Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Friday September 21st 2018

Sygnał alarmowy wyartykułowany

Czasy obecne charakteryzują się ogromnym natężeniem wszelkich przekazów informacyjnych i publicystycznych. Informacja – przybierająca w skrajnych wypadkach postać permanentnego i zniewalającego „szumu” – stała się niejako krwiobiegiem współczesnego świata. Rynek mediów – nośników informacji – ciągle się rozrasta i jest areną ostrych walk o odbiorcę.

Jakość pracy dziennikarzy pozostawia coraz więcej do życzenia. Nierzadko tworzony pod określone potrzeby przekaz zastępuje obiektywną informację oraz wyważoną, opartą na faktach, publicystykę. Argumenty ”dopasowuje się” do przyjętej z góry tezy. Swobodnie żongluje się danymi. Pytania zadaje się rozmówcom w sposób sugerujący odpowiedź. Kurczy się zwykła zawodowa sumienność i uczciwość. Nawet kultura słowa obniża się wyraźnie.

Według Zygmunta Chabowskiego, prezesa Łódzkiego Oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, na takie uprawianie dziennikarstwa nie można już nie reagować. Chęć zastanowienia się nad tym, dlaczego właściwie tak się dzieje, a jednocześnie próba przypomnienia podstawowych wartości, którym każdy dziennikarz powinien służyć, stały się dla Łódzkiego Oddziału KSD impulsem do zorganizowania I Ogólnopolskiej Konferencji: Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem. Odbyła się ona 27 października 2007 roku w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi pod patronatem abp metropolity łódzkiego Władysława Ziółka, wojewody Heleny Pietraszkiewicz oraz prezydenta Łodzi – Jerzego Kropiwnickiego.

Zamiarem organizatorów nie było analizowanie samego pojęcia prawdy na płaszczyźnie epistemologicznej i semantycznej, zastanawianie się nad jej kryteriami. Jako w pełni wystarczającą przyjęto, niejako w domyśle, koncepcję klasyczną: veritas est adequatio rei et intellectus.

Konferencja podzielona została na dwie części. Pierwsza, przebiegająca pod hasłem Dziennikarz świadkiem prawdy, obejmowała sześć dwudziestominutowych wykładów, których zamknięcie stanowiły każdorazowo odpowiedzi na pytania z sali. Nagromadzenie tematycznych wątków okazało się wyjątkowo duże. Odnotować można więc tylko nieliczne myśli. Prof. Krystyna Czuba w wystąpieniu zatytułowanym Prawda – fundamentem etyki dziennikarskiej zwróciła uwagę przede wszystkim na to, że prawda czyni człowieka wolnym, można mówić nawet o przymierzu między prawdą a wolnością. Aczkolwiek, gdy wolność jest absolutyzowana, co dla naszych czasów jest dość charakterystyczne, prawda zostaje zepchnięta na drugi plan. Dla ludzi mediów najważniejsze jest zawsze służenie prawdzie, a nie posługiwanie się nią dla jakichś celów, bo wówczas może stać się ona półprawdą. Za pytanie podstawowe uznać należy nie „co?”, tylko „dlaczego?”. Wiele zależy od sumienia, z tym zaś bywa różnie. Smutne jest, że dziennikarz, któremu zarzucono kłamstwo nie ponosi obecnie żadnych konsekwencji.

W wykładzie Dziennikarz – świadkiem prawdy czy wyrazicielem opinii? prof. Piotr Jaroszyński rozważał kwestię dziennikarskiej wiarygodności i odpowiedzialności. Praca dziennikarza może być zdehumanizowana, gdy bezwolnie przekazuje on opinie sugerowane przez właścicieli gazety, stacji radiowej, telewizyjnej. Oczywiście, wiarygodności należałoby też oczekiwać od tychże właścicieli. Wielu z nich interesuje jednak tylko sukces rynkowy, za wszelką cenę. Częstym procederem jest manipulacja – skuteczna, bo polegająca na subtelnym dozowaniem kłamstwa. Może polegać na tym, że jedne fakty się eksponuje, inne pomija. Liczni dziennikarze po prostu sprzedają swe umiejętności, prawda już przestała ich interesować. Tym bardziej ci rzetelni powinni dbać o wysoki poziom warsztatowy.

