Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Wednesday July 18th 2018

Brawurowa Accademia

Do najważniejszych w ostatnim okresie koncertów gościnnych w Filharmonii Łódzkiej należał, bez wątpienia, występ Accademia Bizantina – jednego z najwyżej cenionych na świecie zespołów muzyki dawnej, po raz pierwszy grającego w naszym mieście. Kilkunastoosobowa formacja, specjalizująca się w stylowym wykonawstwie na oryginalnych instrumentach muzyki barokowej, w szczególności włoskiej, powstała w 1983 roku w Rawennie. Od 1886 roku pracuje pod kierunkiem klawesynisty Ottavio Dantone. Funkcję dyrygenta Accademii pełni jej pierwszy skrzypek, Stefano Montanari.

To, co zaprezentowali Włosi w Czterech porach roku Vivaldiego, pod wieloma względami zdystansowało znane już kreacje odtwórcze, w tym wcześniejszy występ Arte dei Suonatori z Danem Laurinem. Gra odznaczała się nie tylko idealnym wprost zespoleniem brzmienia wszystkich kilkanaściorga muzyków, subtelnością frazowania, lekkością narracji i zachwycającym pięknem dźwięku osiąganym w grze z okazjonalnie tylko stosowaną wibracją instrumentów smyczkowych, ale nacechowana też była wyjątkową różnorodnością środków wyrazowych – dynamicznych, kolorystycznych, agogicznych. Można było zauważyć jeszcze wyraźniejszą, niż na płycie firmy Arts z Czterema porami roku w tymże wykonaniu, tendencję do osiągania efektów krańcowych – najdelikatniejszych pian, sugestywnych crescend, a przede wszystkim budujących dramaturgię silnych kontrastów wewnętrznych. W drugiej części Jesieni wykreowana została arcydelikatna, zamglona tkanka impresjonistyczna („pejzaż nocny”), w letniej burzy zdawały się walić prawdziwe pioruny. Niektóre efekty stały nawet na granicy przerysowania, by wymienić choćby natrętne, „wyciągnięte” na pierwszy plan dźwięki altówki w drugim ogniwie Wiosny. Montanari w roli solisty demonstrował wirtuozerię najwyższej próby, nie przerywając dosłownie ani na moment snucia pierwszoplanowego wątku, gdyż poszczególne koncerty i ich części łączył improwizowanymi kadencjami (tego również na wspomnianej płycie nie ma). Była to, biorąc pod uwagę ostateczny rezultat, interpretacja w całym tego słowa znaczeniu mistrzowska i brawurowa.

Do programu włączono też trzy Concerti grosiop. 6 Arcangelo Corellego: nr 4 D-dur, nr 10 C-dur i nr 12 F-dur. Większość wcześniejszych uwag odnosi się również i do tej części występu, należy wszakże zauważyć, że popisowe inklinacje Montanariego zmieniały w pewien sposób oblicze Concerti grossi jako gatunku, którego istotą powinien być przecież nie dialog jednego muzyka z grupą, lecz concertino z ripieno.

More from category

Pracę traktuję jako misję

Rozmowa z Tomaszem Krupą, pedagogiem Zespołu Szkół Specjalnych Nr 2 w Łodzi    Janusz Janyst – Jest [Read More]

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Nietoperza lot niewysoki

Już po raz siódmy w historii łódzkich scen muzycznych wystawiona została Zemsta nietoperza. Ta ceniona powszechnie [Read More]

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Film jako baza edukacyjna

Status kulturowego odbiorcy uzyskuje się poprzez trud i pracę, prowadzące do erudycji w sferze tekstualnej i [Read More]

Interesting Sites

    Archives