Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Sunday December 16th 2018

Jazz u św. Mateusza

Już siedemnasty sezon odbywają się w kościele ewangelicko-augsburskim „Niedziele z muzyką u św. Mateusza”. Comiesięczne spotkania z Polihymnią, organizowane zawsze w pierwszą niedzielę miesiąca o godz. 17, ściągają wielu melomanów. W bieżącym sezonie miejscem koncertów po raz pierwszy nie jest główne wnętrze świątyni, lecz, z powodu jego remontu, znajdująca się za ołtarzem głównym kaplica zwana „Mateusikiem”.

Duże zainteresowanie koncertami spowodowane jest z pewnością nie tylko tym, że są one bezpłatne, ale również ich atrakcyjnością. Sprawująca kierownictwo artystyczne prof. Irena Wisełka-Cieślar dba o rozmaitość repertuarową, gatunkową i wysoki poziom wykonań. Zaprasza renomowanych muzyków, często artystów z zagranicy. Do tej pory oś programową stanowiły dzieła organowe (w kościele jest znakomity instrument firmy Rieger), z którymi co jakiś czas przeplatały się wykonania utworów przeznaczonych na inny aparat wykonawczy (jak chóry, zespoły kameralne a nawet orkiestry). Ponieważ w „Mateusiku” małe organy nie są sprawne, jest natomiast dobra fisharmonia, obowiązuje teraz odwrotna zasada prezentacji. Podstawą cyklu są składy kameralne, natomiast fisharmonia wykorzystywana jest niekiedy w charakterze „przerywnika” jako instrument solowy, lub towarzyszący.

Niezwykle interesująco wypadł styczniowy koncert poświęcony improwizacjom jazzowym, bowiem i taka muzyka jest u św. Mateusza uwzględniana. Wystąpili – saksofonista Jan Swaton (członek kwartetu Saxesfull Plus, formacji Moni-Tor, pedagog szkół muzycznych w Opolu) oraz łódzki organista i pianista klasyczny a także jazzowy, Michał Zarych (zajmuje się on też kompozycją a wraz ze Swatonem należy do zespołu Jarecki).

Saksofonista, wykorzystując saksofon sopranowy, altowy, jak również EWI (Electric Wind Instrument) tworzył interesującą i pomysłową w sensie ”pracy motywicznej”, swingującą narrację na kanwie m.in. standardów Duke’a Ellingtona, Franka Churchilla, Astora Piazzolli oraz melodii filmowych. Potrafił zainteresować zarówno balladowym liryzmem, jak i brzmieniami ostrzejszymi.

Michał Zarych też posłużył się więcej, niż jednym ”źródłem dźwięku”. Grał głównie na wzmocnionej tym razem mikrofonowo fisharmonii, ale również na wysokiej klasy keyboardzie Rolanda (bądź na obu instrumentach jednocześnie). U tego muzyka zwraca uwagę duża kreatywność harmoniczna i umiejętność ścisłego korelowania improwizacji z rygorami przejrzyście kształtowanej formy.

Jazzowy duet – notabene w tym składzie podobno debiutujący – zademonstrował w pełni profesjonalne współdziałanie. Grał muzykę na tyle urozmaiconą (wzbogacaną m.in. rozpoznawalnymi cytatami) i bogatą strukturalnie, że usatysfakcjonował najbardziej wymagających słuchaczy. Nie obyło się bez bisowania.

More from category

Wyśpiewane dzieje

Z Jerzym Wolniakiem – reżyserem, śpiewakiem, pedagogiem, animatorem kultury, rozmawia Janusz Janyst – [Read More]

Stulecie piosenką opowiedziane

Dla uczczenia stulecia odzyskania przez Polskę, po 123 latach zaborów, niepodległości, Teatr Wielki w Łodzi [Read More]

Piosenki Pawła Ciesielskiego

Do najbardziej szlachetnych gatunków muzyki rozrywkowej należy piosenka poetycka, charakteryzująca się szczególnym [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Interesting Sites

    Archives