Nad kwestią Dziennikarz – wyraziciel opinii czy najemnik słowa? – zastanawiał się prof. Bogusław Wolniewicz. Bywa, że dziennikarska praktyka zgoła niewiele ma wspólnego z prawdą. Bo też dziennikarz często nie sta nowi samodzielnego podmiotu. W lepszej wersji jest on wyrobnikiem słowa – pisze to, na co mu pozwolą, w gorszej zaś – najemnikiem, gdy to samo robi wbrew swym zapatrywaniom. Czwartą władzą nie są dziennikarze, ani nawet konkretne media, lecz ich anonimowe, trudne do zlokalizowania, centra dowodzenia. Kogo reprezentują bezosobowe spółki, korporacje – na ogół nie wiadomo. Jedyną nadzieją demokracji jest wielość mediów działających niezależnie od siebie, a nawet przeciw sobie, wbrew coraz bardziej oczywistym dążeniom do ich unifikacji w duchu politycznej poprawności i kosmopolitycznego libertynizmu. Potrzebna jest zatem medialna „kakofonia” zamiast eufonii, potrzebny jest policentryzm – wielość centrów dowodzenia trzymających się nawzajem w szachu.

Prof. Jerzy Robert Nowak podjął temat Ataków na patriotyzm w polskich mediach, uznając że w ostatnich dziesięcioleciach patriotyzm został w naszym kraju bardzo osłabiony. Przyczyną była postawa władz PRL i mediów wobec nich służalczych, walczących z narodową tradycją i fałszujących historię. Odbudowa patriotyzmu nastąpiła w okresie Solidarności, jednak później przyszła nowa fala działań wymierzonych w polskość, poniżających nierzadko rodaków. Miało to doprowadzić do ich niskiej samooceny i w rezultacie zgody, by inni brali nasze sprawy w swoje ręce, by bez przeszkód przejmowali przedsiębiorstwa, banki. Znaczącą rolę w tym procederze odegrały rodzime „lumpenelity”.

O prasie katolickiej w PRL mówił prof. Jan Żaryn. Wydawnictwa katolickie nie podlegały totalitarnemu sterowaniu przez Wydział Prasy KC PZPR, cenzurę oraz dyspozycyjnych redaktorów. W latach 1945-48 wypracowano wiec odrębny system kontroli, a następnie „niszczenia przeciwnika”. Dochodziło do bezzasadnych aresztowań członków redakcji, współpracowników zastraszano, wiele pism zmuszono do zawieszenia działalności. Ostały się tylko te, które balansowały między „zgodą na reżim” a niezależnością. Władze poprzez koncesje wyznaczyły zakres funkcjonowania prasy katolickiej. Przełom nastąpił dopiero w 1980 roku, duże znaczenie miała też ustawa z lipca roku 1981, zmuszająca władzę komunistyczną do ujawniania ingerencji cenzorskich. W pismach katolickich tych ingerencji było bez liku. Ich zaznaczanie legitymizowało te tytuły w konfrontacji z mediami komunistycznym.

Kończące pierwszą część konferencji wystąpienie ks. prof. Jerzego Bajdy pt. Słowo jako świadectwo, w dużej części odnosiło się do teologicznych, ale także etycznych aspektów komunikacji międzyludzkiej. Wypowiadane słowo może budować albo niszczyć. Dziś, niestety, powstało coś na kształt werbalnego przemysłu i zanikło poczucie godności słowa. Zbyt często odrywa się ono od prawdy, stanowi także element siły oddziałującej na ludzką masę, wymuszając kierunek myślenia. Stosowane są różne metody manipulacji. Siła nacisku powiększa się przez łączenie słowa z obrazem, oddziałującym na wyobraźnię i podświadomość. Tragiczna forma zniewolenia słowa polega na używaniu go do zniewolenia osoby, którą poddaje się dyktatowi pozornych autorytetów oraz politycznej poprawności.

W czasie przerwy można było obejrzeć interesującą wystawę, przygotowaną przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi, poświeconą propagandowej walce z Kościołem prowadzoną przez reżimową prasę PRL-owską.

