Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Tuesday September 19th 2017

Zasłanianie historii stołem

Jak się okazuje, przeciętnego łódzkiego miłośnika muzyki i tańca artystycznego nawet podczas spektaklu w teatrze może „dopaść” polityka…

Jedną z najważniejszych prezentacji w ramach XIV edycji organizowanego pod kierownictwem artystycznym ks. Waldemara Sondki Festiwalu Kultury Chrześcijańskiej był występ Polskiego Teatru Tańca na scenie Teatru Powszechnego. Poznański zespół, dobrze w Łodzi znany, przyjechał tym razem ze spektaklem Alexanderplatz Pauliny Wycichowskiej do muzyki Jana A.P. Karczmarka. Tuż przed Świętem Niepodległości łodzianie mogli obejrzeć balet mający treść nawiązującą do najnowszej historii Europy Środkowej, ze szczególnym uwzględnieniem upadku Muru Berlińskiego i obrad Okrągłego Stołu. Wiadomo, że świat coraz częściej utożsamia przemiany ustrojowe we wspomnianym regionie właśnie z runięciem Muru, zapominając o roli, jaką odegrała Solidarność. Szkoda, że Paulina Wycichowska nie wykorzystała szansy na przekazanie ważnej dla nas prawdy historycznej.

Choreografię determinowały kompozycje Karczmarka. W szatni po spektaklu słyszałem zachwyty nad muzyką, nie pochodziły one jednak od osób bywających w filharmonii. Muzyka ta – dobrze sprawdzająca się jako uzupełnienie obrazu filmowego – nie może być, przynajmniej na dłuższą metę, interesująca w autonomicznej prezentacji koncertowej, także jako „podkład” do baletu, mający pełnić rolę formotwórczą w trwającym ponad godzinę spektaklu. Bo też funkcjonując tu na zasadzie montażu bardzo podobnych (w danym wypadku męczących powierzchowną patetycznością) odcinków nie reprezentuje sobą integralnej formy w tym rozumieniu, co dowolna symfonia, ale także „autorska” muzyka baletowa (np. Święto wiosny Strawińskiego). Produkcje dźwiękowe Karczmarka są przy tym dość ubogie w sensie kształtowania melodyki, a już szczególnie harmoniki, opierają się bowiem na środkach warsztatowych niewykraczających w zasadzie poza to, co charakteryzuje sprawnie zrealizowane przeboje rozrywkowe. Jest to więc twórczość z tej samej półki, co stanowiące zlepek piosenek pseudooratoria Rubika adresowane do konsumentów popkultury.

Można żałować, że młoda Wycichowska nie ujawniła głębszych zainteresowań muzycznych. Brak – jako źródła choreografii – zintegrowanej w dużym odcinku czasowym architektoniki dźwiękowej nie sprzyjał budowaniu logiki narracji ruchowej w aspekcie maksi formy, logiki wykraczającej poza (ciekawie zresztą ukształtowane) sceny. Spełnienie tego warunku oznaczałoby już wszakże dojrzałość artystyczną choreografa, a przecież Paulina Wycichowska jest dopiero w tej roli na starcie. Wzorem mamy, Ewy, zmierza natomiast wyraźnie w kierunku łączenia z baletem całego bagażu treści semantycznych. Dobrze, że ustrzegła się tego, co Wycichowską seniorkę zaprowadziło w ostatnim okresie (a myślę np. o XX. i XXI. Spotkaniach Baletowych) na artystyczne manowce, polegające na grawitowaniu w stronę wątpliwego „teatru ruchu”, na zastępowaniu tańca w dużym stopniu pantomimą, niby aktorstwem, rozgrywaną na scenie „medytacją” itp. Paulina oparła Alexanderplatz na tańcu, i za to jej chwała! Wykazała przy tym sporą wyobraźnię zarówno w budowaniu w technice modern partii solowych, ansamblowych, pas de deux (to jedno, męskie, z początku akcji, obrazujące kata Stasi/SB oraz jego ofiarę, na pewno pozostanie w pamięci), jak i w kształtowaniu zadań dla corps de ballet. Wiele było oryginalnych rozwiązań, układy odznaczały się żywiołowością, emanowały energią. Podkreślić też trzeba walory wykonawcze. Polski Teatr Tańca – personalnie odmłodzony, zachwycający urodą i wdziękiem dziewczyn – wzbudza dziś, tak jak w swych najlepszych larach, uznanie dla możliwości technicznych i wyrazowych całej roztańczonej kompanii. I te właśnie – nie „treściowe”, lecz „formalne” – elementy realizacji warto w przyszłości wzmacniać i pielęgnować.

