Czyli ot, taki sobie, prowadzony niesystematycznie, notatnik (kulturalny)
Tuesday September 27th 2016

Miejsce przyjazne dla jazzu

Rozmowa z GRAŻYNĄ POSMYKIEWICZ, dyrektorem Teatru Muzycznego w Łodzi

 

 Janusz Janyst: – Czy Pani Dyrektor lubi jazz?

Grazyna Posmykiewicz: – Lubię i to bardzo. Cenię tę muzykę w różnych jej odmianach, choć nie ukrywam, że szczególnie jest mi bliski jazz tradycyjny. W żadnej innej muzyce, poza jazzową, nie jest też tak mocno eksponowany mój ulubiony instrument – saksofon.

 – Na co dzień obcuje Pani z rozmaitymi muzycznymi konwencjami. Co wyjątkowego odnajduje Pani w jazzie?

– To, że opierając się na improwizacji nie jest do końca przewidywalny i jednocześnie silnie oddziałuje na emocje odbiorców, którzy z kolei, poprzez swoje reakcje na koncertach, poprzez atmosferę, którą współtworzą, wpływają na improwizujących muzyków, a więc w jakiś sposób na kształt dźwiękowej narracji.

– Jazz coraz wyraźniej funkcjonuje w obszarze kultury wysokiej. Czy, Pani zdaniem, wymaga on upowszechniania na podobnej zasadzie, jak tzw. muzyka poważna?

– Muzyka jazzowa ma swoich wiernych fanów, a wiec krąg ludzi kochających ten gatunek muzyczny i interesujących się nim. Tak było zawsze, co wcale nie oznacza, że nie warto go popularyzować i przybliżać tym, którzy w nim jeszcze nie zasmakowali. Dziś oferta jazzowa jest bardzo szeroka, jest w czym wybierać.

– Repertuar Teatru Muzycznego obejmuje m.in. musicale, w których niejednokrotnie pojawiają się elementy jazzu.

 – To jedna z istotnych cech odróżniających musical od klasycznej operetki (o której nasz teatr bynajmniej nie zapomina). Przykładem nowoczesnego musicalu może być choćby niedawna prapremiera Cyrano z muzyką dobrze znanego w środowisku jazzowym Krzysztofa Herdzina. Uważam za właściwe, że repertuar łódzkiej sceny nie jest jednostronny.

– Warto przypomnieć, że wspomniane przedstawienie otrzymało Teatralną Nagrodę Muzyczną im. Jana Kiepury za najlepszy spektakl sezonu (a była to już, jak wiem, trzecia w historii nagroda im. Kiepury dla kierowanej przez Panią placówki). Jazz w stanie czystym towarzyszył z kolei prezentowanemu w Teatrze Muzycznym monodramowi opartemu na wspomnieniowej książce Andrzeja „Idona” Wojciechowskiego To był jazz… 

 – Wykonawcą monodramu Cztery sety jazzu był Michał Kruk. Prapremiera odbyła się w marcu 2014 roku.

– W bieżącym roku scena przy ul. Północnej po raz trzeci jest miejscem występów jazzmanów podczas Adi Jazz Festival.

– Tak, aczkolwiek na kilka miesięcy przed pierwszym festiwalem, bo w marcu 2013 roku, odbyła się w naszym teatrze gala jazzowa z okazji 80. urodzin wybitnego łódzkiego malarza i grafika, Henryka Płóciennika. Właśnie przy okazji tej gali narodził się pomysł festiwalu, którego pierwsza edycja przewidziana została na jesień tego samego roku. Wypadła bardzo ciekawie, m.in. ze względu na udział muzyków zagranicznych, i to skłoniło nas do kontynuowania współpracy z inicjatorem i kierownikiem artystycznym Adi Jazz Festival, Adamem Kowalczewskim. W roku następnym zrealizowany został drugi festiwal, teraz mamy trzeci.

– Dlaczego w roku 2015 nastąpiła przerwa?

– Powodem była kolizja terminów w związku z obchodami 70-lecia naszego teatru, obejmującymi też wspomnianą prapremierę Cyrano, napisanego specjalnie na tę okazję.

– Co wyróżnia tegoroczną imprezę?

 – Wspomnę może tylko, że udział Teatru Muzycznego jest jeszcze bardziej znaczący, bo polega nie tylko współorganizacji przedsięwzięcia. W jednym z koncertów wystąpi teatralna orkiestra pod dyrekcją Michała Kocimskiego, z udziałem solistów.

– Można więc mówić o pełnym zaangażowaniu placówki.

