Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Saturday December 15th 2018

Łodzianin Geyer

Historia naszego miasta, o wiele przecież młodszego od Kalisza czy Krakowa, jest wyjątkowa, jeśli chodzi o tempo powiększania się całej aglomeracji. Z osady liczącej na początku XIX wieku kilkuset mieszkańców Łódź przeobraziła się w metropolię mającą ich w przededniu II wojny światowej prawie siedemset tysięcy. Zasadniczy wpływ na tę dynamikę wywarł, znajdujący tu dla siebie dogodne warunki rozwoju, przemysł włókienniczy.

W Łodzi powstały wielkie kombinaty zatrudniające po kilka tysięcy robotników, stosujące nowoczesne technologie i eksportujące wyroby na rynki zagraniczne. Firmy te obejmowały zresztą swoich pracownikowi opieką socjalną – współfinansowały kasy chorych, budowały domy, otwierały szkoły, wspierały fabryczne organizacje sportowe i kulturalne. Od 1945 roku, po upaństwowieniu, funkcjonowały nadal.

W Centralnym Muzeum Włókiennictwa czynna była nie tak dawno interesująca wystawa poświęcona najstarszej i najdłużej działającej w naszym mieście fabryce wyrobów bawełnianych. Tytuł wystawy brzmiał: „Dawne Zakłady Ludwika Geyera 1828-2002”.

Warto przypomnieć, że zakłady te w początkowych latach stanowiły zarazem największą łódzką firmę przemysłową, w niej też zainstalowano nowoczesną na owe czasy, sprowadzoną z Wiednia, maszynę do drukowania perkali napędzaną kieratem konnym, a następnie pierwszą w mieście maszynę parową. Już w połowie stulecia przedsiębiorstwo zyskało status jedynej w Łodzi, w pełni zmechanizowanej fabryki uwzględniającej wszystkie fazy produkcji tkanin bawełnianych. Pracowały tu trzy maszyny parowe napędzające przędzalnię z ponad 20 tysiącami wrzecion i tkalnię z 168 mechanicznymi krosnami. W drukarni funkcjonowało pięć maszyn walcowych.

Przed I wojną światową zakłady mogły się pochwalić ponad 50 tysiącami wrzecion, 184O krosnami i 8 maszynami drukarskimi. Do napędu służyło 7 maszyn parowych, także liczne silniki elektryczne. Rocznie produkowano tkaniny o wartości 8,7 mln rubli, co lokowało zakłady na trzeciej pozycji, tuż za przedsiębiorstwami Scheiblera i Poznańskiego. Wojna spowodowała dewastację. Na burzliwą historię firmy składały się więc nie tylko wzloty, ale i upadki, z trzykrotnym ogłoszeniem upadłości włącznie. Dwie pierwsze udało się przezwyciężyć. Dopiero ostatnia upadłość, z roku 2002, a wiec dotycząca już Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Eskimo”, okazała się ostateczna.

Wspomniana wystawa, oparta na zbiorach Działów Historii Włókiennictwa oraz Tkaniny Przemysłowej a przygotowana przez Piotra Jaworskiego, Lidię Maćkowiak-Kotkowską oraz Katarzynę Łebek, składała się z dwóch części. Historyczna ukazała dokumenty. Do najstarszych należy kontrakt osiedleńczy przybyłego z Saksonii Ludwika Geyera. Można było popatrzeć na dokumentację ilustrującą skalę produkcji i zatrudnienia w poszczególnych okresach, plany architektury fabrycznej a także świadectwa pracy, legitymacje i fotografie pracowników.

Część druga, dotycząca produkcji, prezentowała rozmaite tkaniny oraz bogate wzornictwo. Księga wzorów z początku XX wieku zawiera ponad 1300 projektów – są na tyle ciekawe, że wiele można uznać za ponadczasowe. W dekoracji tkanin stosowano niekiedy łączenie dwóch technik zdobniczych – żakardu i druku. Ekspozycja uwzględniła historyczne przemiany wzornictwa, nawiązującego np. do secesji, Art Déco, ornamentyki Wschodu. Wśród eksponatów, poza modelem maszyny parowej, krosnem, stołem drukarskim, czy maszyną do szycia, znalazła się walizka komiwojażera z bogatym asortymentem wyrobów. Dużą ciekawostkę stanowił film dokumentalny z roku 1926, przedstawiający pracę w fabryce włókienniczej. Nakręcony został wprawdzie w Pabianicach, lecz z fabryką Geyera zgadzają się detale architektury i wyposażenia. Najmłodszych modły szczególnie zainteresować stemple, stwarzające okazję do własnoręcznego odbijania wzorów.

Z okresu PRL-owskiego zachowały się wyroby gotowe – suknie damskie, chusty, koce, a nawet torby ekologiczne, dziś znów będące w modzie.

To ważna wystawa, bo dotycząca niebłahej cząstki historii „Ziemi Obiecanej”.

 

More from category

O filmowych festiwalach i nie tylko

Już pod koniec ubiegłego stulecia Maryla Hopfinger twierdziła, że kultura współczesna zyskała charakter [Read More]

Wyśpiewane dzieje

Z Jerzym Wolniakiem – reżyserem, śpiewakiem, pedagogiem, animatorem kultury, rozmawia Janusz Janyst – [Read More]

Diariusz Dariusza

Całkiem niedawno wpadł mi w ręce zbiór wierszy Dariusza Wolniakowskiego pod niepozbawionym dowcipu tytułem [Read More]

Wypowiadam się dźwiękami i ruchem

Rozmowa z Justyną Stopnicką – muzykoterapeutką, tancerką, instruktorką tańca oraz fitness, czyli nowoczesnych [Read More]

Małe ojczyzny dla Ojczyzny wielkiej

Zapatrzone w „postępową” Europę rodzime środowiska liberalno-lewicowe miały w ostatnim okresie swój [Read More]

Interesting Sites

    Archives