Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Friday September 21st 2018

Krytyka muzyczna a polityka

Czy zwodowi muzycy interesują się polityką? Obserwacje w łódzkim środowisku artystycznym wskazują, że nie za bardzo. Ci zaś, którzy „chcą mieć jakiś pogląd”, często czerpią swą wiedzę z „Gazety Wyborczej”, bo tak wydaje się im najprościej. Smutne, ale prawdziwe.

W Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów odbyło się już drugie z kolei spotkanie publiczne poświęcone krytyce muzycznej. Półtora roku wcześniej, w ramach tzw. „Hyde parku” dyskutowano o merytorycznych i etycznych kryteriach uprawiania tej profesji. Wysunięta podczas dyskusji teza, że krytyka muzyczna powinna być też rozpatrywana w kategoriach politycznych, została odrzucona, jako mało istotna. Charakterystyczne zresztą, że troje zaproszonych wtedy recenzentów, reprezentujących różne polityczne opcje i media – od postkomunistycznej „Polityki” po niskonakładową prasę narodową – nie zostało nawet z uwzględnieniem tego kontekstu przedstawionych zebranym (a przecież byłby to świetny punkt wyjścia dla zaznaczenia w debacie relacji muzyczno-światopoglądowych).

I właśnie ostatnio Katedra Teorii Muzyki tej uczelni zorganizowała wykład otwarty prof. Magdaleny Dziadek z Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie pt. Między sztuką a polityką – o zawodzie krytyka muzycznego. Zainteresowanych przyszło nie za dużo (nie widziało się nawet studentów uczęszczających na seminarium krytyki), a przecież mogła się wywiązać ciekawa dyskusja. Pierwsze zdanie wykładu brzmiało: „Krytyka jest zawsze totalnie upolityczniona”. A więc jednak! Brawo! Magdalena Dziadek w ciągu półtorej godziny przedstawiła spory materiał historyczny, świadczący o rozmaitych uwikłaniach europejskiej krytyki muzycznej XIX stulecia, jej funkcjonowaniu w służbie reżimów lub opozycji, stosunku do demokracji, kolonializmu, kosmopolityzmu, kultu narodowości, antysemityzmu, feminizmu. Była mowa o krytyce polskiej okresu międzywojnia jako narzędziu państwowej polityki kulturalnej, wewnętrznej i międzynarodowej, a także o odpowiednio sterowanym przez partię komunistyczną i kontrolowanym przez cenzurę pisarstwie krytycznym ponurej doby stalinizmu i nieco późniejszych, tylko trochę mniej ponurych, czasów PRL-owskich. I na tym właściwie koniec.

Czego zabrakło? Tego, co mógł sugerować tytuł wykładu, a więc odniesienia się do czasów współczesnych, niewesołych przecież z punktu widzenia faktycznej utraty przez Polskę suwerenności medialnej, utraty polegającej na przejęciu przez zagraniczne koncerny (i, co ważniejsze, ośrodki dyspozycyjne) głównych, kształtujących mentalność narodu, środków masowego przekazu, a pozostawieniu Polakom jedynie „publikatorów niszowych”. Medialna manipulacja prasy postkomunistycznej i liberalnej, jak to już zostało wielokrotnie stwierdzone, ma obecnie rozmiary wcale nie mniejsze niż te, które były normą w czasach komuny. W tej sytuacji i krytyk muzyczny, w takiej właśnie, a nie innej, rzeczywistości osadzony – nawet jeśli nie ma skrystalizowanych zapatrywań politycznych (co też się zdarza, szczególnie u młodych-naiwnych) – winien miarkować już nie tylko jakie relacje estetyczno-polityczne w swych tekstach ewokuje i z jakimi poglądami „choćby niechcący” się solidaryzuje, ale też na jakich łamach publikuje. Bo jeśli nie zwraca na to uwagi, jeśli nie obchodzi go nawet to, jaki kierunek dana redakcja reprezentuje, może stać się, wedle słów Norwida, „milczącym faryzeuszem”, legitymizującym samą swą obecnością w danej gazecie określoną ideologię. A z taką postawą mamy dziś w przypadku paru znanych recenzentów do czynienia.

Cóż, na podstawie frekwencji można stwierdzić, że ta problematyka muzykom i muzykologom specjalnie nie leży. Byle choć trochę zainteresowała wykonujących zawód krytyka muzycznego.

More from category

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Nietoperza lot niewysoki

Już po raz siódmy w historii łódzkich scen muzycznych wystawiona została Zemsta nietoperza. Ta ceniona powszechnie [Read More]

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Interesting Sites

    Archives