 – Dzieje się tak nie bez powodu. Po remoncie teatru postanowiłam wraz ze Zbigniewem Maciasem, że będzie to miejsce przyjazne dla różnorodnej muzyki. Jazzowy festiwal w tę koncepcję się wpisuje. Chciałabym, aby się rozwijał, aby jazz, który osobiście tak cenię, systematycznie gościł w naszych murach.

Energetyczne balety

Na zakończenie minionego sezonu artystycznego łódzki Teatr Wielki przygotował ciekawą premierę baletową, obejmującą – w pierwszej części wieczoru – Święto wiosny Igora Strawińskiego a w drugiej – Krzesanego Wojciecha Kilara. Zestawiając te dzieła placówka z jednej strony kierowała się chęcią ukazania podobieństwa zawartego w nich ładunku energetycznego i zakorzenienia w ludowej tradycji, z drugiej zaś – zamiarem skonfrontowania różnych koncepcji choreograficznych.

Napisane dla zespołu Diagilewa w 1913 roku, inspirowane obrzędami pogańskiej Rusi Święto wiosny jest kompozycją w historii muzyki przełomową ze względu na cechy witalne muzyki wynikające głównie z nowatorskiego potraktowania metrorytmiki (tzw. polimetria sukcesywna). Łódzki teatr (który już w 1989 roku wprowadził Święto wiosny do repertuaru w całkiem udanej choreografii Ewy Wycichowskiej) otrzymał tym razem zgodę na zaprezentowanie znanego w świecie, „geometryzującego” ruch opracowania baletowego tego utworu przez Marthę Graham (1984), stawiającą notabene przed tancerzami bardzo trudne, pod względem technicznym, zadanie do pokonania.

Czy artystyczna koncepcja Graham zachowała atrakcyjność? W dużym stopniu tak, aczkolwiek pewien niedosyt budzić może takie potraktowanie niezwykle sugestywnych, „dzikich” w sferze dźwiękowej kulminacji, że w warstwie ruchowej wydały się one zbyt mało dynamiczne. O amerykańskiej tancerce pisało się, że nigdy nie było jej celem ścisłe podporządkowywanie tańca muzyce. A to nie każdemu i nie zawsze musi się podobać.

Krzesanego baletomani pamiętają ze świetnej, dorównującej dramaturgią muzyce, realizacji zespołu Conrada Drzewieckiego, w której znalazło się miejsce również na przetworzenie w twórczy sposób typowo góralskich kroków oraz skoków („przez watrę”). Tych elementów zabrakło raczej w choreografii Henryka Konwińskiego. Gdyby wykorzystał je choćby w finale (od momentu muzycznego cytatu góralskiej kapeli), zwieńczenie baletu na pewno zrobiłoby większe wrażenie. Pewne wątpliwości budzić też może wewnętrzna spójność całej choreografii, której wstępna część oparta została na zupełnie innej kompozycji Kilara – Siwej mgle, zawierającej solo wokalne (Arkadiusz Anyszka) a zatańczonej w kostiumach raczej niekojarzących się z Tatrami (projekt Ireneusza Domagały).

Ważne, że tancerze Teatru Wielkiego, w tym soliści, w obu częściach widowiska stanęli na wysokości zadania, podobnie jak orkiestra pod batutą Tadeusza Kozłowskiego.

Rzecz o cierpieniu

W Domu Literatury w Łodzi odbyło się spotkanie z Urszulą Kowalską, autorką wydanego niedawno przez Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie tomiku poetyckiego pt. „Zobacz mnie teraz”, poświęconego małym pacjentom hospicjum prowadzonego przez Fundację „Gajusz”.

Urszula Kowalska, z wykształcenia ekonomistka, jest animatorką kultury (swego czasu w jednym z banków oraz szpitali utworzyła galerie sztuki), autorką książek dla dzieci, współautorką zbioru opowieści Łódzkie czary-mary, ale też twórczynią fraszek, tekstów piosenek oraz pracy Łódzkie korzenie poświęconej dziejom Elżbiety Grenier i jej przodków z rodów Poznańskich i Hertzów. Jak powiada – Łódź kocha miłością bezwzględną.

We wstępie do tomiku Zobacz mnie teraz pisze o hospicjum: – Jeszcze przed wizytą byłam pełna obaw, czy dam radę patrzeć na te nieuleczalnie chore dzieci (…) Po powrocie do domu nie mogłam już myśleć o niczym innym. Siadłam i napisałam wiersz. Musiałam wyrzucić z siebie kłębiące się myśli i znaleźć w tym wszystkim sens.