Druga, popołudniowa część konferencji, opatrzona hasłem Dziennikarz w realiach codzienności, przybrała postać panelu. Organizatorzy przewidzieli udział sześciorga zaproszonych wcześniej publicystów, dopuszczając zarazem możliwość głosów z sali. Zakres poruszanej problematyki znów był bardzo szeroki. Dyskusyjne forum zainaugurowała red. Ewa Polak-Pałkiewicz zwracając uwagę, że marksizm nie zniknął z naszego życia. Rezygnując bowiem ze swego tradycyjnego pola, jakim zawsze były dlań stosunki ekonomiczne, przeniósł się w sferę kulturową. Wygenerował relatywistyczną ideologię postmodernistyczną, która w dużym stopniu opanowała media.

Red. Antoni Zięba nisko ocenił media publiczne z powodu szerzącej się w nich autocenzury pracowników, uniemożliwiającej rzeczowe i obiektywne potraktowanie niektórych tematów, takich, jak choćby obrona życia poczętego, lub edukacja seksualna.

Własną, obszerną listę zagadnień programowo ignorowanych w środkach społecznego przekazu, przedstawił red. Lech Jęczmyk. Do pytań łagodniejszych w tym zestawie należała indagacja dotycząca agentów Gestapo, wysługujących się później służbom komunistycznym.

Rozmaite dziennikarskie manipulacje scharakteryzował prof. Andrzej Janusz Zybertowicz, zaczynając od praktyki wyrywania wypowiedzi z kontekstu, szukania sensacji tam, gdzie jej nie ma, a kończąc na niejawnym nagrywaniu przeprowadzanych rozmów, unikaniu autoryzacji i wykorzystywaniu w publikacjach „podchwyconych” opinii prywatnych.

Red. Jan Engelgard poruszył kwestię uzależnienia mediów od nowych mocodawców i obniżania się etyki dziennikarskiej. Jako jeden z drastycznych przykładów podał wykonywanie „zleceń” od sponsorów politycznych na konkretną osobę: „macie człowieka, fakty musicie dobrać”.

Mocny akcent końcowy stanowiła wypowiedź red. Krzysztofa Wyszkowskiego. Na rynku polskich mediów, po ich sprywatyzowaniu na rzecz postkomunistów, wszystko już stracone. Nie ma właściwie środków komunikacji niezależnych w sensie kapitałowym i politycznym. Polska prasa jest zdominowana przez obce monopole, co w innych krajach Europy byłoby zupełnie nie do pomyślenia. Brak nawet wstępnego pomysłu na odzyskanie mediów dla Polaków.

Jak widać, nakreślony podczas łódzkiej konferencji obraz rodzimych publikatorów (bo taką też nazwę mass mediów niegdyś lansowano), a zarazem diagnoza etycznego poziomu dziennikarstwa, okazały się mało optymistyczne. Zawarta w tytule sesji opozycja prawdy i kłamstwa implikowała najczęściej sądy ostre, świadczące o tym, że prawda w działalności medialnej nazbyt często jest w defensywie. Potwierdzenie znalazło zatem wcześniejsze, wyjściowe rozpoznanie sytuacji, decydujące o całym przedsięwzięciu. Czy przypomnienie o pryncypiach i wskazanie wielu istotnych przyczyn zła cokolwiek może zmienić? W to chciałoby się wierzyć, aczkolwiek wierzyć trudno. Tak czy inaczej, sygnał alarmowy dla polskich mediów został wyraźnie wyartykułowany.

More from category

Angela Gheorghiu w Łodzi

Na scenie łódzkiego Teatru Wielkiego, w nadzwyczajnym koncercie wieńczącym obchody 50-lecia  placówki, [Read More]

W kręgu filmowego dokumentu

Nikt nie ma dziś wątpliwości co do tego, jak ważnym fenomenem kulturowym jest film dokumentalny. A jego specyfika [Read More]

Życie seksualne lemingów czyli „ostry” Ziemkiewicz

W zeszłym roku, nakładem lubelskiej Fabryki Słów, wydany został kolejny zbiór felietonów politycznych Rafała [Read More]

Słowo i muzyka u Jezuitów

Już po raz siódmy odbył się w Łodzi Międzynarodowy Festiwal „Słowo i muzyka u Jezuitów”, zorganizowany [Read More]

Rzecz o cierpieniu

W Domu Literatury w Łodzi odbyło się spotkanie z Urszulą Kowalską, autorką wydanego niedawno przez [Read More]

Interesting Sites

    Archives