Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Wednesday November 21st 2018

Wokalne kreacje Guleghiny

Jedną z najnowszych inicjatyw koncertowych Filharmonii Łódzkiej – dopełniającą satelitarne transmisje operowe z Nowego Jorku w systemie HD-live i cieszącą się ogromnym zainteresowaniem publiczności – jest cykl Gwiazdy The Metropolitan Opera w Filharmonii Łódzkiej. Wystąpili już sopranistka Aleksandra Kurzak, mezzosopranistka Elīna Garanča, baryton Andrzej Dobber i, ostatnio, sopranistka Maria Guleghina.

Guleghinę łodzianie poznali podczas pierwszej transmisji satelitarnej, kreowała wówczas partię Lady Makbet w operze Verdiego (jako Makbet partnerował jej Lado Ataneli, dyrygował James Levine). Ta, obwołana już „wokalnym cudem”, ukraińsko-ormiańsko-polska śpiewaczka (na konferencji prasowej powiedziała: dziadek nazywał się Stanisław Szwed, ojciec jest Ormianinem, nie mam w sobie ani kropli krwi rosyjskiej) specjalizuje się w repertuarze włoskim. Karierę rozpoczęła w Operze Narodowej w Mińsku. W 1991 roku wystąpiła po raz pierwszy w Wiener Staatsoper a także debiutowała w MET w roli Madeleine w premierze Andrei Chéniera Giordana u boku Pavarottiego.

Łódzki koncert obejmował 10 arii z oper Cilèi, Pucciniego i Verdiego. Przerywnikami były intermezza z Willid i Manon Lescaut oraz uwertura do Mocy przeznaczenia. Miejscowymi filharmonikami dyrygował Carlo Montanaro.

W początkowej części występu, w ariach Adriany Io son l’umile ancella i Poveri fiori z Adriany Lecouvreur śpiewaczka najwyraźniej „rozgrzewała się”, zdarzyły się nawet dźwięki trochę niedociągnięte. Pełne dyspozycje głosowe związane z perfekcyjnym operowaniem oddechem, pozwalającym na kształtowanie długich fraz, znakomitym legato i bogatym zróżnicowaniem dynamicznym, objawiła w ariach Cio-cio-san Un bel di vedremo i Tu, tu, tu, piccolo! z Madama Butterfly a także ariach Manon In quelle trine morbide i Sola, perduta, abbandonata z Manon Lescaut.

Rewelacyjnie wypadła druga, Verdiowska część koncertu, rozpoczęta ariami Ameli Morro, ma prima in grazia i Ecco l’orrido campo z Balu maskowego. Sopranistka zafascynowała niezwykłą wprost siłą dramatycznego wyrazu podbudowanego środkami aktorskimi, szerokim wolumenem głosu i nieskazitelną techniką wokalną, przejawiającą się m.in. w perfekcyjnie realizowanych koloraturach i skokach melodycznych. Aria Elwiry Ernani, Ernani, involami! z Ernaniego oraz recytatyw i aria Ambizioso spirto tu sei Macbetto…Vieni t’affretta! z Makbeta zrobiły nieomal wstrząsające wrażenie. To był rzeczywiście śpiew o nieczęsto spotykanej sugestywności i interpretacyjnym mistrzostwie, pozwalający użyć określenia „wielka kreacja”. Na wysokości zadania stanęła też orkiestra..

Długa standing ovation wymusiła na artystce cztery bisy. Zaśpiewała m.in. nieprzewidziane w programie Pace, pace, mio Dio z Mocy przeznaczenia oraz Vissi d’arte z Toski.

More from category

Piosenki Pawła Ciesielskiego

Do najbardziej szlachetnych gatunków muzyki rozrywkowej należy piosenka poetycka, charakteryzująca się szczególnym [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Premiera pięknie wyśpiewana

Wciąż aktualne jest pytanie – szczególnie istotne w odniesieniu do repertuarowej klasyki – czym powinna [Read More]

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Interesting Sites

    Archives