Starannie wydany zbiorek z kwiatowymi ilustracjami Kuby Kazimierczaka zawiera dwadzieścia rożnej długości wierszy i kilka sentencji. Autorka dotyka rozmaitych aspektów dziecięcego cierpienia (Czy znacie mój świat? Ja nie znam waszego/ Jedynie z odgłosów/ próbuję go sobie wyobrazić). Potrafi wejść głęboko w psychikę małego pacjenta (Kiedy byłam u mamy pod sercem/ słuchałam muzyki jej wnętrza/ Nie czułam głodu i zimna/ nie brakowało mi powietrza). Ale nie pomija też uczuć matek, w tym dylematów tej, która nie ma dość silnej woli, by sprostać trudnemu, życiowemu wyzwaniu (Tutaj będzie ci bezpiecznie/ nie zostaniesz bez opieki/ I choć wyrzut słyszę wszędzie/ wziąć nie mogę dziś kaleki!).

Empatia i miłość do skrzywdzonych przez los dzieci przepełnia tę książeczkę, prowokującą do głębszej refleksji, do ewentualnego zrewidowania własnych poglądów na życie i na to, co naprawdę w nim ważne.

Prawda portretów

W Galerii Kobro mieszczącej się w Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego można było obejrzeć niezwykle interesującą wystawę prac Jacka Hajnosa pt. „Różnice”, zorganizowaną w ramach  Światowych Dni Młodzieży.

Jacek Hajnos – absolwent krakowskiej ASP – jest grafikiem, rysownikiem, rzeźbiarzem, animatorem kultury (założycielem i członkiem katolickiej grupy plastycznej Vera Icon), laureatem  licznych konkursów, np. Nagrody Głównej na VII Ogólnopolskim Biennale Rysunku i Malarstwa w Koszalinie i – w r. 2014 – Grand Prix w Ogólnopolskim Konkursie „Siedem grzechów głównych” w Dąbrowie Górniczej.

„Różnice” należy traktować jako projekt artystyczno-społeczny. Obejmuje 77 portretów osób bezdomnych, samotnych – od których społeczeństwo na ogół odwraca się – a także wywiady z nimi, zapisane w książce i eksponowane we fragmentach na wystawie wraz z portretami, wykonanymi notabene w różnych technikach (węgiel i biała kredka, tusz, długopis i gwasz, ołówek, spray i tusz na pilśni, linoryt itd.). Projekt, zrodzony – jak można się było dowiedzieć – z modlitwy, nad którym autor pracował 5 lat, zmierza do przezwyciężenia stereotypów myślowych jak również mitów związanych z bezdomnością i zdemaskowania pozornych różnic między ludźmi w świecie kultywującym pieniądz i nader często traktującym jako miernik sukcesu i wartości człowieka jego pozycję materialną.

Hajnos stwierdził: – chcę dzielić się tym, co dla mnie najistotniejsze – bezpośrednim spotkaniem z człowiekiem. Wszystkie portrety są świadectwem przeżywania relacji z bliźnimi w ich aktualnej sytuacji. Dzisiaj bezdomność nabiera nowego znaczenia. Dom to przecież nie ściany, lecz przede wszystkim ludzie. Na przykładzie portretów najuboższych podjąłem również próbę odsłonięcia prawdy o nas samych, prawdy, która tak często jest trudna do przyjęcia.

Prace artysty imponują oryginalnością ujęcia, wykluczającą monotonię, wzbudzają respekt dla kunsztu warsztatowego w obrębie poszczególnych technik. Hajnos unaocznił, jak cenna jest w sztuce równowaga dopracowanej pod każdym względem formy i ważkiej treści, oznaczającej w danym wypadku humanistyczne przesłanie zawierające w sobie prawdę o człowieku, akcentujące jego godność niezależnie od życiowych powikłań oraz usytuowania w społecznej hierarchii.

Liryka wokalna Bauera

Związany przez lata z łódzką uczelnią muzyczną Jerzy Bauer – jeden z nestorów współczesnej twórczości kompozytorskiej – obchodzi w tym roku 80. urodziny. Ukazała się właśnie płyta z jego pieśniami.

