Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Wednesday August 12th 2020

Wiersze broniące wartości

Łódzkie Wydawnictwo Primum Verbum opublikowało ostatnio tomik poetycki Aliny Makowskiej pt. Od(blaski) i od(cienie). Wyboru wierszy i opracowania całości dokonała – współpracująca z „Aspektem Polskim” – Emilia Zimnica-Kuzioła.

Zimnica-Kuzioła reprezentuje Katedrę Socjologii Sztuki i Edukacji Uniwersytetu Łódzkiego, ma na swym koncie prace naukowe z zakresu socjologii teatru oraz socjologii religii, w publicystyce zajmuje się różnymi nurtami kultury. Włączenie się w promocję – na poziomie wydawniczym – dorobku Aliny Makowskiej wydaje się uzasadnione.

O poetce tej czytelnik dowiaduje się z króciutkiej notki, że będąc filologiem pracuje zawodowo jako pedagog. W omawianym tomiku znalazło się ponad 40 utworów, a może raczej utworków. W jednej czwartej całego zestawu rozpoznać można rygorystycznie potraktowane – biorąc pod uwagę 17-sylabowy rozmiar i układ wersów 5+7+5 – haiku, np. doba za krótka/ spieszymy się do szczęścia/ życie za krótkie. Wyróżniający się długością wiersz Eros i Psyche ma 36 wersów. W każdym wypadku dopracowana została forma wypowiedzi a stosowane rymy dalekie są od banalności.

Autorkę interesuje szeroko pojmowana problematyka egzystencjalna. Jako swoisty manifest broniący wartości, wiary religijnej, a wiec w istocie człowieczeństwa, można potraktować umieszczony na początku wiersz Wolę być (wolę być bytem nieziemskim/ niż tylko gatunkiem i ssakiem). Makowska zaleca życie niespieszne, w którym miłość buduje najtrwalej. Męsko-damska miłość bliska jest autorce w stylu retro, bo w niej jest miejsce i na listy – papierowe ptaki. Miłość w różnych odcieniach pozwala przezwyciężyć tragizm i nędzę świata a w efekcie skupić się na aspektach pozytywnych.

Czytelnik znajdzie w tomiku odwołania do tradycji literackiej, do muzyki, rzeźby, ale też do przyrody. Interesujące kompozycje graficzne z pogranicza abstrakcji pojawiają się w postaci kilkunastu reprodukcji prac Andrzeja Widelskiego. Jedna z nich umieszczona została na okładce, pozbawionej wszelako jakiegokolwiek napisu (?) – choćby tylko tytułu książeczki. À propos – czy ów tytuł bardziej przekonujący nie byłby w zapisie: (Od)blaski i (od)cienie?

Z poezją „do ludzi”

Rozmowa z Witoldem Smętkiewiczem, poetą i animatorem kultury

Janusz Janyst: – Jaka tematyka jest dla Pana jako twórcy tematyką numer jeden?

Witold Smętkiewicz: – Niewątpliwie, od samego początku mojej działalności poetyckiej najważniejsza jest dla mnie tematyka religijna, tematyka związana z naszą wiarą. Do moich najwcześniejszych utworów należą takie wiersze, jak Znak krzyża kreśląc, W Ojca imię, czy zadedykowana mojej Mamie Pieśń Maryjna. Te wiersze były na tyle przemyślane, że dziś, po ponad 50 latach, nic bym w nich nie zmienił. Pieśń Maryjną zacząłem pisać, gdy miałem 20, może 21 lat – byłem więc młody i niedoświadczony, ale potrafiłem już wczuć się w ten temat. Potem powstawały inne wiersze religijne i teksty pieśni kościelnych. Do wszystkich przykładałem zawsze dużą wagę.

– Współpracuje Pan z poznańskim kompozytorem, Mariuszem Matuszewskim. Od jak dawna?

