Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Sunday December 16th 2018

Sceniczne spełnienie marzeń

Na premierę musicalu Błękitny Zamek Romana Czubatego według powieści Lucy Maud Montgomery zaprosił dwa tygodnie temu do Teatru Nowego Zespół Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Łodzi.

Adresowana do młodzieży, sentymentalna opowiastka Montgomery ma chyba nie mniej uroku, niż Ania z Zielonego Wzgórza tego samego autorstwa. Libretto Krystyny Śląskiej i Barbary Wachowicz trafnie oddaje ducha książki, choć fakt, że marząca o miłości główna bohaterka, Joanna, porzucając „straszną rodzinkę” zamieszkuje najpierw u samotnego mężczyzny, Abla (w książce ma on chorą córkę), stwarza niepotrzebną dwuznaczność. Ale główna myśl, że nie pieniądze są w życiu najważniejsze, urasta w dzisiejszych czasach do prawdy odkrywczej.

Szkolna realizacja oparta została na skróconej wersji musicalu (w łódzkim Teatrze Wielkim wystawionego pod koniec 1988 roku). Akcję „przesunięto” w czasie do przodu, co wyraźnie akcentowały kostiumy oraz dyskoteka z wmontowaną do spektaklu, elektroniczną muzyką Artura Zagajewskiego. W tej zresztą scenie można było oglądać sprawnie tańczących uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnella (soliści: Gracjana Graczyk i Aleksander Staniszewski). To dobry precedens młodzieżowej kooperacji artystycznej.

W głębi sceny zasiadła szkolna orkiestra symfoniczna, którą dyrygował Grzegorz Wierus. Do występu przygotowana została solidnie, brzmiała klarownie, tak samo zresztą, jak pojawiający się kilkakrotnie na scenie chór. Łącznie w przedstawieniu uczestniczyło około 130 uczniów. Adaptacji musicalu a także reżyserii, inscenizacji i opracowania ruchu scenicznego podjęła się Małgorzata Flegel i trzeba przyznać, że osiągnęła bardzo przekonujący rezultat, zarówno jeśli chodzi o rozegranie poszczególnych scen, jak i poprowadzenie konkretnych ról. Postaci miały swą wyrazistość, swój charakter, panowały nad słowem, poruszały się w sposób naturalny. Nawet nieme role pokojówek okazały się sugestywne. Brawa więc dla adeptów z wydziału wokalnego Szkoły im. Moniuszki! Dokooptowany do zespołu student Akademii Muzycznej, Bartosz Szulc (w roli Beniamina) niczym ich właściwie nie przewyższał (a powtarzane przez niego zbyt często powiedzonko przestawało być śmieszne – ale za to już nie jego należy winić).

Parę głównych bohaterów stanowili – pełna dziewczęcego wdzięku Joanna Depczyńska (Joanna) i sprawdzający się jako amant, Michał Janicki (Eddie). Podawanych przez nich, i przez ich kolegów, piosenek Czubatego słuchało się z przyjemnością.

Zrealizowanie takiego „wieloparametrowego” przedsięwzięcia uznać należy za sukces szkoły. Zapewne pokazanie na scenie optymistycznej historii o spełnionych marzeniach stało się także realizacją uczniowskich pragnień. Duże zainteresowanie spektaklem łódzkiej publiczności to dodatkowy argument przemawiający za podejmowaniem podobnych wyzwań w przyszłości.

More from category

O filmowych festiwalach i nie tylko

Już pod koniec ubiegłego stulecia Maryla Hopfinger twierdziła, że kultura współczesna zyskała charakter [Read More]

Wyśpiewane dzieje

Z Jerzym Wolniakiem – reżyserem, śpiewakiem, pedagogiem, animatorem kultury, rozmawia Janusz Janyst – [Read More]

Diariusz Dariusza

Całkiem niedawno wpadł mi w ręce zbiór wierszy Dariusza Wolniakowskiego pod niepozbawionym dowcipu tytułem [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Małe ojczyzny dla Ojczyzny wielkiej

Zapatrzone w „postępową” Europę rodzime środowiska liberalno-lewicowe miały w ostatnim okresie swój [Read More]

Interesting Sites

    Archives