 Warto przypomnieć, że w łódzkiej uczelni (Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna, obecnie Akademia Muzyczna im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów) ukończył trzy kierunki – teorię muzyki, dyrygenturę oraz (w klasie Tomasza Kiesewettera) kompozycję. Studia kompozytorskie uzupełniał w Paryżu u legendarnej Nadii Boulanger. W PWSM w Łodzi był wykładowcą od 1960 roku. W 1992 roku został profesorem zwyczajnym. Z jego klasy kompozytorskiej wywodzą się m.in. Olga Hans, Krzysztof Grzeszczak, Adam Manijak. Bauer pełnił okresowo funkcje kierownika Katedry Kompozycji, Teorii Muzyki i Rytmiki, dziekana Wydziału Kompozycji, Teorii, Wychowania Muzycznego i Rytmiki. Był też wiceprezesem Związku Kompozytorów Polskich. Otrzymał liczne odznaczenia, jest laureatem nagród i wyróżnień na konkursach kompozytorskich.

Jego twórczość obejmuje wiele utworów zarówno orkiestrowych, kameralnych, wokalno-instrumentalnych, chóralnych, jak i solowych, również pedagogicznych. Prezentowane one były, i są, w salach koncertowych Polski i zagranicy, niejednokrotnie na prestiżowych festiwalach muzycznych. We wczesnym okresie działalności kompozytor eksperymentował, później skierował się raczej w stronę rozwijania zdobyczy wypracowanych przez klasyków muzyki XX wieku – Bartoka, Strawińskiego, Ravela, Messiaena. Podejmował próby archaizacji materiału dźwiękowego, nawiązywał do folkloru. W jego dziełach obecnych jest kilka uzupełniających się i niekiedy przenikających wątków stylistycznych, które dopiero łącznie dają obraz indywidualnego stylu kompozytorskiego. Powiedział mi: – Moje upodobania estetyczne są w gruncie rzeczy wielokierunkowe i jako kompozytor nie wykazuję skłonności, która objęłaby całą moją twórczość. W związku z tym werbalne niedookreślenie stylu bliższe jest prawdy, aniżeli próba uchwycenia całego, dość złożonego zjawiska przy pomocy jakiegoś jednego pojęcia, jednego słowa-klucza.

Łódzka uczelnia w ramach obchodów jubileuszu wydała płytę kompaktową (tłoczoną przez Ars Sonora) z liryką wokalną Bauera w interpretacji mezzosopranistki Jolanty Gzelli oraz pianistki Aleksandry Nawe (obie panie są profesorami AM).

Niemały dorobek pieśniarski Jubilata charakteryzuje się z jednej strony dużym smakiem literackim w doborze tekstów a z drugiej – dogłębnym wniknięciem w ich treść i harmonijnym zespoleniem z nimi muzyki, odznaczającej się kreatywnym potraktowaniem elementów melodycznych, harmonicznych, rytmicznych, kolorystycznych, pojawiającą się tendencją do semantyzacji warstwy dźwiękowej poprzez zastosowanie efektów ilustracyjnych, a jednocześnie klarownością struktury formalnej.

Na CD pomieszczonych jest 17, zróżnicowanych pod względem warsztatowym i nastrojowym, pieśni. Cztery, do słów Iłłakowiczówny, tworzące cykl Malowanki wiejskie (uhonorowany I nagrodą na Ogólnopolskim Konkursie Kompozytorskim im. Wawrzyńca Żuławskiego w Warszawie w r. 1991), nagrane zostały studyjnie w sali koncertowej przy ul. Żubardzkiej. Pozostałe, do słów Budziarek-Maciejczyk, Szymborskiej, Świrszczyńskiej, Gałczyńskiego i Kerna, stanowią rejestrację wykonań koncertowych w głównej siedzibie AM – pałacyku przy ul. Gdańskiej, m.in. podczas sesji Musica Moderna (realizacja nagrań: Krzysztof Sztekmiler). W wykonaniach wypada podkreślić muzykalność, wrażliwość i kunszt techniczny cechujące partie wokalną i fortepianową oraz ich wzorcowe współdziałanie w oddaniu niuansów muzycznych. Głos Jolatny Gzelli, wyrównany w rejestrach, ma piękną barwę. Aleksandra Nawe w niezawodny sposób buduje adekwatną do śpiewu aurę dźwiękową.

Ukazanie się krążka należy przyjąć z uznaniem, tym bardziej, że – ogólnie biorąc – dokumentacja fonograficzna twórczości kompozytorów łódzkich nie jest jeszcze zadowalająca. Miejmy nadzieję, że Akademia Muzyczna, wydająca teraz własne płyty, przyczyni się do zmiany tego stanu rzeczy.

Poezja opiekunką dusz

W Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi odbył się w czerwcu wieczór autorski poety Antoniego Dubieca.

