Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Monday October 23rd 2017

Wokalne kreacje Guleghiny

 Jedną z najnowszych inicjatyw koncertowych Filharmonii Łódzkiej – dopełniającą satelitarne transmisje operowe z Nowego Jorku w systemie HD-live i cieszącą się ogromnym zainteresowaniem publiczności – jest cykl Gwiazdy The Metropolitan Opera w Filharmonii Łódzkiej. Wystąpili już sopranistka Aleksandra Kurzak, mezzosopranistka Elīna Garanča, baryton Andrzej Dobber i, ostatnio, sopranistka Maria Guleghina.

Guleghinę łodzianie poznali podczas pierwszej transmisji satelitarnej, kreowała wówczas partię Lady Makbet w operze Verdiego (jako Makbet partnerował jej Lado Ataneli, dyrygował James Levine). Ta, obwołana już „wokalnym cudem”, ukraińsko-ormiańsko-polska śpiewaczka (na konferencji prasowej powiedziała: dziadek nazywał się Stanisław Szwed, ojciec jest Ormianinem, nie mam w sobie ani kropli krwi rosyjskiej) specjalizuje się w repertuarze włoskim. Karierę rozpoczęła w Operze Narodowej w Mińsku. W 1991 roku wystąpiła po raz pierwszy w Wiener Staatsoper a także debiutowała w MET w roli Madeleine w premierze Andrei Chéniera Giordana u boku Pavarottiego.

Łódzki koncert obejmował 10 arii z oper Cilèi, Pucciniego i Verdiego. Przerywnikami były intermezza z Willid i Manon Lescaut oraz uwertura do Mocy przeznaczenia. Miejscowymi filharmonikami dyrygował Carlo Montanaro.

W początkowej części występu, w ariach Adriany Io son l’umile ancella i Poveri fiori z Adriany Lecouvreur śpiewaczka najwyraźniej „rozgrzewała się”, zdarzyły się nawet dźwięki trochę niedociągnięte. Pełne dyspozycje głosowe związane z perfekcyjnym operowaniem oddechem, pozwalającym na kształtowanie długich fraz, znakomitym legato i bogatym zróżnicowaniem dynamicznym, objawiła w ariach Cio-cio-san Un bel di vedremo i Tu, tu, tu, piccolo! z Madama Butterfly a także ariach Manon In quelle trine morbide i Sola, perduta, abbandonata z Manon Lescaut.

Rewelacyjnie wypadła druga, Verdiowska część koncertu, rozpoczęta ariami Ameli Morro, ma prima in grazia i Ecco l’orrido campo z Balu maskowego. Sopranistka zafascynowała niezwykłą wprost siłą dramatycznego wyrazu podbudowanego środkami aktorskimi, szerokim wolumenem głosu i nieskazitelną techniką wokalną, przejawiającą się m.in. w perfekcyjnie realizowanych koloraturach i skokach melodycznych. Aria Elwiry Ernani, Ernani, involami! z Ernaniego oraz recytatyw i aria Ambizioso spirto tu sei Macbetto…Vieni t’affretta! z Makbeta zrobiły nieomal wstrząsające wrażenie. To był rzeczywiście śpiew o nieczęsto spotykanej sugestywności i interpretacyjnym mistrzostwie, pozwalający użyć określenia „wielka kreacja”. Na wysokości zadania stanęła też orkiestra..

Długa standing ovation wymusiła na artystce cztery bisy. Zaśpiewała m.in. nieprzewidziane w programie Pace, pace, mio Dio z Mocy przeznaczenia oraz Vissi d’arte z Toski.

More from category

Myślę, że moim powołaniem jest psychologia

Rozmowa z Marią Michalską – szesnastoletnią łodzianką, autorką powieści Cześć Braciszku wydanej przez [Read More]

Koncert w Poddębicach

W kościele p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Poddębicach odbył się interesujący – nie pierwszy już [Read More]

Historyczne organy na płycie

Ukazała się interesująca płyta z muzyką organową, będąca cegiełką przeznaczoną na zakończenie rekonstrukcji [Read More]

III Zlot Poetów

W łódzkim Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ul. Minerskiej (w gmachu i na terenie przyszkolnym) [Read More]

Koncert wśród lilii

W uniejowskiej kolegiacie odbył się koncert poetycki pt. Uniejów i jego święci z udziałem m.in. łódzkiego poety [Read More]

Interesting Sites

    Archives