– Ściśle od 51 lat. Mariusz dokomponowuje muzykę do moich wierszy, przede wszystkim właśnie religijnych, choć nie tylko. Jednym z pierwszych utworów była wspominana Pieśń Maryjna. Później przyszła kolej na kolędy i piosenki Bożonarodzeniowe, pieśni pasyjne a także Drogę Krzyżową. Współpraca z kompozytorem stwarza autorowi tekstów konieczność narzucenia sobie szczególnych rygorów formalnych, dotyczących metrum, długości wersu itd. Wspomnę, że na temat naszych pieśni pasyjnych powstała niedawno w poznańskiej Akademii Muzycznej praca magisterska.

– W nurt religijny wpisują się też niektóre Pańskie fraszki, co jest o tyle oryginalne, że mamy tu do czynienia nie tyle z żartobliwymi miniaturkami, ile z wypowiedziami mającymi swój ciężar gatunkowy i przywodzącymi na myśl aforyzm.

– Miło mi słyszeć, że te fraszki są w taki sposób odbierane. Ogólnie powiem, że fraszka jako forma poetycka powinna dotykać istoty rzeczy, odnosić się do głównego sensu jakiegoś zagadnienia, nieść z sobą nawet sens podwójny. Może, oczywiście, wpisywać się w jakiś szerszy temat, jednak tu nie ma miejsca na rozpisywanie się. A w realizacji nie zawsze jest to łatwe. We fraszkach religijnych jest to tym trudniejsze, że tematyka jest bardzo poważna, doniosła. Ja jednak także w tym wypadku staram się, by fraszki były wyraziste w wymowie i komunikatywne, by od razu trafiały do świadomości i wyobraźni odbiorcy.

– Jako fraszkopisarz – choć tu już niekoniecznie myślę o fraszkach religijnych – jest Pan dobrze znany. Przez szereg lat publikował Pan cotygodniową fraszkę w „Dzienniku Łódzkim”.

– Drukowane w „Dzienniku” miniaturki mówiły o życiu codziennym Łodzi, o tym, co się ważnego w mieście wydarzyło – między innymi przy głównej ulicy – i co warte jest zapamiętania. Ale dotyczyły także historii Łodzi czy zabytków. Notabene w przewodniku Joanny Orzechowskiej Podwórka Piotrkowskiej mottem poszczególnych rozdziałów stały się moje fraszki.

– Łodzianie znają Pana i z tego, ze na różnego rodzaju imprezach artystycznych lubi Pan swoimi fraszkami komentować sytuację.

– Rzeczywiście, na przykład przez 5 lat, a może i więcej, było tak na koncertach w ramach cyklu Muzyka na Politechnice, zainicjowanego przez rektora uczelni, prof. Jana Krysińskiego, a prowadzonego przez prelegentkę Grażynę Sikorską. Stało się tam swego rodzaju tradycją, że występy instrumentalistów i śpiewaków z Akademii Muzycznej, teatrów muzycznych czy filharmonii podsumowywałem na zakończenie fraszkami tworzonymi w trakcie danego wieczoru. Artyści otrzymywali je w formie bilecików na pamiątkę, co było życzliwie traktowane. Zdarzył się piękny rewanż: śpiewaczka Olga Maroszek wykonała wraz z pianistą Rafałem Gzellą kompozycję tegoż pianisty do mojego wiersza Nie pragnę od ciebie miłości.

– Zapewne istotny jest dla Pana bezpośredni kontakt z odbiorcą?

– Jest istotny, dlatego też uczestniczę w różnych imprezach. Organizuję nieraz koncerty w kościołach – w trakcie takich koncertów recytuję swoje wiersze religijne (koncerty takie odbywały się w kościołach Łodzi, Aleksandrowa Łódzkiego, Uniejowa). Ale często biorę również udział w wieczorach poetyckich w bibliotekach – są to zarówno wieczory autorskie, jak i spotkania z udziałem kilkorga autorów, że wymienię na przykład Urszulę Kowalską i Jerzego Warszewskiego. Dominuje wówczas fraszka satyryczna, a więc lekka, łatwa i przyjemna, na ogół o tematyce miłosnej.