Bohater spotkania jest absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Łódzkiego. Przez długie lata działał jako radca prawny. Poezję zaczął tworzyć w wieku dojrzałym. Wydał jedenaście tomików (m.in. Wędrówkę, Rozdroża, Anatomię widzenia, Wiry i zakola, Ścieżkę czasu). Jego wiersze, aforyzmy i fraszki zamieszczane są w wielu antologiach polskiej poezji współczesnej. Publikował też w licznych periodykach, np. w „Odgłosach”, „Odrze”, „Tygodniku Kulturalnym”, „Kulturze”. Jest laureatem wielu ogólnopolskich konkursów literackich, ostatnio otrzymał Nagrodę Literacką im. Klemensa Janickiego.

O Antonim Dubiecu powiedzieć można, iż poezję traktuje nader serio, jako realizację twórczego imperatywu i rodzaj misji, którą ma do wypełnienia. W Modlitwie do poezji napisał: matko piękna/ karmicielko muz/ przed Tobą klękam/ opiekunko dusz/ rzeźbiarko sumienia/ w Tobie mieszka Bóg. Wątki religijne i podteksty metafizyczne często pojawiają się w jego twórczości, gdyż wiara w Boga stanowi istotny składnik jego osobowości oraz światopoglądu. Wiara skądinąd łagodzi gorycz przemijania. Dubiec wykazuje dużą wrażliwość na kwestie moralne. Jego ocena stanu moralnego współczesnego świata i człowieka nie wypada pomyślnie: odebrano godność człowiekowi/ człowiek siebie ukrzyżował/ świat wartości rozwiał/ słabszego wdeptał w ziemię/ przemocą wypełnił przestrzeń chaosu. Wiele zła niosą z sobą relatywizm i ideologia pieniądza: zahipnotyzowani blaskiem złota/ uciekamy od źródeł prawdy.

Autor to uważny i wnikliwy obserwator wydarzeń bieżących. Poruszają go zagadnienia historii i szeroko rozumiane sprawy publiczne. W jednym z aforyzmów skonstatował: Poeta widzi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w sposób prawdziwy i na tym polega sens przekazu żyjącym i przyszłym pokoleniom. Elementy publicystyczne wkradają się np. do wierszy nawiązujących do zbrodni systemów totalitarnych. Aczkolwiek również wolność – niejedno ma wcielenie, może oznaczać zniewolenie (fraszka Hic et nunc). Jedną z naczelnych wartości jest dla poety umiłowanie ojczystej ziemi, wyrażające się m.in. w podziwie dla polskiego krajobrazu. Zresztą piękno i wzruszenie coraz trudniej odnaleźć gdzie indziej: wiek XX unicestwiał sztukę/ na ołtarze wynosił/ banał.

Pisarstwo Antoniego Dubieca, wiernego uniwersalnym, tradycyjnym wartościom, przesiąknięte jest w dużym stopniu historiozoficznym pesymizmem. Będący mętną rzeką wiek XX odpłynął, lecz nie zanosi się na to, aby obecne stulecie miało przynieść katharsis. Pogodna nuta dźwięczy natomiast w erotykach, bo i dla nich znalazło się miejsce w dorobku poety. Mądre, pozbawione jakiejkolwiek pretensjonalności językowej, a dzięki temu w pełni komunikatywne wiersze Dubieca warto polecić czytelnikom.

Wspomniane spotkanie poetyckie uświetnione zostało występem skrzypaczki Edyty Wasilewskiej, poezje recytowali Marta Wiśniewska i Mateusz Czwartosz.

Strona 1 z 4112345...102030...Ostatnia »

Latest Topics

Miejsce przyjazne dla jazzu

Rozmowa z GRAŻYNĄ POSMYKIEWICZ, dyrektorem Teatru Muzycznego w Łodzi    Janusz Janyst: – Czy Pani Dyrektor [Read More]

Energetyczne balety

Na zakończenie minionego sezonu artystycznego łódzki Teatr Wielki przygotował ciekawą premierę baletową, [Read More]

Rzecz o cierpieniu

W Domu Literatury w Łodzi odbyło się spotkanie z Urszulą Kowalską, autorką wydanego niedawno przez [Read More]

Prawda portretów

W Galerii Kobro mieszczącej się w Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego można było obejrzeć [Read More]

Liryka wokalna Bauera

Związany przez lata z łódzką uczelnią muzyczną Jerzy Bauer – jeden z nestorów współczesnej twórczości [Read More]

Interesting Sites

    Archives