Eksponowanie Okrągłego Stołu jako dobrodziejstwa nie przysłużyło się spektaklowi. Można by zapytać, z czego ono wynikło. Są dwie możliwości (obie złe). Albo z faktycznych zapatrywań politycznych młodej artystki, albo w ogóle z ich braku (co dla mnie, znającego nie najgorzej środowisko artystyczne, wydaje się równie prawdopodobne). Okrągły Stół –  w niemałym przecież stopniu szkodliwy dla ostatniego dwudziestolecia w naszym kraju, bo będący porozumiem „czerwonych” z „różowymi” (porozumieniem uwłaszczającym PZPR-owską nomenklaturę, pozostawiającym wpływy dawnych służb specjalnych, uniemożliwiającym lustrację) – w Alexanderplatz, zgodnie z zamysłem scenografa, Franza Dittricha, symbolizowany był przez ustawiony na przedzie sceny walec (drenę?), skutecznie zasłaniający wiele z tego, co się działo. To dla widzów strata, bo, jak wspomniałem, taniec okazał się ciekawy. Z pochwał musi być wszakże wyłączona jedna z ostatnich scen, stanowiąca choreograficzną kulminację, a pokazująca „społeczeństwo” zmierzające ku światłu…Scena ta w kontekście „okrągłostołowym” nabrała po prostu cech historyczno-politycznego kiczu.

           *      *      *

PRZYGODA NA CAŁE ŻYCIE

 Rozmowa z Mileną Bartoszewską – uczennicą Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnella w Łodzi, laureatką Międzynarodowego Konkursu Choreograficznego w Bytomiu

 JANUSZ JANYST: – Nie było łatwo umówić się na rozmowę, okazuje się, że w Szkole Baletowej codziennie masz zajęcia do godziny 17. Czy nie zazdrościsz rówieśnikom wolnego czasu?

 MILENA BARTOSZEWSKA: – Jestem przyzwyczajona, że lekcje trwają długo. Gdybym wracała do domu np. o 14-ej, to chyba czegoś by mi brakowało, czułabym się chyba trochę nieswojo.

– Z tego wynika, że kochasz to, co robisz. Co mobilizuje Cię do pracy – marzenia o karierze?

 – Pragnę osiągnąć zawodowy sukces i nie wstydzę się tego. Niech to się nawet nazywa karierą. Taką postawę uważam za naturalną konsekwencję decyzji wstąpienia do Szkoły Baletowej.

– Które lekcje są dla Ciebie najciekawsze?

– Oczywiście, zajęcia z tańca: klasycznego, charakterystycznego, współczesnego. W tańcu współczesnym jestem zakochana, ale bardzo lubię i doceniam klasykę, bo to fundament umiejętności technicznych – konwencja kształtująca miękkość, subtelność ruchów i harmonijnie rozwijająca ciało.

– A co jest fascynującego w tańcu modern?

– Swoboda, która się z nim wiąże, zarówno w pokonywaniu przestrzeni i barier fizycznych, jak i ewentualnych zahamowań tkwiących w psychice.

– Na przełomie stycznia i lutego 2010 roku, na Międzynarodowym Konkursie Choreograficznym w Bytomiu zajęłaś II miejsce.

 – Miałam w duecie z koleżanką wykonać naszą wspólną choreografię, jednak koleżanka na tydzień przed konkursem skręciła kostkę. Postanowiłam nie rezygnować i szybko przygotowałam własną choreografię do piosenki Leslie Feist Honey, Honey – w jakiś sposób odzwierciedlającej stan mej duszy. W układzie spróbowałam dać syntezę swoich umiejętności technicznych w zakresie tańca współczesnego, uwzględniając też pewne elementy gimnastyki artystycznej, z którą przez jakiś czas miałam do czynienia przed pójściem do Szkoły Baletowej.

– Jaka była konkurencja w Bytomiu?