– Od pewnego czasu organizuje Pan szerzej zakrojone spotkania poetyckie w aleksandrowskiej restauracji „Aleksandria”. Skąd taki pomysł?

Wynika z potrzeby wychodzenia z poezją „do ludzi”. Wybór „Aleksandrii” podyktowany został tym, że od 10 lat mieszkam na stałe w Sobieniu, gdzie zbudowałem dom, a z Sobienia do Aleksandrowa bliżej, niż do Łodzi. Generalnie zależy mi, by przedstawiać nie tylko swoją poezję, ale także promować poezję innych twórców. Spotkania są tematyczne, za każdym razem sugeruję jakiś temat przewodni. Jeśli ktoś nie ma utworów dotyczących danej kwestii, pisze coś specjalnie na daną okazję. W każdym spotkaniu biorą także udział muzycy, są to zatem wieczory poetycko-muzyczne. A zarazem dyskusyjne, gdyż znajdujemy czas, by porozmawiać o przedstawionych wierszach i w ogóle o problemach warsztatowych.

– Czy mieszkanie w Sobieniu ma konsekwencje dla twórczości?

Przyroda, która mnie otacza, którą kocham tak samo jak moja żona i córki (wspólnie prowadziliśmy zresztą przez jakiś czas warsztaty ekologiczne dla młodzieży szkolnej) daje swobodę, spokój, ciszę, możliwość skupienia się, stanowi zarazem inspirację. Nieraz inspiracja jest jak najbardziej konkretna. Jeszcze nie tak dawno rósł przed wjazdem do Sobienia potężny, liczący ponad 400 lat dąb. Był pomnikiem przyrody, lecz właścicielowi terenu w czymś przeszkadzał. Udało mu się uzyskać zgodę na ścięcie. Śmierć tego drzewa mocno przeżyłem, wszystko opisałem w roczniku „Aleksandrów Wczoraj i Dziś”, z którym współpracuję, poświęciłem też dębowi wiersz. Gdy mieszkałem w Łodzi, koncentrowałem się na jej sprawach, teraz siłą rzeczy przeniosłem uwagę na Aleksandrów i Sobień, co nie znaczy, że o Łodzi zapomniałem. Chcę być w miarę możności obecny w każdym aspekcie codziennego życia.

Grali dla Pawła

W pierwszą rocznicę śmierci łódzkiego poety, gitarzysty, wokalisty i kompozytora, Pawła Ciesielskiego, Fundacja im. Stanisława Pomian-Srzednickiego – mimo ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa – zaprosiła do swej siedziby grono przyjaciół zmarłego artysty na wieczór pt. Zagraj dla Pawła.

 W spotkaniu wzięło udział około dwadzieściorga reprezentantów środowisk artystycznych i literackich – piosenkarzy, instrumentalistów, aktorów, poetów. Całość transmitowana była przez internet.

Paweł mimo wszystko wciąż jest z nami, czujemy jego obecność – stwierdziła prowadząca spotkanie Agnieszka Battelli, piosenkarka i poetka, która z Pawłem Ciesielskim niejednokrotnie wspólnie występowała. Wspominała, jak do tej współpracy doszło i jak potem ona przebiegała. Zarówno w jej wspomnieniu, jak i w dość licznych opowieściach innych osób nakreślana została sylwetka artysty w kontekście pracy a także bardziej prywatnych, życiowych sytuacji. Wypowiadano niejednokrotnie takie, charakteryzujące go, określenia, jak skromny, przyjacielski, zdolny, perfekcyjny w działaniu.

