Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Tuesday May 22nd 2018

Carmen w papilotach?

Historia podążającej zawsze za swoim kaprysem, nieoglądającej się na uczucia pożądających ją mężczyzn, pięknej Cyganki Carmen i jej kochanka, owładniętego namiętnością prowadzącą ku zbrodni, Don Josego, jest już jednym z mitów europejskiej kultury. I to na pewno bardziej dzięki Georgesowi Bizetowi, autorowi operowego hitu wszech czasów, aniżeli Prosperowi Merimee, któremu zawdzięczamy literacki pierwowzór opowieści.

Teatr Wielki w Łodzi, włączając po raz kolejny, i to po krótkiej przerwie, tę operę do swego repertuaru, nie wyróżnił się wcale tą decyzją spośród innych placówek operowych na całym świecie. Carmen po prostu musi być na scenie obecna niemal stale – tego domaga się publiczność. Ona, znając dobrze dzieło, uwielbia je – pewnie również dlatego, że będąca symbolem kobiety wyzwolonej tytułowa bohaterka, jak i ucieleśniający wizję życiowego sukcesu torreador Escamillo, współgrają z aktualną „filozofią życia”.

Publiczność ma też zapewne dość wyraźnie sprecyzowane wyobrażenie o, jak się dziś powiada, image`u głównych bohaterów – postaci, trzeba przyznać, nader charakterystycznych. Czy w najnowszej realizacji, firmowanej od strony reżyserskiej przez Laco Adamika, ten wizerunek okazał się przekonujący? Śmiem wątpić. Agnieszka Makówka, mezzosopran o szlachetnej skądinąd barwie i wyrównanym w poszczególnych rejestrach brzmieniu głosu, nie dość, że nie była wystarczająco ekspresyjna wokalnie, to jeszcze ewidentnie słaba ruchowo – przydałby się zapewne przed przyjęciem roli kurs tańca hiszpańskiego. A do tego ta ozdoba noszona przez nią przez pierwszą połowę spektaklu na głowie – z dalszych rzędów kojarząca się z …papilotami! Zupełnie nijako, i to zarówno z powodu zbyt małej nośności barytonu (barwowo, przyznaję, również ciekawego), jak i braku nasycenia budowanej postaci potrzebną w tym wypadku charyzmą, ukształtował się sceniczny image Escamilla, w którego wcielił się Zenon Kowalski. Scena z kupletami przeszła niemal bez wrażenia. Trzeci zaś główny bohater, Don Jose śpiewany przez Krzysztofa Bednarka, wokalnie wprawdzie nie zawiódł (któryż to raz z rzędu słuchaliśmy rzeczonego tenora w tej właśnie roli?), jednak ociężałość jego scenicznych działań, owo „przemieszczanie się z miejsca na miejsce”, nie mogło, bynajmniej, zafrapować.

Całość przedstawienia zaczęła się nader efektownie, również dzięki scenografii Milana Davida. Piętrowa fabryka z ogromnymi, umożliwiającymi „podgląd” oknami, stała się dodatkowym planem akcji, bardzo dobrze zresztą wykorzystanym. Dynamicznie wypadła scena z udziałem dzieci, lecz już pierwsze wyjście robotnic z fabryki i ich zastygnięcie w schematycznej, „typowej” dla operowego chóru konfiguracji, nie rokowało najlepiej. I rzeczywiście, wizualna atrakcyjność i reżyserska pomysłowość scen miały już potem tendencję raczej spadkową.

Chór, przygotowany przez Marka Jaszczaka, śpiewał w sumie nieźle, nie biorąc pod uwagę niespójności brzmieniowych sekwencji „męskiej” w akcie trzecim. Z niewymienionych dotychczas solistów dobrze zaprezentowali się m.in. Dorota Wójcik jako Micaela (choć nieco za dużą miała wibrację), czy Andrzej Kostrzewski jako Morales (aczkolwiek mniej ciekawe były u niego, jak zwykle, wokalne „góry”). Podobać się mogli śpiewacy najmłodsi: utalentowana aktorsko sopranistka Małgorzata Kulińska (Frasquita) oraz w szybki i zauważalny sposób „dojrzewający” w swych kolejnych, wokalnych kreacjach, bas Rafał Pikała (Zuniga). Bardzo sprawnie, z większą, niż w wielu innych, premierowych okolicznościach dyscypliną, zagrała orkiestra pod batutą Tadeusza Wojciechowskiego, co też godzi się z satysfakcją odnotować.

More from category

Big-band Teatru Muzycznego

Teatr Muzyczny w Łodzi zaprosił na pierwszy koncert z planowanej serii „Klasycy big-bandu”.  Bohaterem [Read More]

Nietoperza lot niewysoki

Już po raz siódmy w historii łódzkich scen muzycznych wystawiona została Zemsta nietoperza. Ta ceniona powszechnie [Read More]

Staram się poszerzać swoje umiejętności

Rozmowa z Marzeną Konowalską – śpiewaczką, organistką, autorką pieśni religijnych Janusz Janyst – Ma [Read More]

Film jako baza edukacyjna

Status kulturowego odbiorcy uzyskuje się poprzez trud i pracę, prowadzące do erudycji w sferze tekstualnej i [Read More]

Rozśpiewany festiwal

Ważny dla kultury muzycznej i mający ogólnopolski zasięg Łódzki Festiwal Chóralny Cantio Lodziensis odbył się [Read More]

Interesting Sites

    Archives