnikami i skokami melodycznymi. Ostatnia z pięciu obecnych na płycie kadencji solowych puentuje, odmienną w szczegółach od części wolnych w utworach Stamitza i Mozarta, bardziej skontrastowaną wewnętrznie, Romanzę. Ale podsumowaniem trzyczęściowej formy, tak jak w Rondzie wieńczącym koncert Mozartowski, jest muzyka zrytmizowana na modłę taneczną.

Wykonanie dzieł w pełni oddaje ich walory muzyczne. Krzysztof Kamiński doskonale kreuje zarówno najeżone wieloma trudnościami technicznymi wirtuozowskie partie popisowe, jak i wymagające pięknego dźwięku sekwencje kantylenowe. Akompaniament orkiestry wzbudza uznanie dla stylowości, spoistości brzmienia, także dla zróżnicowania nastrojowego. Używając określeń Friedricha Schillera można by stwierdzić, że interpretacje znakomicie współdziałających ze sobą Kamińskiego, Wolniewskiego oraz akademickiego zespołu ucieleśniają „piękno tkliwe” a także „piękno energetyczne” tej muzyki.

More from category

Wyśpiewane dzieje

Z Jerzym Wolniakiem – reżyserem, śpiewakiem, pedagogiem, animatorem kultury, rozmawia Janusz Janyst – [Read More]

Stulecie piosenką opowiedziane

Dla uczczenia stulecia odzyskania przez Polskę, po 123 latach zaborów, niepodległości, Teatr Wielki w Łodzi [Read More]

Piosenki Pawła Ciesielskiego

Do najbardziej szlachetnych gatunków muzyki rozrywkowej należy piosenka poetycka, charakteryzująca się szczególnym [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Interesting Sites

    Archives