Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday January 20th 2018

Jazz u św. Mateusza

Już siedemnasty sezon odbywają się w kościele ewangelicko-augsburskim „Niedziele z muzyką u św. Mateusza”. Comiesięczne spotkania z Polihymnią, organizowane zawsze w pierwszą niedzielę miesiąca o godz. 17, ściągają wielu melomanów. W bieżącym sezonie miejscem koncertów po raz pierwszy nie jest główne wnętrze świątyni, lecz, z powodu jego remontu, znajdująca się za ołtarzem głównym kaplica zwana „Mateusikiem”.

Duże zainteresowanie koncertami spowodowane jest z pewnością nie tylko tym, że są one bezpłatne, ale również ich atrakcyjnością. Sprawująca kierownictwo artystyczne prof. Irena Wisełka-Cieślar dba o rozmaitość repertuarową, gatunkową i wysoki poziom wykonań. Zaprasza renomowanych muzyków, często artystów z zagranicy. Do tej pory oś programową stanowiły dzieła organowe (w kościele jest znakomity instrument firmy Rieger), z którymi co jakiś czas przeplatały się wykonania utworów przeznaczonych na inny aparat wykonawczy (jak chóry, zespoły kameralne a nawet orkiestry). Ponieważ w „Mateusiku” małe organy nie są sprawne, jest natomiast dobra fisharmonia, obowiązuje teraz odwrotna zasada prezentacji. Podstawą cyklu są składy kameralne, natomiast fisharmonia wykorzystywana jest niekiedy w charakterze „przerywnika” jako instrument solowy, lub towarzyszący.

Niezwykle interesująco wypadł styczniowy koncert poświęcony improwizacjom jazzowym, bowiem i taka muzyka jest u św. Mateusza uwzględniana. Wystąpili – saksofonista Jan Swaton (członek kwartetu Saxesfull Plus, formacji Moni-Tor, pedagog szkół muzycznych w Opolu) oraz łódzki organista i pianista klasyczny a także jazzowy, Michał Zarych (zajmuje się on też kompozycją a wraz ze Swatonem należy do zespołu Jarecki).

Saksofonista, wykorzystując saksofon sopranowy, altowy, jak również EWI (Electric Wind Instrument) tworzył interesującą i pomysłową w sensie ”pracy motywicznej”, swingującą narrację na kanwie m.in. standardów Duke’a Ellingtona, Franka Churchilla, Astora Piazzolli oraz melodii filmowych. Potrafił zainteresować zarówno balladowym liryzmem, jak i brzmieniami ostrzejszymi.

Michał Zarych też posłużył się więcej, niż jednym ”źródłem dźwięku”. Grał głównie na wzmocnionej tym razem mikrofonowo fisharmonii, ale również na wysokiej klasy keyboardzie Rolanda (bądź na obu instrumentach jednocześnie). U tego muzyka zwraca uwagę duża kreatywność harmoniczna i umiejętność ścisłego korelowania improwizacji z rygorami przejrzyście kształtowanej formy.

Jazzowy duet – notabene w tym składzie podobno debiutujący – zademonstrował w pełni profesjonalne współdziałanie. Grał muzykę na tyle urozmaiconą (wzbogacaną m.in. rozpoznawalnymi cytatami) i bogatą strukturalnie, że usatysfakcjonował najbardziej wymagających słuchaczy. Nie obyło się bez bisowania.

More from category

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Film jako baza edukacyjna

Status kulturowego odbiorcy uzyskuje się poprzez trud i pracę, prowadzące do erudycji w sferze tekstualnej i [Read More]

Rozśpiewany festiwal

Ważny dla kultury muzycznej i mający ogólnopolski zasięg Łódzki Festiwal Chóralny Cantio Lodziensis odbył się [Read More]

Koncerty ku czci

W Łodzi odbyło się ostatnio kilka koncertów patriotycznych, dedykowanych ważnym postaciom historycznym. Brali w [Read More]

Muzyka i taniec dopełniają się

Rozmowa z Katarzyną Zielińską, flecistką i tancerką salsy   Janusz Janyst: – Jean Paul napisał [Read More]

Interesting Sites

    Archives