Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Sunday September 23rd 2018

Interpretujemy po swojemu

Rozmowa z Pawłem Dondziakiem, kierownikiem Polskiego Zespołu Muzyki i Tańca Cygańskiego „Cztery struny skrzypiec”

J.J.:- Co fascynuje Pana w muzyce cygańskiej?

Paweł Dondziak:- Jest to muzyka, której odrębność wynika z połączenia kilku elementów. Piękne, wpadające w ucho melodie, oparte na tzw. skali cygańskiej, podbudowane są modulującą harmoniką. Zmieniają się rytmy i tempa, wolne części utworów przeplatają się z szybkimi. W śpiewie, tańcu oraz w tym, co grają instrumenty, nie ma monotonii. Zawsze jest natomiast nastrój i ekspresja.

– Mamy więc do czynienia z idiomem, który chyba nie tak łatwo podrobić.

– Pewne rzeczy są nie do podrobienia. Czy wyobraża Pan sobie łodzianina, który śpiewałby jak góral z Poronina? Nasz zespół, który powstał w Łodzi w ubiegłym roku, z założenia nie ma w składzie ani jednego Roma. To pierwszy w Polsce zespół cygański złożony wyłącznie z Polaków. Chodziło nam o to, żeby wykonywać muzykę cygańską trochę inaczej, nie na zasadzie kopiowania kapel cygańskich, bo i tak nie dałoby się uniknąć jakiegoś zafałszowania. Postanowiliśmy interpretować ją po swojemu, świadomie stosując pewną stylizację.

– Na czym ona polega?

– Wprowadzamy elementy improwizacji w partiach skrzypiec, akordeonu, klarnetu i gitary a w podkładzie perkusyjnym dajemy więcej energii, niż było to w zwyczaju. Właściwie każdy z instrumentalistów „Czterech strun skrzypiec” wywodzi się z innego środowiska muzycznego, od heavy metalu, z którym związany był gitarzysta Tomasz Traut, poprzez jazz, uprawiany wcześniej przez akordeonistę, klarnecistę a zarazem muzycznego szefa zespołu, Janusza Blejzyka, aż po muzykę klasyczną – w tej zaś specjalizował się skrzypek Marcin Skaba, absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach. Różne doświadczenia pozwalają nam na nowe spojrzenie na cygański pierwowzór i dodanie czegoś własnego.

– Czy jednak taka stylizacja nie jest właśnie zafałszowaniem?

– Wszystko polega na zachowaniu odpowiednich proporcji między tym, co autentyczne, nienaruszalne, a naszym własnym „wkładem”.

– Wymienił Pan trzech muzyków, sam gra na gitarze, kto jeszcze współtworzy tę muzyczno-taneczną formację?

– Gromadka jest dość spora. Śpiewający soliści to Magdalena Gorczyca, Małgorzata Woźna, Wiesław Dondziak i Robert Szczęsny. Na kontrabasie gra Michał Nowak, perkusję „obsługuje” Paweł Gajda. Tańczą: Dominika Antoszczyk, Elżbieta Niezgodzka, Beata Nowak, Agnieszka Żurek, Tomasz Antoszczyk, Krzysztof Baczyński.

– Miałem okazję oglądać wasz występ na DVD, ma on formę ponadgodzinnego koncertu inscenizowanego z elementami narracji słownej. Jak wiem – Pana pomysł, scenariusz i reżyseria.

– Chciałem, żeby muzyka i taniec stały się pretekstem do ukazania życia w cygańskim taborze, włącznie ze ślubem oraz narodzinami i wychowaniem dziecka. Są akcenty scenograficzne i barwne stroje. Choreografię przygotowała Beata Nowak. O cygańskich zwyczajach opowiada aktor, Włodzimierz Adamski. Być może najstarsi mieszkańcy naszego kraju pamiętają jeszcze jadące taborami „wozy kolorowe”. Dziś taborów już raczej nie ma. A przypomnieć i pokazać warto, bo to przecież część naszej kultury i tradycji.

– Do programu, poza rdzennie cygańskimi, wprowadzacie własne kompozycje.

– Opracowanie muzyczne spoczywa w rękach Janusza Blejzyka, który jest autorem części piosenek. Mnie też zdarzyło się coś napisać – wykonujemy Walca cygańskiego z moimi słowami i muzyką.

– Gdzie dotąd występowaliście?

– W Łodzi mieliśmy koncerty w patronującym nam Łódzkim Domu Kultury, Manufakturze, Teatrze V6, występowaliśmy ponadto m.in. w Bełchatowie, Ruśćcu, pokazano nas też w 3. programie telewizji

– Jak są odbierane koncerty? Nie ukrywam, że szczególnie interesują mnie opinie Romów.

– Otrzymaliśmy wiele wyrazów uznania zarówno od Polaków – także tych, którzy wcześniej nie interesowali się muzyką cygańską – jak i od Romów. Romowie przysyłają nam nawet listy z podziękowaniami, bo doceniają, że popularyzujemy ich kulturę. Mamy „błogosławieństwo” prezesa Związku Romów Polskich, Romana Chojnackiego, który napisał, że możemy liczyć na jego pełną aprobatę, gdyż dla niego nie jest ważne, kto wykonuje cygańską muzykę, lecz liczy się jedynie to, czy grana, śpiewana i tańczona jest ona z sercem i szczerze. Uznał, że my tak robimy.

– Czego życzyć zespołowi?

– Licznych propozycji koncertowych i …znalezienia odpowiedniej, stałej siedziby. Z tym mamy pewne problemy, a na co dzień wolelibyśmy jednak być jak najdalej od taborowej konwencji.

More from category

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Nietoperza lot niewysoki

Już po raz siódmy w historii łódzkich scen muzycznych wystawiona została Zemsta nietoperza. Ta ceniona powszechnie [Read More]

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Interesting Sites

    Archives