Wybrane wiersze Ciesielskiego (m.in. z almanachów grupy poetyckiej Motyl) czytali Katarzyna Maj, Grażyna Śniadkiewicz i Jerzy Hojnowski. Z bardzo daleka idę/ i nogi już tak schodziłem/ z niejednej już rzeki piłem/ a dokąd doszedłem? – pisał Ciesielski w wierszu Droga. Stwierdzić dziś można, że swym życiowym traktem zaszedł daleko, o czym świadczy jego poetycki i muzyczny dorobek, choć czasu na wiele rzeczy zapewne nie starczyło, by nawiązać do tytułu innego z wierszy a zarazem tytułu drugiej płyty z jego tekstami i muzyką, nagranej z zespołem H’ernest (Tak mało czasu…). Odnoszące się do różnych aspektów egzystencji poetyckie teksty Pawła cechuje naturalność użytych środków, wyczuwalne są zarazem rytmika i melodyjność. Utrzymane w różnych nastrojach piosenki odznaczają się z kolei niebanalnymi rozwiązaniami melodycznymi i harmonicznymi. Autor śpiewał je w bezpretensjonalny, miły dla ucha, sposób (dobrze, że pozostały nagrania). Niektórzy podczas spotkania zadedykowali wspominanemu przyjacielowi własne utwory literackie i muzyczne (np. Małgorzata Skwarek-Gałęska, Ryszard Krauze), natomiast wielce interesujący okazał się m.in. występ cenionego duetu wokalistki Katarzyny Włastowskiej i jej męża, gitarzysty, Ryszarda, którzy dokonali pośmiertnego prawykonania refleksyjnej piosenki Ciesielskiego Na przystanku.

Piszący te słowa stosunkowo krótko znał osobiście przedwcześnie zmarłego artystę, choć przed zawarciem bezpośredniej znajomości była niejednokrotnie okazja do posłuchania jego występów w różnych placówkach kulturalnych, jak i kościołach. Ta znajomość okazała się wszakże bardzo inspirująca.

Pomnik „w odstawce”

Od dwóch lat czeka na ustawienie w stosownym miejscu odlany w brązie przez Gliwickie Zakłady Urządzeń Technicznych 15-metrowy pomnik Rzeź Wołyńska autorstwa wybitnego polskiego rzeźbiarza mieszkającego na stałe w USA – Andrzeja Pityńskiego. Władze żadnego krajowego województwa nie są „tematem” zainteresowane.

Warto przypomnieć, że urodzony w 1947 roku Andrzej Pityński po ukończeniu krakowskiej ASP im. Jana Matejki zamieszkał w USA, gdzie wkrótce – już jako uznany artysta o sławie międzynarodowej – został profesorem rzeźby i kierownikiem pracowni w Seward Johnson Atelier w Hamilton w stanie New Jersey. Twórczość jego w dużym stopniu związana jest z polską historią. Zajmuje się medalierstwem, projektuje popiersia wielkich Polaków, ma w dorobku szereg pomników, w tym np. Pomnik Tadeusza Kościuszki (Floryda),  Katyń 1940 (Jersey City), Partyzanci (Boston). W 2017 roku uhonorowany został Orderem Orła Białego, otrzymał też wiele innych odznaczeń, a także liczne nagrody artystyczne, poświęcono mu szereg publikacji albumowych. Część jego prac znajduje się w Polsce, np. Pomnik Żołnierzy Wyklętych (Jasło), Pomnik W Hołdzie Ofiarom Obławy Augustowskiej (Suwałki), Pomnik „Błękitnej Armii” (Warszawa).

Pityński uważa, że w sztuce najważniejsze są wolność i prawda, te kategorie stanowią dla niego punkt wyjścia. Rzeź Wołyńska to jedna z najnowszych jego realizacji. Jak wiadomo (choć do niedawna wielu rodaków nie wiedziało), w 1943 roku w wyniku ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich  śmierć poniosły dziesiątki tysięcy zamieszkujących Wołyń Polaków (apogeum masakry nastąpiło w lipcu), wg niektórych szacunków ofiar było nawet sto tysięcy. Osobną kwestią jest tu zarazem ekstremalne, wynaturzone w swym sadyzmie bestialstwo zbrodni dokonanych na bezbronnej ludności, w tym kobietach i dzieciach. Upamiętniający zamordowanych pomnik, sfinansowany przez Stowarzyszenie Weteranów  Armii Polskiej w Ameryce, Okręg Nr 2 w Nowym Jorku, a przygotowany z myślą o 75. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, od dwóch lat  znajduje się w odlewni w Gliwicach, nie mogąc doczekać się lokalizacji.