 – Wystąpiło około trzydzieściorga uczestników konkursu, w tym część z zagranicy. Oglądanie występów stanowiło ciekawe doświadczenie.

– Wiem, że brałaś też udział w innych konkursach.

 – Wspomnę o współzawodnictwie sprzed trzech lat, czyli Konkursie Młodych Tancerzy w Gdańsku. Udało mi się wtedy zdobyć najwyższą ze wszystkich uczestników notę z tańca współczesnego. Nagrodzona została wykonywana przeze mnie choreografia Bogumiły Szaleńczyk do muzyki z filmu Gladiator.

– Na pewno ważny był dla Ciebie niedawny, Międzynarodowy Festiwal Choreografii Współczesnej w Witebsku.

 – W tej imprezie, mającej również charakter konkursu, brali udział profesjonalni artyści z Białorusi, Rosji, Ukrainy, Mołdawii, Chin, Japonii, Szwajcarii, Włoch i Chile. Mój udział był dla mnie niezapomnianym przeżyciem i kolejnym, ważnym doświadczeniem. Jestem dumna, że przy tak silnej konkurencji zawodowców reprezentujących bardzo wysoki poziom, dostałam się do finału. Wykonywałam ciekawą choreografię Anh Ngoc Nguyena pt. Pierwsze kroki, metaforycznie obrazującą przejście od wstępnej, niepewnej fazy działania do, podbudowanej wiarą w siebie, swobody. Ogromną satysfakcję dało mi to, że na tym prestiżowym konkursie mogłam reprezentować swoją Szkołę, województwo i Polskę. Byłabym szczęśliwa, gdyby ta możliwość jeszcze się powtórzyła.

– Następny Festiwal w Witebsku zaplanowany jest za dwa lata, kiedy będziesz klasie maturalnej. Czy wcześniej zamierzasz brać udział w innych konkursach?

 – Teraz przygotowuję się do Ogólnopolskiego Konkursu Baletowego im. Wojciecha Wiesiołłowskiego w Gdańsku. Impreza odbędzie się w marcu. Tuż przed nią przewidziana jest w łódzkim Teatrze Wielkim gala Szkoły Baletowej, na której zaprezentują się dyplomanci oraz uczniowie. Ja mam przedstawić układ wykonywany w Witebsku.

 – Co zamierzasz robić po maturze?

 – Chciałabym połączyć pracę artystyczną ze studiami. Zastanawiam się jeszcze nad wyborem kierunku. Na razie koncentruję się na tańcu, a jako ważną część edukacji traktuję wakacyjne wyjazdy na warsztaty poświęcone tańcowi współczesnemu.

– Czy z pracą młodej tancerki, która nie może przecież nie myśleć o osiągnięciu idealnego image’u scenicznego, łączy się reżim …w odżywianiu się?

– Systematyczny wysiłek fizyczny sprawia, że nie muszę narzucać sobie specjalnych rygorów kulinarnych. Zdarza mi się wręcz „poszaleć”, że wspomnę choćby o moich ulubionych lodach z bitą śmietaną…

– Gdyba jakaś młodsza koleżanka poprosiła Cię o radę, czy warto poświęcić się baletowi…

 – …odpowiedziałabym bez wahania, że warto. Uważam, że taniec to wspaniała przygoda na całe życie.

More from category

Od czystej formy do choreografii faktu

Organizowane co dwa lata przez Teatr Wielki w Łodzi Spotkania Baletowe są przedsięwzięciem artystycznym najwyższej [Read More]

Energetyczne balety

Na zakończenie minionego sezonu artystycznego łódzki Teatr Wielki przygotował ciekawą premierę baletową, [Read More]

Koncentracja pierwiastka radości

Taniec i rytm to moje żywioły, mówi JOANNA WOLAŃSKA – tancerka, rytmiczka, choreograf, pedagog w Zespole [Read More]

Jako artysta czuję się spełniony

Rozmowa z ROBERTEM SARNECKIM, artystą baletu Teatru Muzycznego w Łodzi Janusz Janyst: – Teatr Muzyczny [Read More]

Limeryki dla Karoliny Rejnus

napisane po premierze baletu Kobieta z wydm, wystawionego przez Teatr Muzyczny w Łodzi   Nie byłem dzisiaj na [Read More]

Interesting Sites

    Archives