Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday February 23rd 2019

Poszerzam wciąż repertuar

Rozmowa z Andrzejem Niemierowiczem – wybitnym barytonem, solistą Teatru Wielkiego w Łodzi, wykładowcą Akademii Muzycznej i organistą w kościele Opieki św. Józefa

J.J.: – Należy Pan do czołówki polskich śpiewaków, melomani krajowi i zagraniczni znają Pana z wielu wspaniałych kreacji operowych. Podejrzewam jednak, że stosunkowo nieliczni orientują się, że od wielu lat, prawie każdej niedzieli można posłuchać Pana głosu oraz gry na organach w łódzkim kościele Opieki św. Józefa. Kiedy i jak doszło do objęcia funkcji organisty?

ANDRZEJ NIEMIEROWICZ: – Zacząłem w 1976 roku, będąc jeszcze studentem łódzkiej PWSM. Wcześniej należałem do działającego przy tej parafii zespołu, w którym grali obecni profesorowie uczelni muzycznych – m.in. Jerzy Nalepka i Jan Oberbek. Gdy odszedł z kościoła stały organista, spróbowałem go zastąpić. Początki były trudne – trzeba było dokładnie poznać liturgię oraz związany z nią repertuar. Ta praca szybko mnie jednak wciągnęła, zarówno ze względu na odmienny rodzaj kontaktu z muzyką, jak i łączący się z nim aspekt duchowy.

Słyszałem, jak w trakcie Mszy św. nie tylko śpiewa Pan i akompaniuje do śpiewu, lecz także wykonuje na organach np. preludia chorałowe Bacha lub drobniejsze kompozycje Francka.

– Staram się, w miarę możliwości, urozmaicać oprawę muzyczną nabożeństw. Wciąż zresztą doskonalę swój warsztat organisty i – jak w śpiewie – poszerzam repertuar poprzez studiowanie nowych utworów.

– Muzykę religijną uprawiał Pan też współpracując przez kilka lat ze znanym zespołem madrygalistów „Bornus Consort”.

– Formacja ta specjalizowała się w wykonywaniu chóralnych dzieł renesansowych i wczesnobarokowych. Śpiewaliśmy na przykład msze Ockeghema, Josquina des Prés czy Bartłomieja Pękiela, a więc pozycje znaczące w historii muzyki chrześcijańskiej.

– W łódzkich świątyniach występuje Pan nieraz jako solista. Gdzie najczęściej?

– Od 20 lat uczestniczę w dorocznym wieczorze kolędowym w parafii p.w. św. Alberta Chmielowskiego. Lirykę wokalną wykonuję też w „swojej” parafii. Tego typu kościelne prezentacje, którym towarzyszy atmosfera szczególnego skupienia, bardzo sobie cenię.

– W Teatrze Wielkim w Łodzi zadebiutował Pan tuż po ukończeniu z wyróżnieniem studiów wokalnych w łódzkiej uczelni oraz sukcesie na I Ogólnopolskim Konkursie Wokalistyki Operowej im. Adama Didura. To ponad 30 lat temu. Gościnnie występował Pan na wielu innych scenach krajowych, w latach dziewięćdziesiątych był Pan ponadto zaangażowany w teatrze w Wiesbaden. Które z własnych kreacji scenicznych wspomina Pan najcieplej?

– Ról nagromadziło się ponad czterdzieści, wcielałem się w różne postaci w operach Pergolesiego, Mozarta, Rossiniego, Donizettiego, Verdiego, Czajkowskiego, Pucciniego, Moniuszki (występowałem we wszystkich operach Moniuszkowskich wystawianych w Łodzi), Pendereckiego. Bardzo lubiłem śpiewać np. partię Figara w Cyruliku sewilskim Rossiniego. Czy pana Forda w Verdiowskim Falstaffie, ale właściwie każda rola dawała mi satysfakcję – tym większą, im lepiej został wystawiony cały spektakl, im bardziej kreatywny okazywał się dyrygent a zadania aktorskie wynikały z ciekawej koncepcji reżyserskiej. Obecnie z przyjemnością występuję w Opowieściach Hoffmanna Offenbacha, mam tam dwie role: Lindorfa i doktora Miracle. Jestem również Hrabią w Weselu Figara, Miecznikiem w Strasznym dworze i Podczaszyczem w Hrabinie. Z powodu złamanej w górach nogi musiałem okresowo zrezygnować z udziału w Księżniczce Czardasza, gdzie do moich zadań należy też taniec. Na szczęście, rehabilitacja dobiega końca.

– Co jakiś czas wyjeżdża Pan z teatrem na artystyczne tournée. Czy kościół przy ul. Liściastej pozbawiony jest wówczas organisty?

– Nie, gdyż organizuję zastępstwo. Obecnie jako organista pracuje ze mną dr Michał Szymaniak.

– Od kilkuilat jest Pan wykładowcą w łódzkiej Akademii Muzycznej. To kolejny powód do satysfakcji?

– Owszem. Z mojej klasy wokalnej wywodzi się już trzech dyplomantów. Jeden z nich, tenor Dominik Sutowicz, został właśnie solistą Teatru Wielkiego. Trzy kolejne głosy męskie „szlifuję” nadal jako pedagog.

– Dziękuję za rozmowę, życząc dalszych sukcesów we wszystkich dziedzinach działalności.

More from category

Mozartowskie koncerty Polish Camerata

Działająca od 1990 roku Polish Camerata jest w naszym życiu muzycznym jedną z liczących się marek. Jako [Read More]

Koncert jazzowej kameralistyki

W wypełnionej po brzegi sali koncertowej Filharmonii Łódzkiej wystąpił Atom String Quartet – znakomity [Read More]

Szydłowskie kolędowanie

Już po raz osiemnasty Gimnazjum im. Marii Konopnickiej w Szydłowie opodal Piotrkowa Trybunalskiego urządziło – [Read More]

Werliński uhonorowany

(przyczynek do historii łódzkiej sceny operowej) Tenor Roman Werliński, były solista Teatru Wielkiego w Łodzi, [Read More]

Rok Grażyny Bacewicz

W roku 2019 przypada 110. rocznica urodzin i 50. rocznica śmierci Grażyny Bacewicz, o której mówiono niegdyś, że [Read More]

Interesting Sites

    Archives