Praca jest wyrazista i silna w wymowie. Głównymi motywami monumentu są, poza potężnym orłem w koronie i wpisanym weń krzyżem, zamordowane dzieci (w tym jedno nadziane na tryzub). A to się niektórym nie podoba. Ustawienie pomnika w przestrzeni publicznej wzbudziło sprzeciw lobby ukraińskiego w Polsce – Ukraina nadal manipuluje prawdą historyczną dotyczącą zbrodni wołyńskiej. Jak się okazuje, sprawa jest też niewygodna i nie znajduje wsparcia poprawnych politycznie decydentów na szczeblu centralnym i samorządowym naszego kraju. Będący „w odstawce” pomnik wciąż zatem czeka, czekają też Polacy. Jak długo jeszcze monument znajdować się będzie nie tam, gdzie powinien?

Antologia Smoleńska II

W 10. rocznicę katastrofy polskiego samolotu rządowego pod Smoleńskiem Stowarzyszenie Solidarni 2010 wydało (dzięki finansowemu wkładowi członków Stowarzyszenia) Antologię Smoleńską II, na którą złożyło się 96 wierszy będących formą hołdu dla Ofiar tragedii a zarazem wołaniem o prawdę.

Pierwszy, podobny zbiór, zawierający  96 utworów poetyckich (liczba znamienna) ukazał się 5 lat temu. Połowa spośród 44 autorów uwzględnionych w tegorocznym wydawnictwie publikowała także wówczas (m.in. Leszek Długosz, Leszek Elektorowicz, Jan Pietrzak, Marcin Wolski). Przedmowę i tym razem zamieścił prof. Andrzej Nowak podkreślając, że mamy dług wobec  tych, którym jako wspólnota coś zawdzięczamy. Ten dług spłacamy pamięcią, stanowiącą  sprzeciw wobec narzucanego odgórnie obowiązku niepamięci oraz wobec funkcjonowania Kainowej wersji wydarzeń.

Przez teksty poetyckie – nierzadko silnie poruszające, ale zróżnicowane, jeśli chodzi o ich rozmiar, styl wypowiedzi, użyte środki – kwestia pamięci, jako kluczowa, przewija się. Jeśli pozwolisz, zabiorą ci pamięć/ Lecz jeśli nie pozwolisz – nie wezmą nic (Justyna Chłap-Nowakowa). Pamięć nie sprzyja zakłamaniu, choć nazbyt często powietrze bywa lepkie od kłamstwa, by użyć określenia Andrzeja Kołakowskiego. A – jak postuluje np. Wojciech Banach – trzeba powiedzieć prawdę.

Niektórzy autorzy bezpośrednio odnoszą się do szczegółów tragedii smoleńskiej i do tego, że są setki dowodów potwierdzonych zdrowym rozsądkiem/ i analizami ekspertów (Aleksander Rybczyński). W wierszu Pamięci Anny Walentynowicz mały chłopiec pyta taty, Dlaczego ma dwa pogrzeby?/ I co to znaczy/ że nosiła w sobie nit z samolotu?

W omawianej antologii, starannie opracowanej pod względem edytorskim, wzbogaconej (jak poprzednio) interesującymi grafikami Wojciecha Przyłuskiego i zamkniętej posłowiem Ewy Stankiewicz, która pisze m.in. o „długim ramieniu Moskwy”, pojawiają się incydentalnie inne, poza smoleńską katastrofą, wątki tematyczne, w tym Katyń, Wołyń, Powstanie Warszawskie, Polacy w łagrach, Żołnierze Wyklęci. I jest też w wierszu Marty Berowskiej sentencja mająca chyba wymiar ponadczasowy: kopią Ciebie Polsko kopią/ za to że ośmielasz się istnieć.

