Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Tuesday May 22nd 2018

Artystyczny nierząd?

W 5 n-rze tygodnika „Do Rzeczy” Bronisław Wildstein opublikował artykuł pod przewrotnym tytułem „Dlaczego jestem homofonem”. Warto polecić uważną lekturę tego tekstu, dotykającego kwestii światopoglądowych.

Osobiście nic nigdy przeciw gejom nie miałem. Wśród moich znajomych w środowisku artystycznym oraz dziennikarskim są – o czym się wie – homoseksualiści i nie ma to żadnego znaczenia. Reprezentuję zresztą generację, dla której sprawy preferencji seksualnych należą do sfery jak najbardziej intymnej. W moim gronie nikomu do głowy by nawet nie przyszło, aby je wywlekać na forum publiczne.

Teraz jednak są inne czasy. Wałkuje się m.in., i to z podawaniem nazwisk, tematykę kultury i sztuki gejowskiej. Najprościej powiem, że gdy chodzi o tworzone przez gejów dzieła o walorach uniwersalnych, problem w ogóle dla mnie nie istnieje (rozśmieszyć mogła mnie co najwyżej informacja zawarta w książce Nicholasa Cooka pt. „Muzyka”, że do kultury gejowskiej próbowano zawłaszczyć Chopina na podstawie domniemania, że jego kochanka, George Sand, to był mężczyzna).

Natomiast inaczej może być wtedy, gdy – abstrahując już od „orientacji seksualnej” autora utworu artystycznego – stykam się z gejowską tematyką. Czy musi mnie ona interesować? Chyba nie musi. Pamiętam, że z kinowego seansu „Samotnego mężczyzny” (a film, jak zdążyłem stwierdzić, był psychologiczny i w narracji subtelny) wyszedłem wraz z towarzyszącą mi damą, bo to co na ekranie, okazało się dla nas po prostu nużące. Nieraz jednak wyjść się nie udaje z powodów technicznych, choć bardzo by się chciało.

Jednym ze spektakli prezentowanych w łódzkim Teatrze Studyjnym przez studentów roku dyplomowego „Filmówki” jest „Shoping and fucking” Marka Ravenhilla. Rzecz dotyczy narkomanii, homoseksualnej prostytucji młodocianych i jakiejś tam „dookolnej” problematyki. Przedstawienie, mimo pochlebnych ocen w prasie polskojęzycznej, które przejrzałem w internecie post factum, uznać trzeba za myślowo jałowe, a mam pewną skalę porównawczą, bo na temat nieletnich narkomanów i prostytutek czytałem nawet sporo, ze słynną książką Christiane F. „My, dzieci z dworca ZOO” na czele. Na sztukę pewnie bym zresztą nie poszedł, gdybym coś o niej wcześniej wiedział. Jak się okazało, jako widz narażony byłem po pierwsze na… bardzo nieprzyjemne i zapewne szkodliwe dla oczu, mocne impulsu świetlne, emitowane co jakiś czas. Po drugie zaś – i tu prosiłbym osoby niepełnoletnie o odstąpienie od dalszej lektury (choć skądinąd na widowni dostrzegłem młodzież wyglądającą na szkolną, bo nikt o niczym nie uprzedzał) – chodzi mi o tzw. „momenty”. Jeden, który zmuszony jestem opisać, polegał na tym, że aktor zdjął najpierw spodnie, potem majtki, wypiął się, a drugi (grający prostytutkę) rozpoczął działanie oralno-analne. Ta w pełni realistyczna scena trwała jakiś czas, uzupełniał ją tekst instruujący, jak powinien pracować język „strony aktywnej”. Nie wykluczam, że dla obecnych na spektaklu gejów owa „wielka scena miłosna” mogła być źródłem szczególnych przeżyć, pytam jednak, czy należało ją potraktować tak dosłownie w przedstawieniu ogólnodostępnym? „Klasyczny” stosunek homoseksualny też był zresztą naturalistycznie pokazany. Nie chcę cytować tego, co o tych „wspaniałościach” słyszałem potem w szatni.

Swoje wątpliwości kieruję zresztą nie tylko pod adresem reżysera, Grzegorza Wiśniewskiego, ale i pedagogów uczelni – w szczególności dziekana Wydziału Aktorskiego oraz rektora. Czy zmuszając studentów do realizowania tak dosadnych scen z kręgu – w danym wypadku – prostytucji męsko-męskiej, chce się ich przysposobić do zawodu również i w tym sensie, aby nie bronili się w przyszłości przed żadną „propozycją”, a więc i byciem artystycznymi prostytutkami?

More from category

Film jako baza edukacyjna

Status kulturowego odbiorcy uzyskuje się poprzez trud i pracę, prowadzące do erudycji w sferze tekstualnej i [Read More]

Rozśpiewany festiwal

Ważny dla kultury muzycznej i mający ogólnopolski zasięg Łódzki Festiwal Chóralny Cantio Lodziensis odbył się [Read More]

Koncerty ku czci

W Łodzi odbyło się ostatnio kilka koncertów patriotycznych, dedykowanych ważnym postaciom historycznym. Brali w [Read More]

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Radość ofiarowywania siebie innym

Rozmowa z dr Marią Wałęską-Siempińską – filozofem, wolontariuszką opieki hospicyjno-paliatywnej JANUSZ [Read More]

Interesting Sites

    Archives