Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Tuesday September 19th 2017

Czego brakuje Dialogowi kultur

 Po raz szósty odbył się w Łodzi Festiwal Dialogu Czterech Kultur – impreza uważana za prestiżową, mająca, jak nietrudno zauważyć, dużą przychylność władz miasta oraz mediów, zawsze szumnie reklamowana i na ogół mocno, ex post, chwalona. Ja niezmiennie zgłaszałem do jej realizacji różne zastrzeżenia, tym razem będzie podobnie, choć właściwie ciągle trzeba się w pewnych kwestiach powtarzać.

Realizując podkradzioną (tak, tak!) swego czasu Łódzkiemu Towarzystwu Muzycznemu koncepcję konfrontacji czterech kultur (bo to najpierw ŁTM urządzało oparty na tej zasadzie festiwal) organizatorzy wciąż mają trudności z konsekwentnym wcieleniem tej koncepcji w życie, nie wiedzą, czy ma tu chodzić o prezentację przez Niemców, Żydów, Rosjan i Polaków dzieł o określonym rodowodzie narodowościowym, czy też może panować całkowita dowolność i żadne z tych kryteriów nie musi być traktowane jako obowiązkowe. Na razie uwzględniana jest ta druga ewentualność. Szkoda. W sposób swobodny mieszana jest też kultura wysoka z popularną. Staje się zarazem oczywiste, że znaleziono nader łatwy sposób na mnożenie festiwalowych „wydarzeń”. Po prostu festiwalowy stempel stawiany jest na tych imprezach – koncertach, przedstawieniach teatralnych, wystawach plastycznych etc. – które i tak by się w danym czasie w różnych placówkach odbyły. Zaś festiwalowe „dania specjalne” okazują się niezbyt liczne.

Jako największe wydarzenie zapowiadano tym razem recital amerykańskiej (!) sopranistki Barbary Hendricks. Wbrew zachwytom, które po koncercie zdążyłem już przeczytać, uważam, że bynajmniej na kolana nie rzucił. Wszystkie śpiewane przez – pardon – nie najmłodszą już artystkę pieśni (m.in. francuskie i amerykańskie) interpretowane były w sposób zupełnie jednakowy, co, niestety, spowodowało monotonię. Zafascynował mnie za to, przyznaję, występ australijskiego (!) gitarzysty, Tommy Emmanuela, brawurowo realizującego na „gitarze totalnej” (traktowanej także perkusyjnie) m.in. standardy amerykańskie, angielskie i utwory z hiszpańskiej klasyki gitarowej. A może Hendricks i Emmanuel, o czym nikt nie wspomniał, są w istocie Polakami, Rosjanami, Niemcami lub Żydami? Jeśli tak, to dziwi utrzymywanie tego sensacyjnego faktu w tajemnicy przez Ryszarda Okuńskiego, dyrektora festiwalu.

Zauważalne nastawienie się organizatorów raczej na ilość, aniżeli jakość, łączy się też z tym, że wiele imprez wymienionych w kalendarzyku odbywa się równolegle z innymi. Fizyczną niemożliwością jest więc być „na wszystkim” i wyrobić sobie całościowy pogląd na „dialog kultur” sugerowany w nazwie prawie dwutygodniowych prezentacji. A przecież żaden dialog nie polega na tym, że mówi się jednocześnie. Tu wszelako jednoczesność stała się zasadą. Przynajmniej dla części artystycznych manifestacji potrzebne, byłoby, jak sądzę, znalezienie jakiejś wspólnej płaszczyzny, polegającej np. na porównywaniu różnych wytworów artystycznych (dzieł) reprezentujących cztery kultury, a zarazem należących do wybranego gatunku. Jak dotąd, nikt jakoś na tak „odkrywczy” pomysł nie wpadł. A zatem – podpowiadam.

Mimo już szóstej edycji ciągle są jakieś organizacyjne niedoróbki, np. spóźnienia w rozpoczynaniu spektakli a nawet w druku programów, często niedobre jest nagłośnienie. Tym razem zdarzyło się nawet akustyczne …torturowanie słuchaczy przed konkursem kabaretów w ŁDK, kiedy to pokaźne opóźnienie punktowanego przeglądu wypełniono bardzo głośnym, kilkadziesiąt razy (!) emitowanym przez głośniki, reklamowym spotem festiwalowym. Niektórzy nie wytrzymali i po prostu poszli sobie do domu.

Konsekwentne prezentowanie kultury polskiej, niemieckiej, żydowskiej i rosyjskiej miało być tym, co odróżnia łódzki festiwal od innych, np. odbywającego się równolegle w Warszawie Skrzyżowania kultur. Łódzkie Towarzystwo Muzyczne przestrzegało wyznaczonego sobie założenia programowego, mimo iż możliwości finansowe tego stowarzyszenia nie pozwalały na monumentalizm działań. Obecni organizatorzy, postrzegając własne przedsięwzięcie jako – cytuję – „wydarzenie wyjątkowe w skali europejskiej” mają, najwyraźniej, wciąż dobre, a nawet rosnące, mniemanie o sobie. Przydałoby się natomiast trochę skromności, a więcej kreatywności i efektywności. Bo też łódzkiemu Dialogowi kultur naprawdę wciąż wiele brakuje.

More from category

Historyczne organy na płycie

Ukazała się interesująca płyta z muzyką organową, będąca cegiełką przeznaczoną na zakończenie rekonstrukcji [Read More]

III Zlot Poetów

W łódzkim Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ul. Minerskiej (w gmachu i na terenie przyszkolnym) [Read More]

Koncert wśród lilii

W uniejowskiej kolegiacie odbył się koncert poetycki pt. Uniejów i jego święci z udziałem m.in. łódzkiego poety [Read More]

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Angela Gheorghiu w Łodzi

Na scenie łódzkiego Teatru Wielkiego, w nadzwyczajnym koncercie wieńczącym obchody 50-lecia  placówki, [Read More]

Interesting Sites

    Archives