„U Srzednickiego”

Mamy w Łodzi nowy ośrodek kultury, mieszczący się w siedzibie Fundacji im. Stanisława Pomian-Srzednickiego przy ul. Namiotowej. Można tam wysłuchać prelekcji, kameralnych koncertów, uczestniczyć w spotkaniach dyskusyjnych o tematyce literackiej, historycznej i politycznej, obejrzeć wystawy plastyczne. Inicjatorami przedsięwzięcia są Agnieszka Battelli i Andrzej Korytkowski.

Stanisław Pomian-Srzednicki, działający w początkach II Rzeczpospolitej (zmarł w roku 1925) jest legendą polskiego sądownictwa. Jak niejednokrotnie pisano, odbudował je po latach niewoli, był też pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

Utworzona w styczniu 2016 roku fundacja jego imienia postawiła sobie za cel propagowanie tożsamości obywatelskiej w nawiązaniu do myśli zawartych w jego pamiętnikach (udostępnionych przez pra-prawnuczkę patrona, Agnieszkę Battelli). Fundacja angażuje się we współorganizowanie w Łodzi, i nie tylko, akcji patriotycznych, np. z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą czy Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Natomiast w ośrodku „U Srzednickiego”, który rozpoczął działalność niespełna rok temu i który dysponuje dobrze wyposażoną salką koncertowo-widowiskową, urządzane są imprezy dla przybyłych w to miejsce widzów i słuchaczy. Agnieszka Battelli mówi, że realizując ów nowy projekt wraz z mężem, Andrzejem Korytkowskim (prezesem Zarządu Fundacji), spełnia swoje marzenia.

Od czerwca ubiegłego roku działo się przy ul. Namiotowej niemało. Otwierano m.in. wystawy plastyczne Wiesława Karolaka, Piotra Krauze, Zdzisława Słoniny, Zdzisława Muchowicza. Swą poetycką twórczość prezentowali kolejno Daniela Zajączkowska, Krzysztof Grzelak, Magdalena Cybulska. Recitale piosenkarskie dały Agnieszka Battelli (w ramach programu A to bal) oraz ostatnio – wykonująca piosenki Bułata Okudżawy – Anna Cymerman, której akompaniował mąż Ryszard. Dwa spektakle dla dzieci (Zaczarowana łąka i Kto tu mieszka?) zaprezentował Teatrzyk Lalkowy Przed Kurtynką Aleksandry Gałaj i Katarzyny Maj. Raz w miesiącu odbywają się spotkania dyskusyjne. W jednym z nich wziął nie tak dawno udział Marek Ludwikiewicz, opowiadający o swych bezpośrednich kontaktach w USA z Ryszardem Kuklińskim.

Plany na najbliższe miesiące są bogate, dotyczą zresztą również edukacji. Fundacja zaprasza dzieci, młodzież i dorosłych na mające charakter warsztatowy zajęcia indywidualne i grupowe z zakresu muzyki, teatru, estrady, literatury (e-mail: kontakt@srzednicki.org).

Latest Topics

Wiersze broniące wartości

Łódzkie Wydawnictwo Primum Verbum opublikowało ostatnio tomik poetycki Aliny Makowskiej pt. Od(blaski) i od(cienie). [Read More]

Z poezją „do ludzi”

Rozmowa z Witoldem Smętkiewiczem, poetą i animatorem kultury Janusz Janyst: – Jaka tematyka jest dla Pana jako [Read More]

Grali dla Pawła

W pierwszą rocznicę śmierci łódzkiego poety, gitarzysty, wokalisty i kompozytora, Pawła Ciesielskiego, Fundacja [Read More]

Pomnik „w odstawce”

Od dwóch lat czeka na ustawienie w stosownym miejscu odlany w brązie przez Gliwickie Zakłady Urządzeń Technicznych [Read More]

Antologia Smoleńska II

W 10. rocznicę katastrofy polskiego samolotu rządowego pod Smoleńskiem Stowarzyszenie Solidarni 2010 wydało [Read More]

Interesting Sites

    Insider

    Archives